www.evidenceincamera.co.uk

Obóz w Oświęcimiu; sceny bitewne z lądowania w Normandii w czerwcu 1944, tak dokładne, że widać niesione przez fale ciała poległych alianckich żołnierzy; pancernik “Bismarck" ukryty w maju 1941 w norweskim fiordzie, na tydzień przed jego zatopieniem... To niektóre z supertajnych 60 lat temu zdjęć, jakie każdy użytkownik internetu może oglądać od minionego poniedziałku. Tego dnia, 19 stycznia, brytyjskie archiwum narodowe udostępniło na specjalnej stronie internetowej pierwsze z pięciu milionów fotografii z czasów II wojny światowej, wykonanych nad okupowaną przez Niemców Europą przez samoloty rozpoznawcze brytyjskiego lotnictwa.
Czyta się kilka minut

Zainteresowanie było tak wielkie, że już następnego dnia niemal nie sposób było dostać się na stronę www.evidenceincamera.co.uk - aż tylu użytkowników internetu chciało równocześnie z niej skorzystać i obejrzeć wstrząsające dokumenty historii, zrobione często w dramatycznych okolicznościach. Alianccy piloci, prowadzący rozpoznanie fotograficzne, swoje zadanie wykonywali w warunkach ekstremalnych: ich myśliwce, wyposażone w najnowocześniejsze wówczas kamery, najczęściej nie były uzbrojone (aby zmniejszyć ich wagę i przez to zwiększyć szybkość), a zdjęcia wykonywały z niebezpiecznie niskiego pułapu. Wielu z nich zginęło; np. Michael Suckling, który wykrył “Bismarcka" w norweskiej zatoce i sfotografował go - co pozwoliło uruchomić na czas brytyjską flotę i w efekcie doprowadziło do osaczenia i zatopienia niemieckiego pancernika na Atlantyku - poległ miesiąc później. Ich ofiara nie była daremna. Zdaniem brytyjskich historyków piloci prowadzący rozpoznanie lotnicze (i specjaliści, analizujący następnie ich zdjęcia) odegrali podczas II wojny światowej kluczową rolę dla alianckiego zwycięstwa, porównywalną ze złamaniem kodów “Enigmy".

W komentarzach mediów brytyjskich i niemieckich, które obszernie opisywały otwarcie tego internetowego archiwum, największe poruszenie wywołało zdjęcie obozu w Oświęcimiu wykonane w 1944 r., gdy w obozie Auschwitz-Birkenau Niemcy mordowali kolejne transporty kilkuset tysięcy węgierskich Żydów. Na zdjęciu, zrobionym przez brytyjski samolot zwiadowczy 23 sierpnia 1944 r., widać nie tylko regularne szeregi baraków, ale także rzędy więźniów na apelu, a dalej dymy, unoszące się - jak zidentyfikowało to brytyjskie archiwum - nie z krematoriów, ale z masowych grobów z płonącymi stosami ciał. “To prawdopodobnie jedyne takie fotografie" - mówi Allan Williams z Aerial Reconnaissance Archives. Zdjęcie Auschwitz wywołało także w Anglii i Niemczech po raz kolejny dyskusję, czy alianci mogli jakoś przeciwdziałać temu, co działo się w Auschwitz, np. bombardując instalacje obozowe.

Co ciekawe, linie podziału w tej dyskusji przebiegają w poprzek dawnego frontu: nie tylko niektóre niemieckie media, jak dziennik FRANKFURTER RUNDSCHAU, ale także brytyjski THE GUARDIAN spekulują, że gdyby tę fotografię wówczas opublikowano, być może ocalałyby tysiące ludzi. Brukowy niemiecki dziennik BILD, ostatnio intensywnie eksploatujący temat niemieckich ofiar wojny (wysiedlonych czy ofiar nalotów) i zarazem chętnie oskarżający ówczesnych przeciwników Niemiec (np. Brytyjczyków o naloty na cywilne miasta czy Polaków o wypędzenie), wykorzystał zdjęcie z 1944 r. do sformułowania emocjonalnego oskarżenia brytyjskiego lotnictwa, że niszcząc niemieckie miasta, zarazem “zignorowało Auschwitz".

Z kolei po drugiej stronie “barykady" nie tylko brytyjski THE TELEGRAPH, ale także niemiecki SPIEGEL ONLINE studzą emocje: opublikowanie zdjęć nic by nie dało, a alianci już od początku 1943 r. wiedzieli, co się dzieje w obozach zagłady, dzięki rozszyfrowanym niemieckim depeszom (sprawa “Enigmy") oraz dzięki relacjom polskiego kuriera Jana Karskiego. Można też spekulować, co by dało bombardowanie obozu (ofiary wśród więźniów); bardziej celowe byłoby już zbombardowanie np. linii kolejowych prowadzących do Auschwitz (choć i te Niemcy, doświadczeni w usuwaniu skutków nalotów, zapewne szybko by naprawili).

Pięć milionów wojennych fotografii już w 1962 r. przestało być materiałem tajnym: wtedy to armia przekazała je do brytyjskiego Archiwum Narodowego i każdy historyk mógł z nich skorzystać. Aż do tej pory spoczywały jednak w tysiącach skrzyń i korzystanie z nich było czasochłonne i trudne. Dziś są dostępne dla każdego zainteresowanego historią użytkownika internetu. A to dopiero początek: po zakończeniu gigantycznej pracy, jaką jest zamienienie w zapis elektroniczny milionów fotografii RAF-u, brytyjskie archiwum zamierza udostępnić w internecie także 2,5 miliona fotografii, wykonanych przez niemiecką Luftwaffe, głównie w Europie Wschodniej (i po wojnie przejętych przez aliantów).

To nie koniec: w ciągu pięciu lat archiwiści zamierzają udostępnić w internecie 40 mln brytyjskich zdjęć lotniczych, wykonywanych od 1938 r. i dokumentujących w tak specyficzny sposób historię wojen, w których brała udział Wielka Brytania - od II wojny światowej, przez wojnę w Korei (1950-1953), starcie z Argentyną o Falklandy (1982) aż po wojny w Zatoce Perskiej.

WP

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2004