Zgorszenie, ale czy przestępstwo?

Dobrze się składa, że Kuria Metropolitalna w Częstochowie wydała oświadczenie w sprawie ks. Wieńczysława Ł., w którym zapewnia, że "Kościół częstochowski nie boi się prawdy, nawet gdyby okazała się ona trudna i zawstydzająca. Ma jednak świadomość, że dochodzenie do niej musi opierać się na rzetelnym zbadaniu wszystkich okoliczności". Sprawa bowiem ma bezprecedensowy charakter.
Czyta się kilka minut

Proboszcza z Janik oskarża się o próbę uśmiercenia dziecka. Podstawą ku temu mają być słowa "lepiej, żeby to dziecko zmarło", skierowane do Edyty L. przed jej zgodą na cesarskie cięcie, oraz "mogłaby pani coś zrobić, żeby to dziecko nie żyło?", wypowiedziane do doktor Ewy Jaśkiewicz, zajmującej się noworodkami. Nie sądzę, aby miała ona omamy słuchowe. W oświadczeniu kurii czytamy, że

ks. Wieńczysław "w sposób zdecydowany zaprzecza, jakoby chciał śmierci dziecka Edyty L.", nie zaprzeczył jednak, że wypowiedział przypisywane mu słowa. Czy w takim razie działał w odmiennym stanie świadomości, w którym słowa nie znaczą to, co słyszy ich odbiorca?

To z pewnością będą musieli ustalić specjaliści od ludzkiej psychiki. Orzeczenie poczytalności bądź jej braku w zachowaniu ks. Wieńczysława będzie miało kluczowe znaczenie dla sprawy.

Zdaniem kurii, "opieka [proboszcza z Janik] nad Edytą L. wypływała z troski o człowieka potrzebującego, a nie z pobudek o podłożu seksualnym". Na dziś można więc powiedzieć, że ks. Wieńczysław "stracił dla niej głowę" i był bardzo emocjonalnie zaangażowany w jej losy. Do tego stopnia, iż wydawało mu się, że jej własne dziecko może być dla niej zagrożeniem. Czy taką "troskę o człowieka" da się jednak wytłumaczyć bez założenia, że wiąże go z nią coś więcej niż empatia? A może działał jak człowiek w amoku, któremu się wali grunt pod nogami, ponieważ dociera do niego, że coś nieodwracalnego stało się w jego życiu? Być może z tym nie umiał się pogodzić ks. Wieńczysław, a ponieważ nie mógł już kontrolować sytuacji, wyprojektował swoją agresję na dziecko, życząc mu śmierci?

Może nas to bulwersować, ale musimy pamiętać, że rzeczywistość psychiczna zdominowana przez konflikt nie poddaje się łatwo ani tzw. "wymogom rzeczywistości", ani normom moralnym. Na podstawie samych emocji nie możemy uznać kogokolwiek za przestępcę - najwyżej za dewianta.

Musi więc paść pytanie, czy proboszcz z Janik szukał okazji do uśmiercenia dziecka. Nic nam nie wiadomo, żeby takie próby podejmował, zanim Edyta L. trafiła do szpitala. Jego zachowanie na porodówce budziło niepokój personelu medycznego, ale działanie w stresie nie jest tożsame z planowaniem morderstwa. Pytania oczywiście można mnożyć, bo jak zauważył rzecznik kurii częstochowskiej, proboszcz z Janik postępował "niekonwencjonalnie". Księdza Wieńczysława spotkała "sława", o jakiej chyba nie marzył jako proboszcz, i to samo w sobie stanowi już dla niego surową nauczkę.

Kapłaństwo nie jest miarą wszystkiego, ale żeby się o tym przekonać, nie trzeba doprowadzać do sytuacji, jaka miała miejsce w Częstochowie. Ważne jest dzisiaj, aby urodzone dziecko miało bezpieczne warunki i by Edyta L. potrafiła być dobrą matką. Sprawa ks. Wieńczysława jest bardziej złożona...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008