Jeśli któryś z teologów zmienił teologię XX i XXI wieku, to taką osobą był zmarły wczoraj w Peru w wieku 96 lat Gustavo Gutiérrez. To on po raz pierwszy w swoim wykładzie z 1968 r. użył sformułowania „teologia wyzwolenia”, dając nazwę szerokiemu teologicznemu nurtowi teologii kontekstualnej, która stała się ważna i popularna zwłaszcza w krajach globalnego Południa. Choć nurt ten przekraczał ramy jego teologicznego dorobku, Gutiérreza uznano za ojca teologii wyzwolenia.
Ubóstwo w centrum teologii Gutiérreza
Urodził się w 1928 r. w ubogiej rodzinie w Limie w Peru, a jego matka wywodziła się z grupy etnicznej Kechua. Chorował ciężko przez większość dzieciństwa, potem jako nastolatek jeździł na wózku. Wyrósł więc w ubóstwie i cierpieniu, które potem uczynił centrum swojej teologii.
Najpierw wybrał studia medyczne, ale rzucił je, wstępując do seminarium i podejmując studia teologiczne w Europie. Wróciwszy do Limy pod studiach w Lovanium i Rzymie, został wykładowcą teologii, a jednocześnie duszpasterzem najbiedniejszych.
O co chodzi w teologii wyzwolenia
W 1971 r. Gutiérrez wydał książkę „Teologia wyzwolenia. Perspektywy”, w której tłumaczył podstawowe założenia nowej perspektywy teologicznej, która miała służyć nie tylko zauważeniu biedy i nierówności, ale zaangażowaniu w walkę z nimi.
Co było nowego w podejściu Gutiérreza? Nie bał się rozpoczynania namysłu od analizy socjologicznej i budowania na niej refleksji teologicznej. To teologia bliska ubogim i ich doświadczeniu, nie ignorująca realiów ich życia, ale wpisująca je w teologiczny namysł i widząca wyzwanie dla chrześcijan w odpowiedzi na warunki życia na ziemi, dzisiaj.
Teologia wyzwolenia a marksizm
Gutiérrez cytował Marksa i choć odcinał się od jego materializmu, znajdował u niego użyteczne narzędzie do opisu relacji klas. Teologia wyzwolenia zadaje pytanie o praktykowanie chrześcijaństwa w świecie nierówności, a Jezusa widzi jako tego, który dobrowolnie stał się ubogi i solidarny z najsłabszymi. Przyszedł jako zapowiadany przez proroków mesjasz, niosący wyzwolenie i sprawiedliwość. Stąd popularne w teologii wyzwolenia sformułowanie „opcja na rzecz ubogich”, rozumiane jako szczególne zobowiązanie chrześcijan wobec najsłabszych.
Gutiérrez widział też strukturalny, a nie tylko indywidualny wymiar grzechu. Mówił o płaszczyźnie polityczno-ekonomicznej, historyczno-antropologicznej oraz teologiczno-soteriologicznej grzechu. Za niesprawiedliwą strukturą widział kolektywną lub jednostkową wolę, która odrzuca Boga w drugim człowieku. W efekcie wyzwolenie z grzechu wymaga też przebudowy struktur ekonomicznych, politycznych i społecznych.
Watykan niechętny Gutiérrezowi i teologii wyzwolenia
Teologia wyzwolenia nie spotkała się z entuzjazmem Rzymu. Kongregacja Nauki Wiary wydała na jej temat krytyczne instrukcje w 1984 i 1986 roku. Zarzucano teologii wyzwolenia związki z marksizmem, zbytnią integrację wymiaru przyrodzonego i nadprzyrodzonego zbawienia i grzechu.
Jednocześnie teologia ta kwitła w krajach rozwijających się, dostarczając potrzebnych narzędzi do adekwatnego opisu rzeczywistości. Służyła kolejnym kontekstualnym teologiom oraz teologiom emancypujących się grup, dla których nazwanie doświadczenia strukturalnej opresji w świecie, a czasem i w Kościele, było kluczowe.
Nie było dla niej miejsca na teologicznych rzymskich salonach, ale krążyła w krwiobiegu globalnym. Gutiérrez z powodu watykańskich instrukcji nie stał się teologicznym banitą, tylko robił swoje: wykładał na prestiżowych wydziałach, odbierał honorowe doktoraty i konsekwentnie angażował się w działanie na rzecz ubogich, inspirując rzesze teologów, teolożek oraz zwalczających biedę lekarzy (tu świetnym przykładem był Paul Farmer) i aktywistów. W 2000 r. wstąpił do zakonu dominikanów.
Dla samego Gutiérreza wraz z pontyfikatem papieża Franciszka przyszła nowa era. W 2014 r. opublikował po włosku wspólną książkę z prefektem Kongregacji Nauki Wiary Gerhardem Müllerem, a potem spotkał się z papieżem.
Niemniej i bez szczęśliwego finalu w relacjach z centrum Gutiérrez byłby spełnionym teologiem. Swoją pierwszą książkę nazywał listem miłosnym do Boga i wspólnoty Kościoła. W tej twórczej miłości mimo krytyki i odrzucenia wytrwał.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















