Jeszcze dekadę temu kamera cofania w aucie uchodziła za luksus. Dziś nikt nie wyobraża sobie samochodu bez zestawu czujników, trybów jazdy i ekranu dotykowego. W mieszkaniach ta rewolucja dopiero się zaczyna. Wciąż zdarza się, że kupując nowe M za setki tysięcy złotych, dostajemy cztery ściany i licznik, do którego zaglądamy raz w miesiącu. To ogromny kontrast wobec naszych oczekiwań: chcemy wiedzieć, ile zużywamy ciepła, prądu i wody, chcemy być ostrzegani przed zalaniem czy zadymieniem, a może zamknąć nawiew, gdy pylą kwiaty? W hotelach mamy to już od dawna: gdy opuszczamy pokój hotelowy, automatycznie wprowadzany jest w stan uśpienia – najniższej możliwej konsumpcji energii. Paradoks epoki aplikacji polega na tym, że choć mamy program do każdej drobnej czynności, od zamawiania taksówki, przez śledzenie przesyłek, po monitorowanie kroków, to przez lata brakowało spójnego narzędzia do zarządzania najważniejszą inwestycją: mieszkaniem. Tymczasem hasło „automatyka”, czy teraz bardziej nowocześnie „smart”, nie powinno oznaczać listy przypadkowych gadżetów, lecz kilka dobrze zaprojektowanych funkcji, które działają zawsze, nawet gdy nikt nie patrzy w ekran telefonu: scenariusz wyjścia z domu, reagowanie na awarie, harmonogramy ogrzewania i światła, a do tego intuicyjna aplikacja.

Trzy filary: oszczędność, komfort, bezpieczeństwo
Najbardziej namacalne zmiany dotyczą trzech sfer: ogrzewania, elektryczności i wody. Systemy takie jak Appartme firmy S-Labs, wdrażane już masowo przez polskich deweloperów, pozwalają jednym kliknięciem obniżyć temperaturę, wyłączyć wybrane gniazda i zakręcić główny zawór wody. Tryb „EKO” aktywowany przy wyjściu łączy oszczędność z bezpieczeństwem. Badania zespołu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie pokazały, że budynki wyposażone w automatykę zużywają średnio o 12 proc. mniej energii elektrycznej dziennie i nawet do 30 proc. mniej ciepła w sezonie grzewczym. To wartości, które przekładają się na realne pieniądze i wymierne zmniejszenie emisji CO₂. Dodatkowym bonusem jest prewencja: czujnik zalania zamyka wodę przy pękniętym wężu pralki, a detektor dymu może odciąć zasilanie i wysłać alarm, zanim szkody staną się katastrofalne. Komfort w tym ujęciu nie jest kaprysem. To raczej poczucie stałej łączności z domem. Możliwość sterowania ogrzewaniem czy gniazdkami z plaży w Hiszpanii to nie ekstrawagancja, ale spokój, że nie zostawiliśmy żelazka włączonego w gniazdku. Tymczasem w kontekście ceny metra kwadratowego podstawowy pakiet automatyki to ułamek całości, porównywalny do wydatku na lepsze drzwi czy markowe kafelki w łazience. Różnica polega na tym, że system „smart” generuje zwrot: niższe rachunki, mniej usterek, a często także wyższą wartość nieruchomości przy sprzedaży. Ponad 80 proc. ankietowanych w badaniach rynkowych uważa, że mieszkanie z automatyką ma większą wartość. Co ważne, tego typu rozwiązania można rozbudowywać stopniowo. Najpierw pakiet podstawowy: ogrzewanie, światło, woda. Potem rolety, kolejne czujniki, sterowanie głosowe. Dzięki modułowości automatyka nie jest skokiem na głęboką wodę, tylko procesem, który można dopasować do własnych potrzeb i budżetu.
Przyszłość: taryfy dynamiczne i inteligentna energia
Na horyzoncie widać zmiany w energetyce, które jeszcze bardziej podniosą wagę automatyki. Od 2024 r. w Polsce pojawiają się taryfy dynamiczne – cena prądu zależy od pory dnia i obciążenia sieci. System Appartme potrafi wykorzystać te różnice: włączyć pralkę czy podgrzewacz wody w godzinach tańszych, przesunąć zużycie na noc albo na moment, gdy energia w sieci pochodzi głównie z OZE. To nie science fiction, lecz krok w stronę „domu jako centrum energetycznego”. W przyszłości mieszkanie będzie zintegrowane z panelami fotowoltaicznymi, magazynami energii i ładowarką samochodu elektrycznego. Automatyka w tle zdecyduje, kiedy ładować akumulator, a kiedy oddać prąd do sieci, minimalizując koszty i emisje. W takim scenariuszu inteligentny dom staje się częścią większej układanki „smart gridu” (inteligentnej sieci energetycznej), w której każdy blok czy osiedle współpracuje z siecią energetyczną. W praktyce oznacza to, że nasze mieszkanie może już dziś przynosić znaczące oszczędności i nawet w minimalnym stopniu przyczyniać się do ochrony planety. W codziennym natłoku spraw, szczególnie gdy wprowadzamy się do nowego mieszkania, pora zatem na namysł, czy rzeczywiście nie pomyśleć i nie zadbać o to, by przez kolejne lata to mieszkanie dawało nam nie tylko poczucie komfortu i bezpieczeństwa, ale też stanowiło tę małą cegiełkę związaną z „EKO”.

Więcej informacji na stronie: appartme.com
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













