Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Zmierzch gazowych wojen?

Zmierzch gazowych wojen?

30.09.2016
Czyta się kilka minut
Jerzy Buzek, były premier, poseł do Parlamentu Europejskiego: Unia Energetyczna jest faktem – dzięki niej rok temu pierwszy raz zdarzyło się, że więcej gazu otrzymywaliśmy z zachodu niż ze wschodu Europy.
K

KATARZYNA TRACZ: Czym właściwie jest Unia Energetyczna ?

PROF. JERZY BUZEK: Integracja europejska zaczęła się w latach 50. od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Chodziło o takie zorganizowanie się, żeby już nigdy dostęp do węgla – kluczowego wówczas surowca energetycznego – nie podzielił nas wewnętrznie w Europie. Dzisiaj czas na Unię Energetyczną, formę współpracy w dziedzinie energetyki opartą na solidarności – żeby nikt nie wykorzystywał dostępu do surowców energetycznych jako pretekstu do dzielenia Europy z zewnątrz. Unia Energetyczna to nasza wspólna tarcza antykryzysowa, antidotum na przerwy w dostawach energii.

A kiedy ostatnio Europa miała problem z energią?

W 2009 r. Rosja zakręciła kurki z gazem. Przez trzy tygodnie w Bułgarii i na Słowacji istniało ryzyko, że w mieszkaniach, szpitalach i szkołach temperatura spadnie do zera stopni Celsjusza. Część naszych zakładów przemysłowych po prostu stanęła z wielkimi stratami finansowymi, bo nie miała wystarczających zapasów, by kontynuować produkcję. Dwa lata temu zagrożenie było podobne, ale złe skutki dla naszych krajów – minimalne. Nie ucierpiała także Ukraina, bo dwie trzecie gazu przypłynęło do niej przez Słowację z Europy Zachodniej, a nie z Rosji.

W jaki sposób udało się to zrobić?

Dzięki połączeniom transgranicznym między państwami Unii. Te połączenia mają tzw. przepływ zwrotny (reverse flow) – gaz może nimi płynąć w obydwu kierunkach. Dzięki temu w lutym ubiegłego roku po raz pierwszy Polska więcej gazu otrzymała od zachodnich partnerów niż ze wschodu Europy.

Jakie są obecnie największe zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego w UE?

Po pierwsze: przerwanie dostaw ropy i gazu spoza Unii. Obecnie importujemy spoza UE ponad 53 proc. zużywanej energii. Po drugie: ciągle niedostateczne połączenia gazowe i elektroenergetyczne wewnątrz Unii. Oczywistym zagrożeniem jest także budowa gazociągu Nord Stream 2.

Czy Europa zda egzamin z solidarności w związku z jego budową?

Gdyby mój następca na stanowisku premiera w 2001 r. nie zrezygnował z już wynegocjowanego gazociągu z Danii i Norwegii, nie byłoby takiego problemu. Tamta decyzja umożliwiła powstanie pierwszej nitki Nord Stream. Obecnie mamy zagrożenie ze strony Nord Stream 2. Zwiększy on jeszcze nasze uzależnienie od monopolisty, który w przeszłości kilkakrotnie używał dostaw gazu niczym broni. Ale ostatnio, po wielu rozmowach z komisarzami UE Marošem Šefčovičem i Miguelem Ariasem Cañetem, a także dwóch debatach zorganizowanych z mojej inicjatywy w Parlamencie Europejskim, widzę, że poparcia politycznego dla tego projektu nie ma. Ostatecznie rozstrzygnie jednak aktywność rządów – w tym polskiego – i decyzje Rady Europejskiej, które powinny też dotyczyć gazociągu Opal biegnącego wzdłuż zachodniej granicy Polski po niemieckiej stronie. Wyłączenie go spod prawa europejskiego również stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa i solidarności w zakresie dostaw gazu w Europie.

Dostawy z jakich kierunków z zewnątrz Europy są najbardziej zagrożone? Z jakiego powodu?

Niedawno strajk generalny w Norwegii spowodował wstrzymanie stamtąd dostaw gazu. Podobne skutki miało trzęsienie ziemi w Holandii. Niebezpieczne są zjawiska pogodowe na Atlantyku, które mogą zaburzyć dostawy płynnego gazu do portów w Hiszpanii czy Francji. Zagrożenie polityczne zakręcenia kurka z gazem przez Rosję jest oczywiste.

Jakich inwestycji w infrastrukturę konieczną dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego dokonuje UE?

W zakresie dostaw gazu są to przede wszystkim interkonektory na granicach, które zapewnią wspomniany wcześniej przepływ zwrotny. Inwestuje się też w magazyny i terminale płynnego gazu – taki jak nasz, w Świnoujściu. Budowana jest europejska sieć linii elektroenergetycznych. W ramach instrumentu „Łącząc Europę” na inwestycję w unijną infrastrukturę energetyczną w latach 2014-20 udało nam się zapewnić niemal 5,5 mld euro.

W jaki sposób UE próbuje zdywersyfikować źródła dostaw energii?

Gaz i ropę sprowadzamy ze wszystkich możliwych kierunków, w tym płynny gaz ze Stanów Zjednoczonych. Ogromne znaczenie ma produkcja z odnawialnych źródeł i z atomu (dziś jest to przeszło 30 proc. produkowanego prądu elektrycznego). Podkreślam jeszcze raz znaczenie oszczędzania energii, bo najtańsza i najbezpieczniejsza energia to ta, której w ogóle nie musimy produkować. Cały czas jeszcze nie rezygnujemy z węgla. Ważne też jest poszukiwanie zupełnie nowych rozwiązań, związanych np. z możliwościami wydobywania gazu łupkowego.

Na ile możliwa jest – wobec sprzecznych interesów – prawdziwa solidarność energetyczna?

Zwiększanie solidarności następuje stopniowo, ale konsekwentnie. Tworzymy wspólny rynek energii. Mamy do wydania blisko 6 mld euro na połączenia między krajami gwarantujące dostawy prądu i gazu, a drugie tyle – na rozwój nowych, bezpiecznych technologii energetycznych, w tym 1 mld euro na badania nad wspomnianym wcześniej czystym spalaniem węgla. W Parlamencie Europejskim jestem odpowiedzialny za przygotowanie raportu, w którym postulujemy, aby solidarność energetyczna była już nie tylko wartością, ale realnym zobowiązaniem prawnym.

Jakie zapisy zapewniłyby realizację tego zobowiązania?

Te mówiące o obowiązku państw członkowskich dostarczania energii do sąsiednich krajów w przypadku, gdy będą tam zagrożone dostawy do tzw. odbiorców chronionych. Unikniemy w ten sposób sytuacji, jaka miała miejsce w Bułgarii i na Słowacji w 2009 r. Odbiorcy chronieni to wszelkie obiekty socjalne użyteczności publicznej (jak szpitale) oraz mieszkania zwykłych obywateli. Tam po prostu gazu, prądu czy ciepła nie ma prawa nigdy zabraknąć. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]