To nie konfesjonał

W sądach kościelnych lawinowo rośnie liczba procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa - jak one wyglądają?

18.08.2009

Czyta się kilka minut

Jeśli w historii związku, co poruszono w "TP" 31 , znajdują się przesłanki do przeprowadzenia procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa, dużą rolę może odegrać sąd biskupi. Ale narosło wokół niego sporo mitów.

Ludzie przychodzą do sądu przekonani o swojej subiektywnej prawdzie i nastawieni roszczeniowo ("należy mi się"). Samozwańczy doradcy prawa kanonicznego, którzy nie wahają się proponować sfabrykowania skarg powodowych, kiedy brak w historii związku podstaw wymaganych przez prawo - tylko utwierdzają w takiej postawie przez demagogiczne zdania typu: "Jeśli małżeństwo się rozpadło, to znaczy, że nie było prawdziwe". Osoby, które przeszły przez dramat rozpadu związku, karmią się wówczas fałszywą nadzieją.

Jednym z istotnych błędów dotyczącym charakteru procesu małżeńskiego jest brak zrozumienia, że sąd kościelny - choć ma pomóc ludziom - jest związany zasadą nierozerwalności małżeństwa. W toku procesu strony (żona lub mąż) opisują, jak wielką metamorfozę przeszły i proszą o "warunkowe stwierdzenie nieważności" czy ofiarowanie "drugiej szansy". Gdy wyrok potwierdza, że są związani sakramentem małżeństwa, proces nazywają "bezdusznym", a sędziów "ludźmi bez miłosierdzia".

Jednak sąd kościelny to nie konfesjonał. Pierwszorzędnym celem procesu jest odkrycie obiektywnej prawdy o sakramencie, które jest równocześnie orzeczeniem prawdy o człowieku. Kolegialny trybunał sędziów kościelnych wydaje wyrok na podstawie faktów, które nie wystarczy szczerze przedstawić, ale należy udowodnić. Kodeks prawa kanonicznego (jako jedyny system prawny) wymaga, aby sędzia deklarując w konkretnym przypadku nieważność małżeństwa, osiągnął co do tego pewność moralną, a nie "znaczny stopień prawdopodobieństwa". To bardzo wysokie wymaganie. Wypracowana przez Kościół forma procesu sądowego wydaje się wciąż być najlepszym gwarantem rzetelności spojrzenia na ważność lub nieważność konkretnego małżeństwa.

Warto też wspomnieć o błędnym zwrocie: "odpowiedzialność za rozpad małżeństwa" - to pojęcie przejęte z cywilnej nomenklatury procesu rozwodowego. W kanonicznych procesach małżeńskich nie występuje pojęcie czyjejś "winy". Nawet jeśli orzeczenie sądu opiera się na kanonie dotyczącym niezdolności natury psychicznej (osobowościowej) do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich współmałżonka, to oznacza to, że taka osoba nie potrafiła z racji obiektywnych (możliwych do stwierdzenia naukowo) wejść w małżeństwo i rozwijać je. To nie oznacza, że taki człowiek był "zły". Także zdrada w małżeństwie nie jest wyłącznym powodem do stwierdzenia nieważności związku na forum kanonicznym. Do sądów przychodzą osoby trwające w poczuciu krzywdy bądź zranionych ambicji i domagają się, aby trybunał kościelny usankcjonował ich prywatne racje. Zapominają jednak, że w przeciwieństwie do spraw rozwodowych procesy o stwierdzenie nieważności małżeństwa należą do spraw o dobro publiczne Kościoła, gdyż dotyczą także jego sfery sakramentalnej. Celnie przypomina o tym stwierdzenie Soboru Trydenckiego: "małżeństwo jest rzeczą świętą i powinno być traktowane w świątobliwy sposób".

Aleksandra Brzemia-Bonarek jest adwokatem kościelnym, zatwierdzonym przy sądach metropolitalnych w Katowicach i Krakowie.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2009