Tymoszenko: kolejna rewolucja

O losie Ukrainy nie decyduje już protestujący Kijów, lecz politycy. To nowy rząd ma realizować wyborczy program prezydenta Wiktora Juszczenki, porządkując jednocześnie ukraińską scenę partyjno-polityczną przed wyborami parlamentarnymi w 2006 r., które dla Ukraińców będą momentem nie mniej ważnym niż niedawne wybory prezydenckie. A wszystkim tym kierować ma Julia Tymoszenko: w ubiegłym tygodniu parlament zatwierdził w końcu jej kandydaturę na premiera (dostała 373 głosy w 450-osobowej izbie - dużo, bo wystarczyło 226).
Czyta się kilka minut

Podczas Pomarańczowej Rewolucji Tymoszenko była prawą ręką Juszczenki. Kijów ją pokochał, nazwał “naszą Julią". A Tymoszenko przekonywała, że rewolucja zburzy stary porządek, że powrotu do “kuczmizmu" nie będzie, że nastąpi rozliczenie ze skorumpowaną i zamieszaną w afery władzą. “Społeczeństwo dało nam duży kredyt zaufania. Nie chcę nawet dopuszczać do siebie myśli, że nowa władza zawiedzie. Musimy sprostać wyzwaniom. Poświęcić temu tyle siły, ile będzie trzeba" - mówiła niedawno w wywiadzie dla “Tygodnika Powszechnego" (nr 3/2005; wywiad dostępny na naszej stronie internetowej, w specjalnym dossier “Ukraina: między Unią a Rosją" - red.). Pomarańczowa Rewolucja miała stworzyć nową władzę, oddzielić biznes od polityki, zwalczyć korupcję. A wszystko z nią w roli głównej. “Piękna Julia" nie kryła przy tym, że liczy na urząd premiera. Występując teraz w parlamencie już jako premier, Tymoszenko mówiła także o polityce zagranicznej: o tym, że chce jak najlepszych stosunków z Rosją, ale że zarazem priorytetem będzie dziś integracja Ukrainy z Unią Europejską.

Realizacja tego programu będzie trudna. O wpływy na Ukrainie - czyli na zachodnim obszarze Wspólnoty Niepodległych Państw - walczą dziś Moskwa i Zachód. W retoryce unijnej brakuje konkretów, z kolei relacje Ukrainy z Rosją nie należą do łatwych. Co prawda szef unijnej dyplomacji Javier Solana zapewnił szybko nową panią premier o poparciu dla aspiracji Ukrainy do członkostwa w Unii. Ale słowa, na które Ukraina czekała, ciągle nie padają: wciąż brak wyraźnego sygnału o perspektywie członkostwa. Wszystko, co Bruksela daje dziś Ukrainie, to “uprzywilejowane partnerstwo w ramach polityki sąsiedztwa".

Z drugiej strony, w Rosji (i na Ukrainie też) mówi się o “dyskomforcie sąsiedztwa": Ukraina jest uzależniona od rosyjskiego gazu i ropy, a Kreml marzy o “integracji" obszaru byłego ZSRR. Mianowanie premierem Tymoszenko - która w Rosji ścigana jest listem gończym przez sterowaną przez Putina prokuraturę - to dla Moskwy sygnał, że najważniejsze decyzje Kijów chce teraz podejmować samodzielnie.

A pierwsze już znamy: w skład nowego rządu weszli bliscy współpracownicy Juszczenki. Tymoszenko stawia na ludzi młodych, 40-letnich. Takie plany zdradzała też w rozmowie z “Tygodnikiem", gdy mówiła: “Wierzę, że są u nas młodzi ludzie, którzy zrobią kolejną rewolucję na Ukrainie: stworzą nowy wizerunek naszego kraju".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2005