Wytrych w lustracji

Rzecznik Interesu Publicznego - prokurator lustracyjny Bogusław Nizieński (którego kadencja wkrótce się kończy) ogłosił w mediach, że z Instytutu Pamięci Narodowej dotarły do niego niedawno nowe materiały, pochodzące z tzw. zbiorów zastrzeżonych Wojskowych Służb Informacyjnych. Konsekwencją może być zatem - jak sugeruje w tytule na pierwszej stronie dziennik Rzeczpospolita z 9 lipca - rozpoczęcie od początku lustracji ok. 18 tys. osób pełniących ważne stanowiska publiczne i już raz zweryfikowanych.
Czyta się kilka minut

Nizieński oskarżył równocześnie IPN, że do niedawna w ogóle nie sprawdzał, czy materiały o ewentualnej przeszłości agenturalnej weryfikowanych osób nie znajdują się także w zastrzeżonych zbiorach WSI. Prezes IPN prof. Leon Kieres odrzuca zarzuty: dowodzi, że Instytut od początku dokonywał stosownych kwerend we wszystkich dostępnych mu w danym momencie zbiorach, tyle że wgląd do najtajniejszych akt WSI uzyskał dopiero przed miesiącem - i od tego też czasu uwzględnia je w analizach dla prokuratora lustracyjnego. Przy okazji Kieres opisał publicznie historię długiej walki, jaką toczył IPN z WSI o badania zbiorów zastrzeżonych.

Obu urzędnikom można oczywiście postawić zarzut pasywności (czynią to m.in. członkowie sejmowej komisji służb specjalnych): Rzecznik Nizieński nie zgłaszał jakoś wcześniej, że akta, na podstawie których wydaje wyroki lustracyjne mogą być niepełne, zaś Prezes Kieres nie alarmował dostatecznie głośno, że ma kłopoty w stosunkach z WSI.

Lecz, co równie ważne, pojawił się kolejny dowód, że Wojskowe Służby Informacyjne nie tylko lekce sobie ważą instytucje państwowe (tym razem IPN i Rzecznika Interesu Publicznego), ale i sabotują prawo. Hasłem-wytrychem jest znowu wzgląd na tajność czynności operacyjnych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2004