Reklama

Dorosłe dzieci

Dorosłe dzieci

25.09.2019
Czyta się kilka minut
Niewykluczone, że planeta Ziemia zmierza ku zagładzie. Ale nie dlatego, że wśród jej przywódców na forum ONZ pojawiła się – i przemówiła – szesnastolatka.
Greta Thunberg podczas szczytu klimatycznego ONZ, Nowy Jork, 23 września 2019 r. / Fot. TIMOTHY A. CLARY / AFP / EAST NEWS
G

Gdyby Greta Thunberg nie istniała, właściwie należałoby ją wymyślić. W świecie, w którym od dawna nikt nie słucha ekspertów, w którym nie wierzy się politykom i w którym zaufania nie budzą także działacze ekologiczni, fakt, że przesłanie na temat złowrogich konsekwencji kryzysu klimatycznego niesie kilkunastoletnia dziewczyna, wydaje się tak zrozumiały, że w zasadzie nie wymaga tłumaczenia. Rządzący dziś państwami pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatkowie mają szansę nie doświadczyć na własnej skórze tego, co czeka planetę, jeśli tempo wzrostu średniej temperatury czy podnoszenia się poziomu wód choć trochę nie wyhamuje. Ona zobaczy już inny świat; świat, w którym – jak mówi – „będziemy musieli pozbyć się miliardów ton waszego dwutlenku węgla za pomocą technologii, które nawet nie istnieją”. Kiedy wiarygodność osobistości życia publicznego – nie tylko polityków, także ludzi mediów – wydaje się zerowa, potrzeba głosu dziecka, żeby wypowiedzieć rzeczy, no właśnie: dla dziecka oczywiste.

Kto jest niezrównoważony

Z drugiej jednak strony głos dziecka najłatwiej unieważnić – i strategii unieważniania tego, co mówiła w ciagu minionych dni czy miesięcy Greta Thunberg, poznaliśmy sporo. Jedna z nich wiąże się zresztą z pierwszym zdaniem niniejszego tekstu: że ktoś ją wymyślił, że musi za nią stać sztab jakichś spryciarzy, dążących do wywrócenia światowego porządku, że „ta panienka”, jak zechciał się wyrazić jeden z publicystów naszej prawicy, musi iść na czyimś pasku i słuchać czyichś poleceń, a jeśli jest symbolem, to tego, co „rewolucyjne lewactwo jest gotowe wyrządzić dzieciom, byle tylko osiągnąć cel”. Skoro jest niepełnoletnia, nie może przecież myśleć samodzielnie, nieprawdaż?


Czytaj także: Bo jestem dorosły! - Anna Golus o adultyzmie


To druga strategia unieważniania słów szesnastoletniej Szwedki: adultyzm, lekceważenie z powodu wieku, odwieczne „dzieci i ryby głosu nie mają” albo „milcz, szczeniaku, kiedy starsi mówią”, tu dla niepoznaki przebrane w szaty troski o niewinność jej dzieciństwa. „Większość krytyki [spadającej na Gretę – MO] wynika z dziwacznej kreacji 16-latki na kogoś w rodzaju sumienia świata. Sztuczne to i budzące obawy, jak kształtująca się dopiero psychika dorastającej dziewczyny zniesie taką rolę. Dominuje poczucie gry dzieckiem” – pisze np. na Twitterze Piotr Semka, a jego uwaga i tak jest elegancka, bo inny z tutejszych, przepraszam za wyrażenie, liderów opinii mówi o „niewiarygodnym obrzydlistwie”, jakim jest „niezrównoważone dziecko jako narzędzie eko-faszystowskiej propagandy”.

Zostawmy na boku konstrukcję pojęcia „eko-faszyzm”: robienie argumentu z faktu, że Greta Thunberg ma zespół Aspergera i ADHD, to kolejna ze strategii unieważniania jej wystąpień. Trzeba doprawdy nic nie wiedzieć o tych zaburzeniach, związanych raczej z trudnościami w nawiązywaniu relacji społecznych i swego rodzaju hiperaktywnością, by odbierać dotkniętym przez nie osobom prawo głosu. „Mam zespół Aspergera, co oznacza, że czasem moje zachowanie odbiega od przyjętych norm” – mówi o tym sama Greta Thunberg, ale dodaje, że dla niej to rodzaj supermocy. Trudno się dziwić: osoby z zespołem Aspergera obdarzone są zwykle ponadprzeciętną inteligencją, a jeśli zainteresują się jakimś tematem, zgłębiają go konsekwentnie i do końca.


Czytaj także: Pytania o naszą przyszłość - specjalny serwis "TP" o kryzysie klimatycznym


„Kiedy byłam w jej wieku, miałam już w szufladzie parę tłumaczeń Eddy poetyckiej. Rok później zdałam na studia z najwyższym trudem, bo... połowę podstawówki spędziłam w łóżku albo na lewym zwolnieniu, bo starzy byli co chwila wzywani do szkoły na dywanik dyrektorski. A ja naprawdę nie rozumiałam, dlaczego nie mogę się odłączyć od klasy w trakcie wycieczki i pójść sama do księgarni, dlaczego nie mogę powiedzieć pani od przyrody, że nie ma pojęcia, o czym mówi, i dlaczego nie wolno mi rzucić kurwą w trzeciej klasie wobec niesprawiedliwego nauczyciela” – pisze na Facebooku pewna zaprzyjaźniona z „Tygodnikiem” wybitna tłumaczka. Mówiąc wprost: osoby z Aspergerem niekiedy stają się geniuszami, choć nauczycielom w szkole niewątpliwie pracuje się z nimi trudniej niż z tzw. grzecznymi dziećmi.

À propos szkół. Czwartą strategię unieważniania przesłania Grety Thunberg zaprezentowała właśnie małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak. Jej zdaniem Szwedce chodzi po prostu o sławę. „Zadanie dla myślących nastolatków. Wymyśl sobie problem. Wyjdź na ulicę i zacznij protestować. Zafunduj sobie tourne [pisownia oryginalna – MO] po Europie i umów na wizytę z kanclerz Niemiec. Niech o tobie piszą wszystkie znane tytuły i portale. To takie proste. Prawda?”.

Kto jest emocjonalny

Przecież to ona sama mówiła w ONZ, że nie powinno jej tam być – że powinna być w szkole po drugiej stronie oceanu. A potem oskarżała słuchających ją polityków, że swoimi pustymi słowami ukradli jej dzieciństwo i marzenia. „Ludzie cierpią, ludzie umierają, walą się ekosystemy. Stoimy u progu wielkiego wymierania, a wy potraficie mówić tylko o pieniądzach i opowiadać bajki o wiecznym wzroście gospodarczym – mówiła w Nowym Jorku. – Oszukaliście nas! Młodzi ludzie zaczynają rozumieć waszą zdradę. Oczy przyszłych generacji są skierowane na was i jeśli zawiedziecie nas, nigdy wam tego nie wybaczymy”.

Emocjonalne słowa, zgoda. Równie emocjonalne wypowiadała wiosną w Parlamencie Europejskim. „Nazywam się Greta Thunberg. Mam 16 lat, przyjechałam tu ze Szwecji i chcę, żebyście wpadli w panikę. Chcę, żebyście panikowali, jakby wasz dom się palił. Kiedy to mówię, zawsze ktoś mi tłumaczy, że to zły pomysł. Słyszałam od wielu polityków, że panika nie prowadzi do niczego dobrego. Zgadzam się z tym. Panika bez powodu to nic dobrego. Ale kiedy wasz dom płonie i musicie go ratować, żeby nie spłonął doszczętnie, wtedy pewien stopień paniki jest potrzebny”.

Tyle że równie emocjonalnymi sformułowaniami posługuje się nieraz jedyny chyba z wiarygodnych w kwestii kryzysu klimatycznego lider współczesnego świata, czyli papież Franciszek. A kiedy przestaje walić pięścią w stół, przypomina, że „na katastroficzne prognozy nie można dłużej patrzeć z pogardą i ironią”. „Młodzież domaga się zmian – i ma rację”, dodaje autor proroczej z perspektywy jesieni 2019 roku encykliki „Laudato si”. Chciałbym napisać, że woła na puszczy – tyle że puszcze płoną albo są wycinane. Pozbawione emocji ekspertyzy i raporty (czytelnicy „Tygodnika” znają je, bo piszemy o nich regularnie) pojawiały się na biurkach światowych przywódców od lat. Chowali je do szuflad, co papież i dziewczyna zgodnie im wypominają.

Kto jest dojrzały

Nie lubię określenia „zdziecinnienie”, którym szermują dziś ci, którzy mówią, że mają już przesyt oglądania w mediach Grety Thunberg, ale ona – biorąc serio znane od dawna ustalenia nauki – wydaje się dużo bardziej dojrzała od nich. Czy w końcu wzruszanie ramionami w obliczu katastrofy jest wyrazem dojrzałości? Jeżeli źle powiedziała, udowodnijcie, co było złego, jeżeli dobrze, dlaczego w nią uderzacie?


Czytaj także: Zgoda na rzeczy niemożliwe - Paweł Bravo o młodzieżowych strajkach klimatycznych


Ostatnie zdanie nie jest oczywiście próbą porównywania szwedzkiej uczennicy do żydowskiego nauczyciela – chodzi mi raczej o pokazanie mechanizmu, pozwalającego nie mówić o tym, co jest prawdziwym powodem światowej kariery Thunberg: kryzysu klimatycznego. O jej życiu wiemy tak niewiele (choć przecież zarówno media, jak i służby specjalne światowych mocarstw zrobiły z pewnością niejedno, by znaleźć w tym życiorysie jakąś dziurę) i jest ono faktycznie na tak wczesnym etapie, że ostrożność nie zawadzi. Fakt, że stała się symbolem – zrozumiały z punktu widzenia logiki mediów, stale szukających świeżych nazwisk i nowych historii – jest niebezpieczny przede wszystkim dla niej samej. Niewykluczone, że twarz Grety się „opatrzy”, „znudzi”, a w końcu zostanie zapomniana – jak jeden z bohaterów „Magnolii” Paula Thomasa Andersona, kiedyś wygrywający telewizyjne turnieje dla genialnych dzieci, albo jak niezliczone wirale przelatujące przez ekrany naszych smartfonów. „Karierę” Szwedki skądinąd łatwiej wyjaśnić właśnie logiką wiralu niż spisku, jeżeli nie chce się wyjaśniać jej prościej, np. faktem, że pewne rzeczy wyniosła z domu, a jeden z jej przodków, noblista Svante Arhenius, sformułował hipotezę o globalnym ociepleniu. Bardziej prawdopodobne jednak, że (i będzie to piąta ze strategii unieważniania tego, co mówi) dla świętego spokoju otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla – ale w kwestii tego, o czym mówi, nic się nie zmieni.

Kto jest niestosowny

Jeśli do kogoś chciałbym ją porównać, to raczej do króla Maciusia, którego historia zresztą kończy się smutno. Mój egzemplarz książki Korczaka otwiera zdjęcie autora i słowa, że kiedy był taki, jak na tej fotografii, sam chciał zrobić wszystko, co w niej napisane. „Fotografię taką dałem, bo ważne jest, kiedy naprawdę chciałem być królem, a nie – kiedy o królu Maciusiu piszę. I myślę, że lepiej dawać fotografie królów, podróżników i pisarzy, kiedy nie byli jeszcze dorośli i starzy, bo tak, to się zdaje, że oni od razu byli mądrzy i nigdy nie byli mali. I dzieci myślą, że nie mogą być ministrami, podróżnikami, pisarzami, a to nieprawda”.

Zasadnicza myśl Korczaka sprowadza się do tego, że dzieci mają już wszystko to, co dorośli. Pisząc o ich prawie do szacunku, autor „Bankructwa małego Dżeka” domaga się takiego uporządkowania świata, w którym perspektywa dzieci byłaby równoprawna z perspektywą dorosłych. Dzieci ulegają modom? Dają się manipulować? A my się nie dajemy? Pamiętajmy: Greta Thunberg, jak bohater Korczaka, znalazła się na tak eksponowanym miejscu z powodu działań (głównie zaniedbań) dorosłych. Znalazła się tam i jak Maciuś wzięła za to odpowiedzialność. Jak Maciuś, dodajmy, jest za to krytykowana.


Czytaj także: Korczak czarodziej - Agata Okońska o autorze "Króla Maciusia pierwszego"


Janusza Korczaka też unieważniano na mnóstwo sposobów, mówił więc, że dorośli nie powinni czytać jego powieści, bo są w niej rozdziały niestosowne, więc nie zrozumieją i będą się wyśmiewali – ale jak chcą koniecznie, to niech spróbują. „Przecież dorosłym nie można zabronić, bo nie posłuchają – i co im kto zrobi?”.

Dorosłym nie można zabronić, dorosłych kiedyś można było wychować. Wychowanie jednak mogło przybierać różne kierunki. „Ona wygląda na bardzo szczęśliwą młodą dziewczynę, z nadzieją spoglądającą w jasną i wspaniałą przyszłość. Jak miło to widzieć” – napisał ironicznie Donald Trump na Twitterze, zamieszczając zdjęcie Grety Thunberg wykrzywionej akurat w jednym z gniewnych grymasów. Nie napiszę, na kogo wygląda obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, bo jestem już dojrzały, a wychowano mnie tak, że słucham starszych i mam szacunek dla urzędu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ziemia n i e zmierza ku zagładzie - przeżyła już kilka miliardów lat i następnych parę przed nią, radziła sobie nie z takimi plagami jak c z ł o w i e k - za to t e n, niewykluczone, ku zagładzie swego gatunku zmierza

Sama planeta może nie. Ale faktem jest, że zaczęło się kolejne wielkie wymieranie gatunków - ostatnie zakończyło dominację dinozaurów. My może to przetrwamy, może nie. Ale świat jaki znamy (ekosystemy) zniknie bezpowrotnie w tym i kolejnym stuleciu.

oczywiście ma Pan rację - ale jakie znaczenie dla kogoś, kto z n i k n ą ł, ma co i czy w ogóle cokolwiek z o s t a ł o?

To właśnie ona jest normalna i dojrzała, w przeciwieństwie do "dorosłych" i "zrównoważonych", którzy nie mają ochoty, bądź odwagi, spojrzeć prawdzie w oczy. Pan/Pani pewnie się w końcu zreflektuje, i ciekawe co to się będzie wówczas działo z emocjami... Narazie "argumenty" pozostają poza sferą rozsądku.

@ Janusz Allina 1 Jesli tak wyglada zrownowazenie to gdzie umiescic tych, ktorzy rzeczywiscie zajmuja sie problemem zmian klimatycznych. Moze nalezaloby przede wszystkim sluchac ekspertow a nie tych, ktorym cos sie wydaje i probuja wyglaszac kazania i polajanki. Tym bardziej, ze problem jest istotnie zlozony a rozwiazania jeszcze bardziej skomplikowane. Pozdrawiam

Przyjrzyjmy się pustyni Sahara. W dzień temperatura gruntu może przekraczać 60 stopni Celsiusza aby w nocy spaść do kilku stopni. Tak się dzieje gdy brakuje chmur ( chmury składają się z wody ). Ziemia łatwo się ogrzewa ale też nagromadzone ciepło łatwo wypromieniowuje w kosmos gdy brakuje chmur. Takie czynniki jak metan czy też dwutlenek węgla mają w porównaniu z wodą relatywnie niewielkie znaczenie dla efektu cieplarnianego.

nie wiem, czy red. Okoński zna się na fizyce i w jakim stopniu - ale po tym poście mogę przypuszczać, że plainduncan ma o niej co najwyżej b l a d e pojęcie

A Pan plainduncan, jak widzę, zgłebił już wiedzę o klimacie? Niestety, ma Pan luki! Materia jest bardziej złożona...

Niedawno oglądałem na TVN film dokumentalny o tym jak w latach 60-tych ubiegłego wieku środowiska naukowe toczyły dyskusje o tym co jest największym czynnikiem ryzyka dla zdrowia człowieka. Uczelnie, którym smarowało lobby nabiałowe ogłaszały prace naukowe, że cukier zabija a mleko jest zdrowe, natomiast uczelnie, którym smarowało lobby cukiernicze ogłaszało, ze zabija cholesterol a cukier nie jest taki zły. Taki był na uczelniach klimat. Dzięki dzielnym naukowcom Amerykanie wydają dziś na leki obniżające poziom cholesterolu kilkadziesiąt miliardów rocznie i żyją w ciągłym strachu o swoje zdrowie.

Na internetowej stronie "The Conversation" mozna znalezc ciekawy artykul prof.Myles Allen, w ktorym Autor o wiele bardziej racjonalnie podchodzi do dsykutowanego problemu i zraca uwage na fakt, ze czesto to o czym mowia naukowcy jest przechwytywane i zamieniane na budzace lek lub wprowadzajace w blad slogany. https://theconversation.com/why-protesters-should-be-wary-of-12-years-to-climate-breakdown-rhetoric-115489 Pozdrawiam

Dlatego polecam lekturę źródeł (jak raporty IPCC czy innych międzynarodowych grup) i książki autorstwa prawdziwych ekspertów. Po polsku - "Nauka o klimacie". Bez podjęcia się tych podstawowych lektur zabieranie głosu na temat katastrofy klimatu i planetarnego ekosystemu jest nie tylko pozbawione sensu i etyki, ale staje się wręcz śmieszne.

@ Janusz Allina 1 Tak, warto przeczytac wspomniany artykul, gdyz Autor zajmuje sie problematyka zmian klimatycznych i probuje czytelnikom przedstawic pewien kontekst tego, o czym naukowcy mowia i pisza.

Dziękuję za link. Znacznie trzeźwiejsze spojrzenie niż w większości artykułów w zwykłej prasie, również tutaj.

Proszę zobaczyć, jak niewiele trzeba by zwrócić na siebie uwagę, porzucać publicznie mięsem, wyzwać od najgorszych kogo się da, przepowiedzieć koniec świata, no i kolejny prorok gotowy. Trochę to przypomina targowanie się Abrahama z Bogiem o ocalenie Sodomy i Gomory. Inna jest oczywiście ekspresja i dynamika przekazu ale przekaz - wyginiecie jak się nie nawrócicie. Chwyt stosowany od wieków i jak zawsze skuteczny. Wielkie wymieranie wieszczono chętnie i namiętnie, a to za sprawą zarazy, wojny, wynalazków, broni masowego rażenia, no a teraz zemsty klimatycznej. Zawsze na okoliczność nieuchronnym końcem świata straszono, tak pięknie zresztą opisanego w Księdze Apokalipsy. Ten koniec jest oczywisty i nieuchronny, wszystko co ma swój początek, będzie miało i koniec, nie trzeba do tego geniuszu aby to wiedzieć. Czy w przypadku tej dziewczynki, z geniuszem, czy szaleństwem, wszak granica je dzieląca jest bardzo krucha, mamy do czynienia, nie mnie oceniać. Trochę jednak śmieszy mnie ta ekscytacja nią. Jeśli sili się Pan na cytowanie Grety, proszę to robić bez cenzurowania i okraszać cytat wulgaryzmami, to w jej przypadku jest koniecznym zabiegiem. Jeśli Pan tego nie robi, stawia się w jednym rzędzie z ludźmi odbierającymi jej prawo głosu i też jej głos unieważnia. Aby papież Franciszek klął, nie słyszałem, jego kontrowersje bulwersują raczej biskupów i duchownych, cała reszta ma to w nosie.Nie mam zamiaru wdawać się w spór o wypowiedzi Grety. To dziecko wychowane w dostatku, zapewne bezstresowo, każdy jej kaprys zaspokajano - tak sądzę. Nie wie czym jest bieda i poniewierka, dlatego łatwo jej rzucać oskarżenia o skradzionym dzieciństwie, to tylko taki retoryczny wybieg, nic nie znaczy z perspektywy osobistego doświadczenia. Czy ona to wszystko wymyśla sama? Moje dzieci i ich rówieśników jakoś nie zapraszano na forum ONZ gdy miały naście lat, nie sądzę by były głupsze, na pewno lepiej wychowane. Bardzo chciałbym aby dzisiejsze nastolatki rzeczywiście były świadome i zaangażowane. Mam okazję obserwować ich jeżdżąc do pracy, sporo czasu mi to zajmuje. Ogromną wagę przywiązują do wyglądu, ubioru, makijażu, markowe ciuchy, gadżety elektroniczne na wypasie. Większość rozmów krąży wokół tych tematów. Nie brak niewyszukanych ocen głupich nauczycieli, upierdliwych starych, imprezach i balangach. O kryzysie klimatycznym jakoś nie słyszałem aby dyskutowali. Na początku roku szkolnego o wakacjach, gdzie kto był, ile i czego tam nie zaliczył. Wakacje nad Bałtykiem to siara, czy jakoś tak. Greta też pewnie lata aby wygłaszać przemówienia, do szkoły piechotą zapewne nie chodzi, ciekawe kto za to płaci. W sumie to ciekawe zjawisko.

Brawo. typowo polski sposób rozumowania. Aleś Pan dowalił. Pewno chwalą szanownego pana?

@oportunista: czy nie przyszło Panu do głowy, że dorośli w oczach dzieci wyglądają o wiele g o r z e j, niż one same w Pańskich? mam rzucić parę przykładów?...

Być może zaskoczę Pana, ale uwielbiam dzieci, nie tylko własne. Młode pokolenie imponuje mi otwartością, rozwagą, wiedzą i korzystaniem z możliwości jakie dały im czasy, w których żyją. Mam doskonały kontakt znajomymi rówieśnikami moich dzieci i ich dziećmi. Nie robię za mentora, oni nie traktują mnie jak upierdliwego starego ramola. Moje dzieci już są dorosłe i czasu na pierdoły nie mają, a pokolenie ich dzieci uczy się poznawać świat, ale głownie chcą się bawić, śmiać i cieszyć chwilą. Nie zawsze jest mi to po drodze, ale ich radość i entuzjazm wynagradza wszystko. Trochę to dziwne gdy nastolatek zaczyna ratować świat, być może tak trzeba, Jeśli temu biednemu dziecku ukradziono dzieciństwo, to co mają powiedzieć moi rodzice, nawet moje pokolenie. Mój bratanek kiedyś przy stole, już jako dorosły chłop, do mamy powiada w żartach - gdybyś mnie kochała, kupiłabyś mi ten sterowany autobus, o którym marzyłem. Ja za zabawkę miałem obręcz koła od roweru i patyki. Co o mnie myślą dzieciaki tego do końca nie wiem, w kręgach patologicznych się nie obracam, choć nie wątpię, że jak każdy dzisiaj, przykładami księży pedofilów sypnie Pan obficie. Dzieciaki znajomych i sąsiadów są super i mają fantazję, na pewno są kochane i kochają, nie sądzę by w nas dorosłych widzieli wrogów. Wiem, że jako gatunek jesteśmy nieźle popieprzeni, nie zmieni tego ani Greta, ani Franciszek z Dalajlamą razem wziętym. Do tego grona można dołączyć jednostki najwybitniejsze i te z marginesu, w przeważającej masie jesteśmy porąbani i świata nie uratujemy, od tego są Trony i Zwierzchności jeśli ktoś wierzy. Jeśli nie to aby nie zwariować,trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zaakceptować rzeczywistość taką jaka jest. Nie zawracam sobie głowy sprawami, na które wpływu nie mam. Tak na marginesie, proszę posłuchać co mówi Greta i jak mówi, bo to dość ciekawe, Styl ten jest bliski też wielu moim rodakom, niezależnie od wieku. Przy pomocy zaledwie kilku słów, miałem nieraz przyjemność wysłuchać niejednej szalonej, mrożącej krew w żyłach opowieści, ale nigdy nie ratowano świata, dominowała raczej tematyka frywolna,

Fajny życiorys, dzięki. na marginesie, bo nie mam szans przebić, to niby jak , według szanownego, powinny przebiegać zmiany na świcie? Na rozkaz? Czyj? Prezesa? Jakiegoś nawiedzonego z ambony? Przecież ktoś musi zainicjować działania. Chwała tej dziewczynie , że zaczęła. mam nadzieję w młodych ludziach. Bo do czego prowadzą działania memlących starców to widzimy i czujemy codziennie. No i co, nie mówiłem, że postawa prawdziwie polska z Szanownego wypływa? Jacht w oczy kole? A dlaczego nie wypasione auta faceta z Torunia? Dobra kościelne zmieniające właścicieli w dziwnie tajemniczy sposób, kamienice, nagle znajdujące się w rękach polityków? Może czas poszerzyć zainteresowania?

"Greta też pewnie lata aby wygłaszać przemówienia," - podobno do Ameryki akurat płynęła wraz z ojcem jachtem w obie strony. A lotnictwo generuje 8 % globalnej emisji dwutlenku węgla. Mniej ważna jest Greta, ważniejsze są problemy, o których mówi. Prawdziwe niestety! :(

No pewnie, że samoloty są fujj, zwłaszcza mając do dyspozycji tatusia z pełnomorskim jachtem. Wiadomo postęp i technologia, nie jak ci Trzej Królowie na wielbłądach za gwiazdą w nieznane, im to się chociaż opłaciło.

jest różnica, zależy od celu - przemówienie w ONZ to jednak inna kategoria niż latanie bo tanio, albo w wersji kompletnie idiotycznej na 'all inclusive', nie uważa Pan?

Energiczna, pomysłowa, śmiała osóbka z tej Grety. Jednak jej największym przeciwnikiem wydaje się być czas, który szybko leci. Gdy stanie się pełnoletnia, przestanie być dla świata atrakcją. Żeby unieśmiertelnić swoją dziecięcą postawę musiałaby przed czasem dokonać jakiegoś samospalenia lub przynajmniej doprowadzić się do jakiegoś nieodwracalnego tragicznego stanu. Świat by płakał i ekscytował się krzywdą jak wyrocznią. Ale skoro potrafiła wymyślić szwedzki strajk, to może wymyśli coś ciekawego na osiemnaste urodziny...

Nie ważne, że wymyśliła, ważne że "pomysł chwycił" na całym świecie. I nawet u nas też! Brawo młodzi!

@ MariaR, Pomysl na co, jesli moge zapytac? Wiecowanie jest wspaniala rzecza jesli nie przykladamy wiekszej wagi do efektow.

Wymyślanie to chyba najmniejszy problem u młodych, jeszcze w podstawówce rzucaliśmy z kumplami monetą, orzeł nad rzekę, reszka do lasu, na sztorc - znowu do szkoły.

No to pomyślmy na co to może być pomysł: na pewno na protest przeciw rzeczywistości, na zwrócenie uwagi i uświadomienie młodych, a przez młodych także ich rodziców, dziadków, sąsiadów, innych dorosłych o nadciagającej katastrofie klimatycznej, o zanieczyszczeniu środowiska i wyginięciu tylu już gatunków istot żywych w wyniku działalności człowieka. Może na przyśpieszenie działań w kierunku poprawy tej sytuacji. Może na zorganizowanie się młodych do działań praktycznych, np. sprzątania świata? Może to coś da, kto wie? Co innego mogą zrobić niesamodzielni jeszcze młodzi ludzie?

Postawa sprzeciwu i buntu { rewolucyjna } zwykle ma większe wzięcie u młodzieży od postawy uczciwej pracy dla dobra bliźnich.

Pewnie nie zabrania się młodzieży sprzątać, ale samo nie zabraniać to trochę za mało, bo ją trzeba jeszcze w tym wspomagać (materialnie - worki, transport, itd., emocjonalnie - pochwały, podziękowania, współudział, itd.., zdrowotnie - jakiś poczęstunek, może ognisko na zakończenie akcji). Ależ się rozmarzyłam … :)

Panu też nikt nie zabrania mądrze pisać, a jednak nie korzysta - a młodzież z n a t u r y swej jest bystra i łapie w lot, co się dzieje, i jeśli d o r o ś l i wkoło w y c i n a j ą na potęgę co się da i dewastują lasy pod szyldem państwowym, do tego z ewidentnie obłudnym uzasadnieniem, to ta młodzież na pewno nie będzie robiła na Pańskie życzenie za g ł u p k a - raczej za takiego Pana uzna

@oportunista & eddiepolo w temacie "no pewnie, że samoloty...". Interesujcie się, ludziska, chociaż trochę tym, o czym dyskutujecie. Zaczynając od faktów. Tata Grety nie ma jachtu. Malizia II nie jest pełnomorskim jachtem pasażerskim, ale jachtem wyścigowym, zbudowanym specjalnie w szczytnym celu... no, żeby można było się pościgać. Zeroemisyjnie, chociaż sama budowa tej jednostki zeroemisyjna nie była. Wręcz przeciwnie - produkcja włókna węglowego, którego zużyto 3 tony (!), należy do wyjątkowo energochłonnych procesów. Do tego stopnia, że nie jest nawet pewne, czy jego stosowanie np. w samochodach ma sens z punktu widzenia równoważenia wyższej emisyjności produkcji przez mniejszą emisyjność eksploatacji w tzw. cylu życiowym produktu. Ten "zeroemisyjny" jacht trzeba było jeszcze przystosować do transatlantyckiej żeglugi z dzieckiem i jego tatą. Dodatkowo właściciel, choć bogaty, nie mógł pozwolić sobie na trzymanie załogi na jachcie, dopóki Greta nie skończy tournee, więc panowie żeglarze po prostu wrócili do Europy i przylecą po Gretę później. Samolotami, oczywiście. Rejs + minimum cztery przeloty zamiast... czterech przelotów, gdyby Greta z tatą wybrali właściwy zwykłym ludziom sposób podróżowania. No ale kto bogatemu zabroni? ;) Tylko czemu ten bogaty musi jeszcze wyrzucać mniej bogatym karygodną rozrzutność? A propos wstydu przed lataniem: niedawno przeczytałem, że za 20% lotów do i z Wielkiej Brytanii odpowiada 1% jej mieszkańców, za 50% - 10% populacji, a 48% w ogóle nie latało w ciągu ostatniego roku. Gotów jestem się założyć, że ten 1% to nie są amatorzy taniego latania. Tyle ode mnie. Może komuś się przyda do sformułowania własnych wniosków.

No, mnie pierwsza myśl jaka się nasunęła, to ta bezsprzecznie bulwersująca o minimum czterech lotach + rejs (skąd ta wiedza?) na własny koszt prywatnego sponsora. Bo jak przykładowo Kuchciński kilkaset razy "woził" d. na weekendy w trybie head na koszt obywateli to przecież w żadnym stopniu bulwersujące nie było. Trzeba mieć jakiś umiar!

Jeśli o jachtach mowa, to może zbulwersowani, zainteresowaliby się kosztami jakie generuje nasz Narodowy " Kocham Polskę". Może warto sobie uświadomić jaka kasa z kieszeni każdego z nas płynie na pomysł Pana Ministra od Kultury. Wystarczy poczytać papierowe wydanie TP.

I jeszcze jedno. Nie znam się za bardzo ani na włóknie węglowym ani na budowie jachtów ale ... To, że takiego włókna "szkoda" jest używać do budowy samochodów z powodu wysokiej energochłonności procesu wytwarzania nie oznacza przecież, że takiego włókna nie powinno się wręcz stosować do produkcji jachtów. Woda morska z racji dużego zasolenia wykazuje silnie korozyjne działanie na metale, natomiast może w ogóle "nie rusza" włókien węglowych. Dlatego jachty z "węgla" są być może w sumie tańsze przez dłuższą eksploatację i mniejsze koszty ochrony antykorozyjnej, chociaż na wstępie są droższe. Samochody nie są na powietrzu narażone na takie zagrożenia, więc rzeczywiście stosowanie drogich włókien węglowych do ich budowy może być mało sensowne.

po pierwsze jeśli to do mnie, to nic nie pisałem o jachtach - po drugie, zastanawiał się Pan, ile e n e r g i i trzeba by wyprodukować pasażerski s a m o l o t odrzutowy? na pewno tak, skoro zna Pan dane n/t jachtów, byłbym wdzięczny za p o r ó w n a n i e - po trzecie, czy jacht jest węglowy, czy z drewna, płynąc z u ż y w a energii n i e w i e l e - i tym się między innymi r ó ż n i od samolotu - i po kolejne, każdy czarter wypełniony po brzegi turystami to lot z serii "bo tanio", tanie linie ściągają tłumy z tego samego powodu, nie wiem, co Pan czytał i co z tego zrozumiał, ale wystarczy pobujać się chwile po choćby średniej wielkości lotnisku by zrozumieć, że niska cena lotów nakręciła m a n i ę latania po byle co albo i po nic [btw, w 1987 kupiłem bilet r/t LOT do NY za nieco ponad 1000$, zarabiałem wówczas na miesiąc w przeliczeniu jakieś góra 80$ , ale i na amerykańskie standardy to było gdzieś pół dobrej pensji - proszę sobie poklikać i sprawdzić, za ile dziś się lata przez Atlantyk i przyrównać do zarobków]

@MariaR - Marysia jak zwykle nic nie rozumie. Ten flygskam głoszony przez Gretę to nie wstyd, że lata się za cudze, tylko że w ogóle się lata. @eddiepolo - za czym ta tęsknota? Za poczuciem bycia kimś wybranym z szaroburego tłumu Polaków, których podróżniczy horyzont kończył się w Świnoujściu? Bo na Zachodzi masowa turystyka lotnicza już istniała i do dziś rodacy Grety biją nas w liczbie lotów na głowę dziesięciokrotnie. Może cofnijmy się do roku 1958, kiedy bilet w jedną stronę z Londynu do NY kosztował 173 ówczesne funty, czyli, uwzględniając inflację, minimum 2 razy więcej od tego biletu powrotnego z 1987 roku za ówczesne 1000 dolarów? Ale niech będzie, że lata się dziś za tanio, więc i za dużo. Otóż odpowiedź liberalna jest taka: jeśli biznes się kręci bez sięgania do kieszeni podatnika (inaczej niż w przypadku forowoltaiki), to znaczy, że ceny są prawidłowe i nic nikomu do tego. Odpowiedź nieliberalna - dowalić akcyzę czy inne podatki tak, żeby pospólstwu odechciało się latać. Tyle że w świetle przytoczonych przeze mnie danych z UK jest to sposób mało wydajny. Trzeba pozbawić możliwości latania 90% obywateli, żeby zmniejszyć liczbę lotów o zaledwie połowę. Lepiej uziemić garstkę najbogatszych z tym samym efektem. Żartuję! Bogatemu nikt nie zabroni, chyba że on sam, i to jest niby przesłanie Grety. Szkoda że zrealizowane tak idiotycznie. Bo mimo ekologizmu Greta "musiała" przepłynąć ocean bardzo szybko bez względu na koszty dla środowiska (zwyczajnym jachtem lub statkiem handlowym - niektóre oferują przewozy pasżerskie - byłoby naprawdę ekologicznie, tyle że długo). Teraz obwozi ją po progresywnej Kanadzie (mimo prądu pozyskiwanego głownie z elektrowni wodnych największy po naftowych szejkanatach emitent CO2 na głowę) elektryczne auto Schwarzeneggera - tak, tego od Hummera! Chucpa i hipokryzja.

w banie latanie - po wyeliminowaniu 90% pasażerów pozostali na pewno nie korzystaliby z potężnych i paliwożernych odrzutowców na 300 czy 500 miejsc, to po pierwsze, a po drugie domaganie się od Grety, by do NY ze Szwecji najlepiej w p ł a w przypłynęła jest, proszę wybaczyć, kompletnie b e z r o z u m n e i klasycznie b a ł a m u t n e

No właśnie, ale jak tu zrozumieć "zwyjątkiemprzec…" skoro używa takich "uczonych" pojęć jak forowoltaika. :) Sam je chociaż rozumie? A poważniej, co rusz wrzuca Pan do dyskusji różne wtręty, bardzo luźno (lub wcale) związane z przesłaniem Grety, rozmydlając główny problem grożącej nam, a zapewne bardziej następnym pokoleniom, katastrofy ekologicznej. No bo jakie poważne znaczenie dla globalnego problemu ma to z czego był wykonany ten nieszczęsny jacht, albo czy obsługa jachtu przeleciała się samolotem przez ocean raz czy dwa, czy też elektryczne auto Schwarzeneggera wożące Gretę po Kanadzie albo i gdziekolwiek indziej. Po co w ogóle o tym pisać i się tym emocjonować? Tu naprawdę o co innego chodzi. Mnie się ta akcja podoba, mam nadzieję, że przyniesie jakieś wymierne efekty. I nie muszę wszystkiego rozumieć ani o jakichś bzdetach wiedzieć.

te w t r ą c e n i a nie na temat albo całkiem od rzeczy to k l a s y k a i abecadło profesji t r o l l a

A propos hipokryzji. Zespół Aspergera wiąże się ze słabym wyczuciem humorystyczności absurdalnych sytuacji, więc dajmy spokój Grecie. Ale od dorosłych bez Aspergera można chyba wymagać więcej? No to proszę: www.telegraph.co.uk/news/2019/04/18/emma-thompson-accused-hypocrisy-takes-overnight-flight-la-take/.

@eddiepolo - co replika, to zabawniej. Zupełnie jak Agata Młynarska, narzekająca, że odkąd tłumy zaczęły najeżdżać JEJ ulubione miejsca, to zrobiło się nie dość, że ciasno, to jeszcze niemożliwie drogo ;) A Emma Thompson przecież też nie mogła świętować 60 urodzin w Ameryce (a co? nie wolno?), a potem płomiennie przemówić w Londynie bez latania dwa razy tam i z powrotem. Nie tylko Greta ma trudności z dostrzeganiem śmieszności absurdów. Próby zaczepienia oponenta choćby o ortografię są dość żałosne same w sobie, jeśli jednak już ktoś koniecznie chce, niech każdorazowo weryfikuje swoje "oczywiste oczywistości" ze słownikiem. Ja nawet kiedy mam zacytować "Litwo, ojczyzna moja", sięgam po Słowackiego i sprawdzam. ;)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]