Uczelnie nie były w tak dramatycznej sytuacji od dekad

Bez rzeczywistego sojuszu społeczeństwa, gospodarki i nauki, wspartego przez państwo, kraj staje się peryferyjny – mówi prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, przewodniczący komisji ds. ekonomicznych Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Czyta się kilka minut
Uniwersytet Łódzki przy ulicy Narutowicza / PIOTR KAMIONKA / REPORTER
Uniwersytet Łódzki przy ulicy Narutowicza / PIOTR KAMIONKA / REPORTER

Anna Goc: Raport KRASP pokazuje, że nowy rok akademicki będzie dla uczelni trudniejszy niż zwykle.

Prof. Stanisław Mazur: Z naszych obliczeń wynika, że przewidywany wzrost przychodów uczelni w 2022 roku wyniesie 2,5 proc. Koszty operacyjne wzrosną jednak o 13,4 proc. To oznacza, że wygenerujemy straty na poziomie niemal 1,8 mld zł. Uczelnie nie były w tak dramatycznej sytuacji finansowej od dekad.

Czego środowisko akademickie oczekuje od rządu i Ministerstwa Edukacji i Nauki?

Raczej nie wyjdziemy na ulice, by zaprotestować. Oczekujemy jednak konstruktywnego dialogu, w którym strony – myślę tu przede wszystkim o stronie rządowej – zapewnią, że będzie to dialog podmiotowy. A to, co wspólnie zdołamy uzgodnić, zostanie wprowadzone w życie.


POLSKA SZKOŁA. Uczniowie, nauczyciele i lekcje do odrobienia. CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM


Pierwszym krokiem powinno być podniesienie wynagrodzeń. W ciągu ostatnich czterech lat, poza niewielkimi podwyżkami, nie było dodatkowych środków na wynagrodzenia, co powoduje skrajną frustrację na uczelniach. I wpływa na to, że ci najbardziej kompetentni, aktywni i zdeterminowani pracownicy, odchodzą. Skalę podwyżek, która pozwoliłaby zatrzymać bardzo niedobre nastroje, szacujemy na około 4 miliardy złotych.

Złą kondycję finansową uczelni najbardziej odczuwają młodzi naukowcy?

Płaca minimalna wynosi obecnie 3010 zł brutto. Średnia kwota, którą uczelnie publiczne oferują asystentom, przewyższa płacę minimalną o 195 zł. Wynagrodzenie adiunktów, czyli pracowników po doktoracie i z dorobkiem naukowym, jest o 60 proc. wyższe. Profesorowie zarabiali kiedyś 3,5-krotność płacy minimalnej, teraz dostają średnio dwukrotność tej stawki. Każda z tych grup podlega silnej pauperyzacji, ale ci, którzy zaczynają pracę naukową, są w najgorszej sytuacji. Uczelnie stają się szybko starzejącymi się społecznościami. Młodzi naukowcy, z którymi rozmawiamy dziś o podjęciu pracy, to ludzie świetnie wykształceni i z pasjami. Odpowiadają nam wprost: praca na uczelni to nasze marzenie, ale za 3 tys. zł. nie jesteśmy w stanie jej podjąć.

Czy uczelnie mogą próbować ratować się same?

Przestrzeń do generowania dodatkowych dochodów po stronie uczelni jest bardzo ograniczona. Możemy próbować racjonalizować koszty. Ale nawet jeśli zaoszczędzimy kilka milionów złotych, może się okazać, że w związku ze zmianą cen energii, nasze koszty wzrosną o kilkanaście milionów. Możemy się starać o studentów, ale dotacje, które dostajemy w tym zakresie, nigdy nie były wystarczającym źródłem finansowania, by pokryć koszty operacyjne uczelni. Możemy nawiązywać współpracę z biznesem, tutaj uczelnie radzą sobie coraz lepiej. Jednak gdy na horyzoncie pojawia się kryzys gospodarczy, inwestorzy stają się ostrożniejsi we wspieraniu uczelni. Możemy aplikować o granty na badania, między innymi z NCN i NCBiR. Jednak wszystkie te starania jedynie poprawiają naszą sytuację finansową, ale nie zmieniają jej radykalnie.

Finansowanie uczelni nie jest celem samym w sobie, wpływa między innymi na poprawę konkurencyjności kraju. Czy takie myślenie o rozwoju polskich uczelni jest powszechne i oczywiste?

Istnieje wiele poważnych badań, które mówią o bardzo silnej zależności między wysoką jakością kształcenia i prowadzonymi w kraju badaniami a innowacyjnością i konkurencyjnością gospodarki oraz dobrze urządzonym społeczeństwem. Bez rzeczywistego sojuszu społeczeństwa, gospodarki i nauki, wspartego przez państwo, kraj staje się peryferyjny. Pogląd ten jest głoszony przez wielu liderów politycznych. Ich deklaracje nie przekładają się jednak w stopniu wystarczającym na realne działania. Finansowanie nauki nigdy nie było priorytetem. Środowiska naukowe nie są nazbyt liczebne. Nie są też zbyt skuteczne w dochodzeniu swoich racji. Być może dlatego politycy traktują nas z pewnym dystansem i bez większego zaniepokojenia tym, co się w naszym środowisku dzieje. Teraz, gdy na sytuację szkół wyższych nałożyło się szereg niekorzystnych czynników, jak pandemia, inflacja czy kryzys, bez silnego wsparcia ze strony elit politycznych, szczególności tych rządzących, uczelnie mogą sobie nie poradzić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2022