Tablica nieścisłości

Niedawno, z okazji 750-lecia lokacji Krakowa, pojawiła się na skrzyżowaniu traktów Sukiennic tablica z tłumaczeniem fragmentu łacińskiego tekstu Roczników Kapituły Krakowskiej: "(...) Miasto zostaje poddane prawu niemieckiemu a położenie rynku, domów i dworzyszcz zmienione...". Nie dość, że nazwa obchodzonej rocznicy jest myląca, bo sugeruje datę powstania miasta dopiero w 1257 r., tablica nieporozumienie jeszcze potęguje. Wzmianka o zmianie położenia rynku ma, jak się domyślam, informować, że miasto już istniało, a zostało jedynie zmienione - szkoda jednak, że nie mówi o tym wprost. Z łacińskiego tekstu wynika bowiem, że chodzi nie tyle o zmianę położenia w sensie topograficznym, ile o prawne usytuowanie miasta. Większość oglądających tablicę skupia się jednak ze zdumieniem i oburzeniem na fragmencie mówiącym o poddaniu miasta prawu niemieckiemu ("iuri theutonico traditur"). To niefortunne tłumaczenie w ogóle, a już dla uszu Polaków szczególnie źle brzmiące, bo w naszym języku poddanie miasta oznacza coś zupełnie innego niż reforma administracyjna (jest też niezgodne ze słownikiem łacińsko-polskim). Wątpliwości budzi też tłumaczenie słów "iuri theutonico", jako "prawu niemieckiemu". Nie jest to dosłowne tłumaczenie (teutoński to germański, a nie niemiecki), czemu więc nie użyto - również niedosłownego - określenia "prawo magdeburskie", skoro pod taką właśnie nazwą znany jest powszechnie ów system prawno-administracyjny miast, jaki przyjęto w Krakowie w 1257 r. Szkoda, że zrezygnowano z zasady, iż tłumacząc teksty należy oddać sens i znaczenie całej ich treści, a nie poszczególnych słów wyrwanych z kontekstu. Jedyny logicznie narzucający się powód takiego postępowania jest taki, że oto twórcom tablicy chodziło o to, by ich dzieła nie zdemontowali Niemcy w razie ponownej okupacji Krakowa, jak to miało miejsce z innymi pomnikami... No, ale skoro okupacja nam nie grozi i takie tłumaczenie nie może przekonywać.
Czyta się kilka minut

Apeluję do władz miasta, by jeszcze w tej kadencji ponownie przeanalizowały celowość istnienia tablicy o takiej treści.

WITOLD BIEDA

(Kraków)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2007