Reklama

Tętno życia, podniebny spokój

Tętno życia, podniebny spokój

16.11.2010
Czyta się kilka minut
W muzyce Góreckiego doceniam wierność, stałość i spokój
M

Muzykę Henryka Mikołaja Góreckiego poznałem dzięki winylowej płycie, na której znalazły się Scontri (1960) oraz Refren (1965). Nie sposób było nie zauważyć siły i oryginalności muzycznego stylu kompozytora: Scontri to była nawałnica grzmotów i błyskawic - zmienna, przestrzenna, a zarazem intymna, całkowicie nieprzewidywalna w swej trajektorii. Refren - przeciwnie, pełen był kontrastów, choć mimo wszystko nie brak mu było spokojniejszych czasem fragmentów, uwydatniających tylko     wulkaniczny temperament, który tętni w samym sercu tego utworu.

Trudno było w tamtym czasie porównać Refren do jakiegokolwiek innego współczesnego utworu, podobnie jak słynną dziś III Symfonię "Symfonię pieśni żałosnych", w której Górecki nadał swym poszukiwaniom transcendencji najdoskonalszy wyraz. Arcydzieło to skutecznie odgradziło nas od "nowych" wzorców, które tworzone są przez radio, telewizję i film.

* * *

Muzykę Góreckiego najpełniej określić można właśnie jako poszukiwanie spokoju i stałości. Był niezwykle przywiązany do cichych i w gruncie rzeczy pozytywnych zakończeń dzieł, w których nawiązywał do utworów innych polskich kompozytorów. W ostatnich wspaniałych dziełach, takich jak Kleines Requiem für eine Polka (1993) i III Kwartecie smyczkowym "... pieśni śpiewają" (1994/95), jeszcze wyraźniej doszły do głosu ważne nurty jego twórczego świata- Górecki wprowadził do swych utworów komiczne czy nawet błazeńskie idiomy muzyczne jako mocny kontrast dla występujących gdzie indziej jaskrawych półtonów. Pamiętam, jakie emocje towarzyszyły publiczności podczas prawykonania III Kwartetu w 2005 roku w Bielsku-Białej przez Kronos Quartet. Wszystko stało się jasne - "zacinająca" się muzyka ostatecznie zanegowała pogoń Góreckiego za stałością, tak jakby nawiązywał do przeszłości i jednocześnie otwierał się na przyszłość.

* * *

Jeśli wszystko to, co powyżej napisałem brzmi lekko przyciężkawo, to należy to odczytać we właściwych proporcjach, albowiem Henryk jako człowiek - równie oryginalny, co jego muzyka - charakteryzował się niespotykaną siłą, która pobudzała do życia wszystko, co znajdowało się wokół niego. Bardzo cenił sobie prywatność, bywał nieznośny i często targały nim zmienne nastroje (tak zmienne jak jego Scontri). Wierzył silnie w rodzinę i silną przyjaźń, miał wspaniałe poczucie humoru, dzielnie stawiał czoło bezlitosnej chorobie.

Poznałem go w 1972 roku. Zabrał mnie na spotkanie ze swoim nauczycielem Bolesławem Szabelskim. Po raz drugi zobaczyliśmy się w 1984 roku. Zagadnąłem go wtedy o początek finału III Symfonii (w którym dostrzegłem cytat z Mazurka Chopina op. 17, nr 4). "Geniusz! Geniusz!" - krzyknął; widocznie nikt wcześniej tego nie zauważył. "Ale czy udało ci się wychwycić cytat z Beethovena?" - zapytał. "Nie" - wyznałem z zakłopotaniem. A przecież kilka taktów później Górecki nawiązuje do kulminacji przetworzenia pierwszej części III Symfonii Beethovena. Zareagował śmiechem, a później często nabijał się ze mnie, używając śląskiej gwary lub góralskiej mowy doskonale wiedząc, że tego nie zrozumiem.

Gdy pracowałem nad książką o nim, odnalazł niepublikowane utwory i z wielkim zawzięceim wykonywał je dla mnie na fortepianie w swojej pracowni. Nikogo nie dopuszczał do swojego warsztatu. Gdy zapytałem, czy mogę zajrzeć do jego notatników, kategorycznie odmówił. Ale kilka wieczorów później ustąpił, pozwalając mi wybrać jeden - musiałem go zwrócić następnego dnia przy śniadaniu. Żona Góreckiego, Jadwiga, zastanawiała się, dlaczego światło w moim pokoju paliło się przez całą noc.

* * *

Moje najważniejsze wspomnienie o nim wiąże się ze wspólną wyprawą w polskie Tatry. To był jego żywioł - uwielbiał się wspinać i gawędzić z góralami albo ludowymi artystami. Miałem wrażenie, że - podobnie jak Karol Szymanowski - był najszczęśliwszy wśród zakopiańskich muzyków, którym od czasu do czasu akompaniował na skrzypcach. Udało mu się wraz z żoną zaszczepić bezgraniczny entuzjazm do muzyki u dwójki dzieci, Anny i Mikołaja, oraz sześciu wnucząt, z których był niezwykle dumny.

Tłum. JG

Adrian Thomas jest angielskim muzykologiem, współpracownikiem BBC, emerytowanym profesorem University of Cardiff, autorem monografii "Górecki", wydanej przez PWM i Oxford University Press.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]