Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W chorym ciele zdrowy duch

W chorym ciele zdrowy duch

23.04.2018
Czyta się kilka minut
Zmarł Stephen Hawking. Jeden z najwybitniejszych umysłów w historii nauki, a zarazem najdłużej żyjący na świecie człowiek ze śmiertelną chorobą, zwaną stwardnieniem zanikowym bocznym.
T

Twierdził, że jest szczęśliwy, ponieważ choroba, degradując totalnie jego ciało, nie pozbawiła go możliwości prowadzenia badań naukowych i słuchania muzyki. Śmierć Hawkinga, oprócz zadumy nad kondycją psychofizyczną istoty ludzkiej, skłoniła mnie do refleksji na temat pokrętnych losów jednej z najbardziej znanych sentencji przekazanych nam przez starożytnych.

W powszechnym obiegu funkcjonuje maksyma: „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Jej autorem jest żyjący na przełomie I i II wieku rzymski poeta satyryczny Juwenalis. W wersji oryginalnej sentencja Juwenalisa brzmi: „Orandum est, ut sit mens sana in corpore sano” (modlić się trzeba o to, żeby w zdrowym ciele był zdrowy duch). Nie wiem, czy taka była intencja autora, ale wyraźnie korespondowała ona ze starogreckim ideałem człowieka kalos kagathos (piękny i dobry), co oznaczało docenianie na równi zalet ducha i ciała.

Relacja między rozwojem duchowym a fizycznym jest bardziej złożona, niż się potocznie wydaje. Nie wiadomo, kto i kiedy wpadł na pomysł, żeby amputować pierwszy – postulatywny – człon sentencji Juwenalisa (trzeba się modlić, żeby...), a pozostały interpretować w trybie oznajmującym: że zdrowe ciało jest warunkiem duchowego rozwoju. W każdym razie tak okaleczona myśl Juwenalisa stała się sztandarowym hasłem wszelkich organizacji i instytucji propagujących kulturę fizyczną i zdrowy styl życia.

Osobiście w pełni podzielam pogląd, że tężyzna fizyczna i zdrowie somatyczne są wartościami, które trudno przecenić. Niemniej potwornie zniekształcona sylwetka genialnego astrofizyka – wskutek prawie całkowitego zaniku funkcji ciała – może stawiać pod znakiem zapytania wiarygodność propagatorów kultury fizycznej odwołujących się do hasła „w zdrowym ciele zdrowy duch”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]