Reklama

Wyjście ku innym

Wyjście ku innym

14.12.2020
Czyta się kilka minut
Nie wiem, czy potrafię odtworzyć w pamięci moje pierwsze zetknięcie z Zachętą. Bardzo dobrze natomiast pamiętam zdziwienie i specyficzny rodzaj niezgody, jakie mi wielokrotnie towarzyszyły podczas wizyt w galerii: to ma być sztuka?
Z

Z tego prostego pytania wyrosły lata późniejszych studiów i nieustanna chęć pogłębiania wiedzy o tajemnicy doświadczenia, które nie zawsze przecież jest czystym zachwytem. Czasem wymaga o wiele więcej skupienia, konstruowania, interpretowania, rozumienia, niestrudzonego zadawania pytań i myślenia. Bywa to rozczarowujące, kiedy prawda dzieła nie chce się objawić. Bywa krępujące, kiedy nie sposób uczestniczyć w powszechnym zainteresowaniu. Ale bywa również źródłem największej dostępnej satysfakcji, kiedy nagle udaje się stanąć z dziełem twarzą w twarz i nie można już powrócić do tej siebie, która nie rozumiała, nie przeżyła, nie widziała. Takie doświadczenie zmienia w sposób trwały, trzeba tylko trochę wytrwałości.

W skomplikowaniu współczesnego świata mam skłonność do szukania uproszczeń. Tęsknię za jasnością odpowiedzi, za prostotą czarno-białych wizji. Ale – w ogromnej mierze dzięki sztuce – wiem, że są one fundamentalnie nieprawdziwe, bo powierzchowne. A chodzi przecież o to, żeby czegoś naprawdę dotknąć, żeby móc w to wniknąć, poddać się zdziwieniu możliwemu jedynie wtedy, kiedy uda się całkowicie skupić uwagę. Takie skupienie jednak wymaga zachęty, nie dzieje się samo.

160 lat temu powstało w Warszawie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych, które za cel stawiało sobie wspieranie polskiej sztuki: zaczęto gromadzić kolekcję, organizować wystawy, fundować stypendia dla młodych artystów oraz edukować publiczność. Te działania wyrastały z bardzo głębokiego przekonania o doniosłym społecznym znaczeniu sztuki, która nie jest zbytkiem dla nielicznych, ale wręcz odwrotnie, jest tym, wokół czego tworzy się wspólnota, oparta na doświadczeniu zarazem osobistym i – jak pisał Kant – dążącym do największej powszechnej ważności.

Poczucie, że jesteśmy razem, nie opiera się wyłącznie na wspólnym przeżywaniu codzienności, ale na odnajdowaniu się w tych loci communes, które artyści potrafią pokazać. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, sztuka może otworzyć dostępną subiektywnie perspektywę, pozwalającą na zobaczenie całości, na wyjście poza partykularność ku rzeczywistości innego, innej, innych. Takie doświadczenie emancypuje, ale jest trudne, ponieważ wymaga wyjścia poza strefę komfortowej oczywistości.

160 lat później potrzebujemy sztuki co najmniej tak samo, chociaż zmieniła się sytuacja i inaczej wyglądają mapy. Zachęta również jest co najmniej tak samo potrzebna. Nie tylko w przestrzeni edukacji estetycznej i instytucji, ale również tam, gdzie pandemia spowodowała gigantyczny kryzys, w życiu artystek i artystów.

Przetaczające się przez Polskę dyskusje o projektach niesienia im wsparcia wytykają liczne w nich braki i błędy. Prawdziwym problemem jest jednak to, że całkowicie zginęło przekonanie o fundamentalnym znaczeniu sztuki dla społeczeństwa, o tym, że nie jest ona jakimś nieistotnym dodatkiem, ale sprawą najwyższej wagi właśnie dlatego, że mówi rzeczy niewygodne, zaskakujące, budzące niezgodę. Jestem pewna, że w 1860 r. też były „ważniejsze” sprawy, i odczuwam wielką wdzięczność dla Aleksandra Lessera, Wojciecha Gersona, Alfreda Schouppego i Marcina Olszyńskiego za to, że w tę bzdurę nie uwierzyli. ©

KATARZYNA KASIA – filozofka, prodziekan Wydziału Zarządzania Kulturą Wizualną Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]