Być może, patrząc na łzy wdowy z Nain, Chrystus myślał o cierpieniu, jakie przeżywać będzie Jego matka w dzień śmierci Jedynaka. Być może w tamtym bólu odnajdywał ślad cierpienia wszystkich, którym wypadło uczestniczyć w nierównych zmaganiach z przeciwnościami losu. Na uwagę zasługuje to, że nikt z uczestników tamtego pogrzebu nie prosił Go o interwencję, nie uzasadniał konieczności dokonania cudu. To On sam zauważył łzy samotnej matki i podjął decyzję, by przywrócić do życia jej syna.
Doświadczając bólu życia, czujemy się nieraz jak wdowa z Nain - samotni, bezsilni, bezradni. Tymczasem to On kieruje w naszą stronę swe solidarne spojrzenie, aby powiedzieć: "Nie płacz". W pozornie przypadkowym spotkaniu przy bramie miejskiej doświadczamy Jego zbawczej mocy i Jego współczucia. Nie jesteśmy bynajmniej anonimową istotą z tłumu wtedy, gdy patrząc na nasze ocierane dyskretnie łzy, Chrystus powtarza z miłością: "Nie płacz".
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















