Zmagania ze stuleciem

Czesław Miłosz urodził się w czerwcu, niedługo świętowalibyśmy jego urodziny. Zmarł w sierpniu, przed rokiem. W tym krótkim czasie stał się mieszkańcem czasu długiego, tekstem, ikoną dwudziestego stulecia.
Czyta się kilka minut
 /
/

Błoński pisał o Miłoszu, że jest “jak świat". Granice tego świata obejmowały wielkie obszary; dziś Miłosz, na pewnych warunkach, staje się reprezentantem myśli, duchowości i wyborów, których dokonywał niegdyś na własny rachunek, a które teraz przemieniają się we wzory bądź antywzory literackie i kulturowe.

Tak dzieje się prawie zawsze: “badacze owadzich nogów" podejmują aktywność, ale nie należy się zbyt przejmować kąśliwą uwagą poety.

Rozmawialiśmy w Paryżu, który wciąż pozostaje, moim zdaniem, nie do końca objaśnionym miejscem w biografii Czesława Miłosza, zapewne dlatego, że sam je emocjonalnie odrzucał, bo przeżył w nim swoje najbardziej bodaj traumatyczne lata. Bronił się przecież przed tym miastem: “Doliną Issy" chociażby. Ale wciąż “Rue Descartes" pozostanie jednym z najlepszych wierszy, jakie napisał, i w nim, jak w soczewce, odbijają się wszelkie jego zgryzoty, od wczesnej młodości poczynając, kiedy to młody barbarzyńca w podróży wkraczał w uniwersalne.

Znaleźliśmy się zatem w miejscu magicznym i mitologicznym, istotnym dla wielkiego cyklu czasowego jego autobiografii. Pisał poeta w roku 1980:

Znowu opieram łokcie o szorstki granit nabrzeża

Jakbym wrócił z wędrówki po krajach podziemnych

I nagle zobaczył w świetle kręcące się koło sezonów.

Tam gdzie upadły imperia, a ci, co żyli, umarli...

O czym rozmawialiśmy na międzynarodowej konferencji w Paryżu pod koniec maja (jej tytuł to właśnie: “Czesław Miłosz i XX wiek")?

Nie był to pierwszy rekonesans, ale jego linie merytoryczne zapowiadają, jak będzie przebiegała recepcja europejska dzieła Miłosza. To brzmi nieco odpychająco, ale cóż, dzieło stało się wspólną własnością uczonych, tłumaczy, czytelników, wielbicieli. I nie zostanie, mam nadzieję, skodyfikowane wedle jednej recepty, bo już okazuje się, jako zwierciadło stulecia, zmienne i migotliwe.

Rozmawialiśmy więc o Litwie i litewskości; zadawaliśmy pytanie, czy Miłosz był pisarzem nowoczesnym i jak można zrekonstruować jego “projekt nowoczesności"; mówiliśmy o “Zniewolonym umyśle", “Zdobyciu władzy", o związkach, wciąż do końca nie rozwikłanych, o pokrewieństwach myśli i dyskursu w trójkącie Witkacy - Miłosz - Wat, o tożsamości oczywiście (“kim jestem" - pytał w “Ziemi Ulro"), o otwartym wciąż dialogu Gombrowicz-Miłosz (szczególnie interesującym Francuzów), o “drugiej przestrzeni" otwierającej się w późnym dziele, a zatem o punkcie dojścia jego religijności; o artyście melancholijnym i ekstatycznym, o mistrzu repetycji; o miejskiej przestrzeni Apollinaire’a i Miłosza, o cierpieniu poety, o jego pozycji wydziedziczonego proroka, a więc o podmiotowości romantycznej i jej wcieleniach.

A ponieważ rozmowy trwały w Bibliotece Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika i kamienna głowa Mickiewicza obserwowała nas, metafizyczność i aluzyjność tego miejsca skłaniały do refleksji o wielkiej całości, która, być może, buduje się teraz poprzez dzieło Mistrza.

Dwudziestowieczność Miłosza nie była łatwa, tym trudniejsza, że zawsze chciał w niej czynnie brać udział, próbując różnych dyskursów i dykcji lirycznych. “Mój wiek dwudziesty napierał na mnie" - zanotował w “Kronikach". Motyw zmagania ze stuleciem wydaje się teraz szczególnie widoczny, gdy poeta już go nie komentuje, gdy poeta milczy, my zaś mówimy.

Jeżeli jestem odpowiedzialny

To nie za wszystko

odpowiadał poeta w poemacie “Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada".

O twórczości Czesława Miłosza rozmawiali: Tomas Venclova, Alfred Sproede, Włodzimierz Bolecki, Aleksander Fiut, Rolf Fieguth, Marie Buvard, Jacek Łukasiewicz, Anna Saignes, Celine Gervais, Anna Synoradzka-Demadre, Marek Tomaszewski, Ewa Bieńkowska, Jerzy Jarzębski, Marta Wyka, Michał Masłowski, Tomasz Wójcik, Maria Delaperriere. Spotkanie zorganizowało Polskie Stowarzyszenie Historyczno-Literackie, Ośrodek Cywilizacji Polskiej przy Sorbonie, Inalco (Instytut Narodowy języków i cywilizacji wschodniej).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2005