Reklama

Tysiąc złotych dla każdego

Tysiąc złotych dla każdego

22.07.2019
Czyta się kilka minut
MACIEJ SZLINDER, socjolog i ekonomista, członek zarządu Lewicy Razem: Powodzenie programu 500 plus złamało wiele psychologicznych oporów, które wiązały się z „rozdawaniem” pieniędzy. Rozmowa o dochodzie podstawowym będzie teraz łatwiejsza.
PATRYK SROCZYŃSKI
R

RAFAŁ WOŚ: Czy bezwarunkowy dochód podstawowy – zwany w skrócie BDP – to realny scenariusz dla Polski?

MACIEJ SZLINDER: Tak, bez najmniejszej wątpliwości.

Jakiej powinien być wysokości?

Powinien zapewniać egzystencję na godziwym poziomie. W dzisiejszych polskich warunkach to by było jakieś 1000––1100 złotych. Czyli mniej więcej wysokość tzw. minimum socjalnego.

„Tysiąc złotych dla każdego” albo „Tysiąc plus”. Brzmi dobrze. Więc dlaczego tego nie ma?

Przeszkody są dwojakiego rodzaju. Jeden zestaw to problemy polityczne. Drugim są opory psychologiczne.

Zacznijmy od tych politycznych. W czym problem?

Dochód podstawowy to jest jednak duży wydatek publiczny. Takich rzeczy nie da się odpalić z dnia na dzień. Przypomnijmy sobie PiS, który w 2015 r. zdobył samodzielną większość i miał determinację polityczną, by szybko...

16751

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...więc konsumując pozwolą przedsiębiorcom=bogatym odzyskać część płaconych przez nich podatków, które teraz ci z uśmiechem zainwestują... bardzo romantyczna, bardzo infantylna fantasmagoria - roczniki Autorów w niewielkim stopniu ją tłumaczą

do BDP? Obywatele polscy? A obcokrajowcy mieszkający w Polsce na stałe lub czasowo? A obywatele polscy mieszkający za granicą?

Do tego, żeby cieszyć się bogactwem nie wystarczy być bogatym, ale konieczne jest istnienie wielu biednych. BDP istnienie rzeszy biednych by gwarantowało.

Rojenia chorych umysłów. Bandyci i złodzieje.

Rojenia chorych umysłów. Bandyci i złodzieje.

Po pierwsze sama mam dosyć obskubywania mnie nowymi daninami publicznymi, które już teraz wynoszą 50 % mojego nominalnego wynagrodzenia (PIT to 18 %, ZUS, z reszty VAT 23%, ponadto od nieruchomości, akcyza, PCC, opłaty za użytkowanie gruntu) po drugie przeraza mnie wizja braku jakichkolwiek rąk do pracy - czy myślicie że ktokolwiek pójdzie do pracy w handlu (popołudnia, soboty, niedziele i święta) mogąc mieć połowę pensji za samo oddychanie.

Pani przychodów, to chyba ten tysiąc by się Pani przydał. Dlaczego Pani jest przeciw.

... że ją będzie 1500 kosztował?

Pierwszy został wspomniany wyżej - koszty redystrybucji w takich programach często przewyższają korzyści, po drugie z powodu braku wiary w to że cokolwiek faktycznie dostanę, po trzecie z uwagi na wstręt do "datków" - od Państwa nie oczekuję opieki a jedynie warunków do rozwoju i równych szans - chce zarabiać i mniej oddawać a nie dostawać. Jeśli obywatel nie zarabia ale dostaje musi być grzeczny - i chyba o to chodzi w takich programach.

Pani tak poważnie. Po pierwsze, jeśli ten tysiak należałby sie każdemu to koszta dystrybucji są minimalne, jako i argument, ze datek byłby uzależniony od układności beneficjenta jest błędny. Oczekuje Pani równych szans. Jeśli Pani nie jest prezesem np. Amazona to nie będzie Pani miała równych szans. Słyszała Pani na pewno, że od kilkunastu lat klasa średnia pauperyzuje się, że bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejszymi, tak, że zarzuty, że to z powodu obciążeń socjalnych klasa średnia biednieje jest nieprawdą: pieniądze faktycznie płyną do klasy bardzo bogatych. Gdyby ten tysiąc sfinansować obciążając tych najbogatszych to byłby to akt sprawiedliwości społecznej. Np. półmilionowa nagroda prezesa NBP sfinansowałaby BRD dla przeszło 40 osób. 1:40 czyli 2,5%, czyli wystarczyłoby obciąć do połowy renty 2,5% tych najbogatszych, aby zapewnić BRD dla wszystkich. Oczywiście to są mrzonki, inaczej jak widłami nie dałoby się tego wyrwać od najbogatszych, realizacja BRD polegałaby na wyrwaniu od takich jak Pani nawet nie 1,5 tysiąca tylko raczej 3 tysiące.

"od Państwa nie oczekuję opieki a jedynie warunków do rozwoju i równych szans". Namawiam, i to nie tylko ciebie Kolorku79, do wypowiadania się może mniej zwięźle, za to konkretniej. Czym są "warunki do rozwoju" oraz "równe szanse", których oczekujesz od państwa (a nie od siebie samej, swoich rodziców, Pana Boga itp.)? Jeśli starczy ci ochoty, zastanów się, ile wystarczyłoby zabierać nam wszystkim pracującym i/lub cokolwiek posiadającym, żeby państwo mogło te oczekiwania zaspokoić. Bo za darmo to na pewno nie da rady. I tak już zupełnie na marginesie twojego poprzedniego komentarza. Podstawowa stawka VAT w Polsce wynosi 23%, przewyższając średnią UE (21%) o 2 punkty procentowe. Najniższa dopuszczalna unijnym prawem wynosi 15% i nikt takiej nie stosuje. Z drugiej strony, zrobiłem dziś w sklepie zakupy głównie spożywcze za ok. 135 zł, z czego 23% VAT zapłaciłem tylko od dwulitrowej butelki Coca-Coli za 5,59 zł. Od całej reszty 5% (większość towarów) lub 8%. Obniżkę powitam z radością, ale na razie NIKT nie chce jej obiecać. Rządzący obiecują natomiast obniżkę PIT w pierwszym przedziale dochodowym o 1 punkt procentowy. Dla mnie nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, ale zawsze na parę butelek Coli wystarczyłoby, tyle że opozycyjni już drą mordy, że to nóż w plecy samorządów wielkich miast za karę za obronę praworządności i demokracji. I bądź tu mądry i pisz wiersze... komentarze, znaczy.

Jednym słowem ma pani ludzi za leni i nierobów. I niewolników jak sądzę z wpisu.

ale niekoniecznie poprawny - moim zdaniem chodzi o to, by lenie i nieroby nie stanowiły zbytniego obciążenia dla pracowitych, a kwestia niewolniczej zależności myślę jest w skali populacji oczywista

podobno najbardziej przydatne wynalazki odkryto z lenistwa. A po drugie: prawo ekonomii, że bogactwo ma swoje źródło w pracy to sformułował Marks, i może tak kiedyś było, ale teraz to ewidentnie nieprawda. Ci najbogatsi wcale nie pracują, bazują na rencie z tego co poprzednie pokolenia wynalazły, zrobiły, wypracowały.

o związku między pracą a bogactwem już jest komentarz - uzupełnię, że po pierwsze nieważne czyja, ale z a w s ze na p o c z ą t k u jest p r a c a, po drugie rentierzy też pracują, tylko inaczej - majątek zostawiony samemu sobie znika szybciej niż śnieg na wiosnę +++ i pozwolę sobie dodać, że zgadzam się z opinią, iż wynalazki to w dużej mierze dzieła tych, co nie lubili się przemęczać [z pralką automatyczną włącznie, droga do niej prowadziła przez szereg drobnych ulepszeń, począwszy od kształtu kijanek] nawet, jeśli byli tylko nabywcami tych ułatwiających pracę rzeczy - ale Szanowny Pan chyba naciąga tezę, lenistwo wynikające z możliwości przeżycia bez żadnej pracy, na zasiłkach itepe, nie jest stymulatorem kreatywności - z punktu widzenia lenia sam zasiłek jest genialnym wynalazkiem

Nie mylmy niechęci do pracy fizycznej z lenistwem ani rentiera z przedsiębiorcą czy spekulantem. Jeśli chodzi o kijanki, to porównując taką ze starożytnego Egiptu (https://bit.ly/2Y6DD2R) z XX-wiecznym narzędziem z małopolskiej wsi (http://www.muzeummelgiew.pl/2016/09/21/kijanka-3/) rzeczywiście trudno nie zauważyć różnicy kształtu, ale nawet do poczciwej Frani, nie mówiąc o wytwornej pralce firmy Miele, jeszcze stąd że ho ho!

tłumacząc mi oczywistości. Co do rent to wszyscy jesteśmy rentierami tego co nasi przodkowie wymyślili, zbudowali, stworzyli, zbudowali, bo nikt nie może powiedzieć, ze do tego co doszedł, doszedł własną pracą, bo nikt nie był rzucony na bezludna wyspę nagi i bosy, a tylko w takim przypadku mógłby to powiedzieć. Chodzi o dostęp i podział tych rent i kto komu finansuje te renty. Poza rentami wynikającymi z wykorzystania osiągnięć technologicznych, kulturalnych, medialnych itp są jeszcze renty wynikające z pozycji w administracji patrz Prezes NBP i renta nazwałbym ją pieczątkową, czyli za przystawienie pieczątki tak dokładnie różnica między opłatą, a wartością pracy włożoną przez właściciela tej pieczątki.

"najbardziej przydatne wynalazki odkryto z lenistwa". Pralkę automatyczną wynalazła leniwa praczka? ;) Tezę, że źródłem bogactwa jest praca sformułował Adam Smith, i nawet jemu nie chodziło o bogactwo indywidualnych rentierów lecz całych narodów. Co jako tako wciąż odpowiada prawdzie (przypadki Kataru i Islandii tuż przed kryzysem mogą to podważyć), pod warunkiem, że słowom "bogactwo" i "praca" nadamy ściśle określone znaczenie spośród wielu możliwych. Na to właśnie zwrócił uwagę Marks po raz pierwszy w dziełku znanym potomności jako "Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r.". Jeśli praca będzie rozumiana tak jak w ekonomii politycznej, czyli jako działalność zarobkowa, to w warunkach kapitalizmu nieuchronnie przekształca się w towar, w miarę postępu środków produkcji (ech, to zbawienne lenistwo kapitalistów ;) coraz bardziej wyobcowany od swojego wytwórcy i będący źródłem jego nędzy, a nie bogactwa. Marksistowskie lekarstwa okazały się gorsze od samej choroby, więc dajmy już staremu Karlowi spokój, jednak w pewnym sensie zasługuje on i zainicjowany przez niego ruch polityczny na miano jednego z "katalizatorów" przemiany dzikiego kapitalizmu w ustrój dominujący dziś w tzw. Pierwszym Świecie. Trochę jak Piłat w Credo, ale jednak.

facet, któremu żona uciekła z komiwojażerem. Ludzie wyluzujcie, co?

Nie rozumiem tytułu czasopisma "Praktyka Teoretyczna". Wg mnie może być praktyka lub teoria dotycząca czegoś. Może zaprenumerować?

Theoretical praxis, praxis théorique - pojęcie ukute bodajże przez Althussera (pewnie dlatego popularne głównie w dyskursie lewicowym), a wyrażające myśl mniej więcej taką (ale naprawdę tylko mniej więcej), że teoria nie jest wynikiem bezinteresownej kontemplacji rzeczywistości przez umysł, ale produktem pewnej praktyki w określonym kontekście politycznym i społecznym. Praxis to praktyka, practice, pratique i nie chce być inaczej, ale rzeczywiście brzmi to nieco dziwnie. W anglojęzycznej literaturze chyba nie występuje "theoretical practice". Znowuż po polsku "praxis" drażni jak drzazga za paznokciem. Chyba trzeba będzie się pogodzić z "praktyką teoretyczną", a nawet "praktyką praktyczną", bo trzeci człon triady: "praktyka polityczna" brzmi już całkiem normalnie. Proszę tego nie rozumieć jako zachęty do prenumeraty ;)

Tak, należę do ludzi, którzy uważają prezenty wypłacane bez świadczenia pracy za niemoralne i nic na to nie poradzę. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy te prezenty maja być finansowane przez ludzi majetnych, którzy zarobili cięzka pracą swoje pieniądze. Dlatego zastanawiam się, skąd pomysł, żeby zapraszać na łamy TP takich rozmówców, jak dzisiejszy gość red. Wosia...

38446000 * 1100 * 12 =507487200000 czyli musielibyśmy wydać na ten cel 507 mld. A jeśli doliczymy emerytury obywatelskie, musimy dorzucić 900zł emerytom aby osiągnąć te 2000zł (38 446 000 * 1100 * 12) + (5 968 524 * 900 * 12) = 571947259200 czyli około 572 mld. Przychody naszego państwa w 2017 roku wynosiły 735 mld. Więc jak taki wydatek utrzymać?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]