Zwrot z prologu do II aktu “Akropolis" Stanisława Wyspiańskiego: “Skamander połyska, wiślaną świetląc się falą", pierwszy zacytował niecałkiem dokładnie w tytule swojego artykułu (1921) witającego poetów “Skamandra", Adolf Nowaczyński: zamienił imiesłów przysłówkowy na przymiotnikowy. Andrzej Dobosz w felietonie poświęconym Juliuszowi W. Gomulickiemu na 95-lecie Jego urodzin (“TP" nr 44/04) przypomina, że jubilat prostował błędnie cytowaną z pamięci przez Witolda Doroszewskiego wersję: “wiślaną mieniąc się falą". Jakiś chochlik sprawił jednak, że sprostowanie podano w brzmieniu: “wiślaną świetniąc się falą". Potrzebne jest więc sprostowanie do sprostowania, co zresztą Dobosz w zakończeniu felietonu przewidział. Godne to uczczenie dostojnego jubileuszu, ten wytrawny hołd i ta konieczność ciągłego sprawdzania i poprawiania wszystkiego. Przy okazji warto przypomnieć, że wiślana fala świetliła się w dramacie Wyspiańskiego nocą pod Wawelem, a żaden skamandryta nie pochodził z Krakowa (poza trzymającą się nieco z boku damą, Marią Pawlikowską-Jasnorzewską). Dopiero Ludwik Hieronim Morstin starał się to nadrobić, zapraszając skamandrytów do pobliskich Pławowic na zjazdy poetów. Kraków miał za to swoich formistów i futurystów, i to takich, którzy też sięgali do motywów antycznych, jak Tytus Czyżewski w scenicznej miniaturze “Wąż, Orfeusz i Eurydyka".
ANDRZEJ LAM (Warszawa)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














