"XX - część pierwsza"

Nie za bardzo znam się na muzyce, znam się trochę na słowach. Jeżeli pozwalam sobie napisać o najnowszej płycie Voo Voo, to dlatego, że lubię ten rodzaj przeżyć, który daje twórczość Wojciecha Waglewskiego i jego przyjaciół, i lubię ten rodzaj słownych splotów, z których Waglewski robi swoje teksty. Nowa płyta jest na jubileusz 20-lecia pracy twórczej; jest paradoksem, że zespół, którego lider lubi śpiewać o tym, iż nie musi chcieć i najchętniej robiłby nic, przez dwie dekady pracował tak ciężko (blisko 30 płyt) i tak twórczo. Nowa płyta to również dowód pracowitości i kreatywności. Jest naprawdę n o w a - nic tu nie jest odświeżone i sprzedane po raz drugi.
Czyta się kilka minut
 /
/

Jak cała twórczość Voo Voo, także i ta płyta jest różnorodna stylistycznie. Są na niej taneczne, “dancingowe" kawałki przywołujące atmosferę zabawy nad ranem, kiedy zmęczonych ludzi dotyka nagle “wielki smutek świata" (określenie Stachury) albo zbiera im się na miłość (“Lustro", “Ckni się"). Jest sporo jazzowania i swingowania, doskonale pasującego do tekstów o umykającym czasie, zabieganiu i konieczności uświadomienia sobie “dokąd biegnę i w sumie po kiego" (“Kręcę"). Jest surowa gitarowa ballada (“Napity") i są rozmaite zabawy dźwiękami, które zakłócają linię melodyczną, ale pomagają słowom. Są wreszcie na wpół żartobliwe ukłony w stronę Beatlesów (“Państwo się znudziło"), a może bardziej nawet - Czerwonych Gitar (“Sej"). Całość zamyka energetyzująca “wyszałka", w której obok Waglewskiego-ojca hałasy robią Waglewscy-synowie: Emade i Fisz.

Płytę spaja dyskretnie poprowadzone kilka historii, krzyżujących się i wzajemnie interpretujących. Są pan i pani - państwo, którzy się sobie podobają, którzy za sobą tęsknią i którym “wystarczy, by tak jak dziś / Bóg nam przyklasnął nocą, / zamknął na chwilę oczy, / pozwolił samym być". I są inne “państwa", które swoją miłość wystawiają na widok publiczny, by po jakimś czasie znudzić się sobą i rozejść. Wolność, niezależność, “niemuszenie" i niepoddawanie się presji czasu, nadto wierność w miłości i przekonanie, że “jestem tym, co oddaję, a nie - co mam" - oto główne tematy Waglewskiego. Także otwarcie na to, co nie z tego świata: “Czasem się wkurzam, / czasem się łamię, / a jednak coś mnie musi pchać, / skoro to wszystko tylko błysk trwa mać". Bóg jest tu kimś, z kim się rozmawia, kto odpowiada mrugnięciem zza chmur i kto przypomina, że to, o co naprawdę powinniśmy się troszczyć, to “podupadły z popylania" duch.

Stare, zawsze rewolucyjne prawdy, dobre granie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2005