Reklama

Ziobro sobie poradzi?

Ziobro sobie poradzi?

31.08.2020
Czyta się kilka minut
Od wyborów szef resortu sprawiedliwości i jego ludzie prowadzą operację obliczoną na osłabienie Morawieckiego i pokazanie własnej twardej odrębności.
W

Wady Jarosława Kaczyńskiego uniemożliwiają współpracę. On dzieli ludzi”. „Kaczyński nigdy nie był moim autorytetem. Nie był nigdy moim guru”. „Wyborcy prawicy powinni ocenić brak szczerości Kaczyńskiego. PiS buduje gorsze standardy niż Platforma Obywatelska”. Tak mawiał Ziobro, gdy w latach 2011-14 próbował pokonać Kaczyńskiego w pojedynku o przywództwo na prawicy. Przegrał. Ale dziś, wyciągając wnioski z przeszłości, starcie z Kaczyńskim i jego faworytem Mateuszem Morawieckim przygotowuje znacznie bardziej pieczołowicie.

Od wyborów Ziobro i jego ludzie prowadzą operację obliczoną na osłabienie Morawieckiego i pokazanie własnej twardej odrębności. Rozprawa z LGBT, postulat wypowiedzenia konwencji przeciw przemocy wobec kobiet, próby wymuszenia konfrontacyjnej polityki wobec UE, przykręcenie śruby organizacjom pozarządowym – to był dopiero początek. Do tego doszedł w ostatnich dniach otwarty atak na ministra edukacji za odwołanie kuratora łódzkiego, którego ziobryści na wyrost obsadzają w roli filara w wojnie kulturowej. Ludzie Ziobry przypuścili też atak na prawą rękę Morawieckiego w państwowym biznesie, czyli szefa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa. Skrytykowali go za to, że prezesem spółki Rafako został menadżer z czasów Platformy.

Ataki ziobrystów na członków ekipy rządzącej rozsierdziły Kaczyńskiego. Prezes zachował się w swoim stylu: nakazał szefowi TVP Jackowi Kurskiemu (niegdyś członkowi partii Ziobry, dziś jego sojusznikowi) wyciąć ich z programów TVP. Wracają plotki o ofercie, jaką PiS wysyła do PSL, czyli zastąpienia partii Ziobry w rządzie. – Dziś jesteśmy o wiele bardziej zdeterminowani i bardziej doświadczeni niż w 2011 r. czy w 2012 r. Mamy aktywnych, rozpoznawalnych posłów. Poradzimy sobie nawet, jeśli PiS wyrzuci nas z rządu – twierdzi jeden z ludzi Ziobry. – Premierostwo Morawieckiego to dla prawicy dramat. Będziemy walczyć o swoje, w tym głównie o sprawy światopoglądowe, których on unika.

A zatem najciekawsze jeszcze przed nami.©

Autor jest dziennikarzem Onet.pl. Stale współpracuje z „TP”.

Czytaj także: Niebiescy, prawie brunatni - Andrzej Stankiewicz o polskiej policji

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ziobryści, gowiniści, jakiści itd. Jak Kaczyńskiego zabraknie, to może będzie krwawa walka o dominację albo każdy zwieje w swoją stronę ku niewyobrażalnej uldze opozycji. A jeśli wodzostwo i jedność (choć nie bezkrwawo osiągniętą) przejmie Zbigniew, cieszący się nieukrywanym uznaniem Kaczyńskiego już od kilkunastu lat? Czyżby pan Re(d)aktor już przeczuwał najgorsze, a co za tym idzie, przeczuwał, antycypował (ble, nie lubię tego wyrazu) i prognozował - nie śmiejąc jeszcze tego wyrazić wprost, jakby nie dowierzając, że jest miejsce u niego na taką refleksję - przyszłą nostalgię za czasami Kaczyńskiego, który umiał wszystko trzymać w jednych ryzach i utrzymać energię w pewnym centrum?

lista osobników godnych miana wybitnych okazów tej menażerii jest dość długa, ale bez wątpienia naczelne miejsce w Galerii Narodowej Hańby i Upadku zajmuje Kaczyński, będzie jej patronem na równi z targowiczanami

Pan troszkę przecenia Prezesa Prezesów. W FSB dali by mu najwyżej pułkownika, Philby zasłużył na generała.

Dokładnie taki stopień wystarczy prawnikowi, żeby zostać prezydentem Rosji. Dla Rosji pewnie byłoby lepiej, gdyby los zamienił Putina i Prezesa miejscami. Co do możliwości różnych karier: mamy solidne podstawy, by sądzić, że Donald Tusk dosłużyłby się stopnia oberlejtnanta, a Komorowski feldkurata w c.k. armii w Czeskich Budziejowicach. Jakże los nie chciał być dla Polski sprawiedliwy, że nie zamienił ich miejscami z kapelanem Katzem i porucznikiem Lukasem...

Byniu zawsze może wyjechać do swojej posiadłości w Jeruzelach i łowić ryby na pobliskim stawie. Naród odpocznie, Kaczyński odpocznie, LGBT odpocznie. Widzę same zalety.

koma z e r o
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]