Wielka improwizacja

Zagrożenie zamachami w Europie Środkowej stawia na porządku dziennym pytanie, na ile sprawny jest polski system kierowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Ćwiczenia, podczas których go sprawdzano, nie napawają optymizmem.

25.04.2004

Czyta się kilka minut

Szczególnie istotne są tu doświadczenia z tegorocznych międzynarodowych ćwiczeń pod kryptonimem “CMX 2004". Ćwiczenia takie NATO organizuje co roku i są one okazją do sprawdzenia i doskonalenia nie tylko struktur sojuszniczych, ale także narodowych systemów kierowania kryzysowego. Tegoroczne potwierdziło niestety - i to po raz kolejny - że na najwyższych szczeblach naszego państwa brakuje racjonalnego systemu kierowania w sytuacjach szczególnych zagrożeń. Pokazało ono też - znowu po raz kolejny - że konieczne jest znowelizowanie ustaw o stanach nadzwyczajnych i że należy przyjąć kompleksową regulację prawną, dotyczącą zintegrowanego, cywilno-wojskowego systemu zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Czyli kierowania przygotowaniami nadzwyczajnymi oraz reagowaniem kryzysowym i obroną państwa.

Przed tegorocznymi ćwiczeniami - podobnie jak w latach poprzednich - premier Leszek Miller doraźną decyzją wyznaczył koordynatorem krajowego; tym razem został nim minister obrony narodowej. W przeszłości koordynatorami bywał minister spraw wewnętrznych, a nawet minister pracy. To, kto nim zostawał, zależało często od tego, który z ministrów miał akurat większe ambicje i lepsze “dojścia" do premiera.

Mimo że od wejścia Polski do NATO minęło pięć lat, obserwujemy wciąż kontynuację podejścia, które można określić jako wielką improwizację. Improwizowano już za rządu Jerzego Buzka w 1998 r., kiedy po raz pierwszy uczestniczyliśmy w takich ćwiczeniach - rozpoczynając w ten sposób nasz udział w sojuszniczym systemie reagowania kryzysowego - i od tamtej pory niewiele się zmieniło.

Nadal bazujemy na decyzjach ad hoc i doraźnych rozwiązaniach. Mimo wielu propozycji - składanych m.in. przez były departament systemu obronnego w MON, którym miałem zaszczyt kierować - premier nie ma struktury ponadresortowej do koordynacji kierowania kryzysowego. Wyręcza się strukturami resortowymi. Efekt jest taki, że projekty ogólnopaństwowych decyzji przygotowują raz strażacy (odpowiedzialni za centrum kryzysowe MSWiA), a innym razem żołnierze (z centrum kryzysowego MON). Ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie jest dobre, gdyż ginie w nim rola właściwego decydenta państwowego, którym nie są poszczególni ministrowie. Konstytucja wskazuje tu jednoznacznie na prezydenta i rząd. To oni muszą mieć własne struktury organizacyjno-sztabowe w sprawach kryzysowych, nadrzędne nad strukturami resortowymi. Nie może być tak, by w krytycznej sytuacji premier lub prezydent korzystali ze stanowiska kierowania swego podwładnego, dezorganizując przy okazji działanie tego ostatniego. To amatorstwo świadczące o niezrozumieniu istoty kierowania nadzwyczajnego (kryzysowego i obronnego).

Przyjęte w ostatnich latach ustawy o stanach nadzwyczajnych - choć potrzebne i w wielu dziedzinach pożyteczne - nie wprowadziły ładu do systemu kierowania bezpieczeństwem na szczeblu państwa. Każda ustawa sama sobie reguluje te kwestie. Stosownie do rodzaju zagrożeń przewiduje się odrębne procedury i inne struktury działania. To podejście specjalistyczne i resortowe (działowe). Tymczasem dziś konieczne jest podejście zintegrowane. Musi istnieć jeden system, który różnie działa w zależności od rodzaju zagrożenia. Takie rozwiązanie podpowiadają doświadczenia z ostatnich kryzysów oraz wnioski z ćwiczeń sojuszniczych. Wystarczy zajrzeć do wniosków, kierowanych do kolejnych premierów po każdym z takich ćwiczeń w ostatnich pięciu latach. I pora dziś najwyższa, aby te wnioski ująć w ramy ustawy o zintegrowanym systemie kierowania bezpieczeństwem narodowym, która jednocześnie znowelizowałaby nieaktualne zapisy dotychczasowych ustaw o stanach nadzwyczajnych.

Nie powinniśmy czekać, aż przykre doświadczenia wymuszą reakcję. Dramatyczne zamachy w Madrycie czy aresztowanie w ubiegłym tygodniu w Budapeszcie grupy domniemanych arabskich terrorystów pokazują, że sprawność systemów reagowania kryzysowego musi być traktowana priorytetowo.

Pamiętam rozbawienie i zdumienie naszych partnerów z NATO, gdy dowiedzieli się, że w sprawach udziału Polski w sojuszniczych operacjach kryzysowych mają kontaktować się ze... strażą pożarną.

Prof. Stanisław Koziej jest generałem w stanie spoczynku, ekspertem w sprawach bezpieczeństwa.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2004