Od początku wieku utrzymuje się powolny trend spadkowy w liczbie zgonów na malarię, ale ogólna liczba zachorowań w tym okresie ani raz nie spadła poniżej 220 milionów. Medycyna gorzej radzi sobie z prewencją niż leczeniem, a przenoszące m.in. tę chorobę komary wciąż pozostają najbardziej zabójczymi zwierzętami na planecie.
Powstrzymać komary i malarię
Stąd też jednym z zainteresowań medycyny jest ograniczenie zachorowań – trwają prace nad szczepionkami przeciwko zarodźcowi malarii, a zmodyfikowane genetycznie komary wypuszczone do środowiska mają utrudnić im rozmnażanie. Ciekawym pomysłem wydaje się również zatrucie komarzego pokarmu – ludzkiej krwi.
Kilka lat temu pojawiły się badania na temat iwermektyny, która spożyta przez komara wraz z krwią w ciągu kilku dni jest w stanie doprowadzić do jego śmierci. Takie właściwości odkryto właśnie dla nityzynonu, leku stosowanego w rzadkiej chorobie genetycznej – tyrozynemii. Związek ten wpływa na metabolizm aminokwasu tyrozyny. Zablokowanie tego szlaku u pacjentów z tyrozynemią jest zbawienne, ale u komarów staje się śmiertelnym zagrożeniem.
Krew ludzi przyjmujących nityzynon zabija komary
Toksyczna krew z nityzynonem okazuje się skuteczniejsza niż ta z iwermektyną – zabija komary oporne na insektycydy i działa szybciej. Niestety, lek nie będzie chronił przed zarażeniem ani leczył malarii. Jeśli jednak okaże się bezpieczny dla osób bez genetycznej mutacji, może stanowić dodatek do innych metod kontroli malarii.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















