Autor komentarza do wydarzeń w toruńskim technikum, pisząc jedynie “rozwydrzeni nastolatkowie i ich wulgarne koleżanki to tylko efekt obecnego systemu edukacji" (“TP" nr 37/03), zapomniał o ważnej sprawie - reakcji rodziców uczniów na zachowanie dzieci. Zrzucili oni odpowiedzialność na nauczyciela, rozgrzeszając pociechy z czegoś, co zasługuje na surową karę. Zgadzam się, że w szkole zatrudniane są osoby niekompetentne, system edukacji szwankuje, ale zatrudnienie “prawdziwego psychologa" nie załatwia sprawy. Jestem terapeutką i pracuję w szkole razem z pedagożką i psycholożką, co stwarza duży komfort pracy, że tyle na potrzeby 700 uczniów powinno nas być o wiele więcej! Truizmem jest powtórzenie w tej sytuacji, że dzieci powinny być wychowywane przez rodziców, a nie wyłącznie instytucje. I jeszcze jedno: mówienie, że przemoc wśród młodzieży przybiera makabryczne formy i drugdealerzy szturmują szkołę, jest ważne, jednak przyczyną zdarzeń w Toruniu nie były narkotyki, tylko wszechobecna agresja, fizyczna i werbalna, wśród uczniów, wynoszona z domu i akceptowana przez dorosłych.
ALICJA CZUDEC (Kraków)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














