Reklama

Szkiełko i oko

Szkiełko i oko

25.01.2021
Czyta się kilka minut
Jak młodzież przeżywa losy rówieśników sprzed ponad 75 lat? Czy emocje są potrzebne w edukacji historycznej?
Licealiści z Oświęcimia przekazują rodzinie więźnia ­Tadeusza Sieprawskiego należące do niego przedmioty, 2020 r. / MDSM W OŚWIĘCIMIU
T

Tematyka II wojny światowej nadal porusza współczesną młodzież. Uważają ten okres za najbardziej interesujący w historii Polski. Wielu traktuje ją jako źródło niesamowitych opowieści, na dodatek prawdziwych.

Czas ten jest szeroko omawiany na lekcjach. Uczniowie poznają go z punktu widzenia żołnierza i cywila. Tematy lekcji koncentrują się wokół pokolenia Kolumbów, powstania warszawskiego, walk na terenie Polski i Europy, obozów i Holokaustu, życia codziennego cywilów, moralnych wyborów. Ulubioną lekturą pozostają „Kamienie na szaniec”. Z wycieczek do stolicy uczniowie najchętniej wspominają zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego. Także wśród nauczycieli temat II wojny należy do preferowanych. Czasem uczniowie dopiero wtedy widzą pasję i zaangażowanie pedagogów.

Niezmiennie jednak mierzenie się z tematem obozów i Holokaustu wywołuje najwięcej emocji. Koncepcja eksterminacji narodów i system „fabryki śmierci” nadal nie mieszczą się w głowach. Przy tym książki i filmy nie są w stanie zastąpić konfrontacji z miejscem pamięci. „Wydaje się, że każdy zna historię. Ale jeśli choć raz odwiedzi się to miejsce, dostrzeże się, że to, co się tu zdarzyło, jest niepojęte. Pozostają pytania, na które nikt nie da nam odpowiedzi. Mnie najbardziej nurtuje: jak można było tak zmanipulować cały naród niemiecki, że nikt nie stawiał oporu?” – mówiła młoda Niemka po wizycie w byłym niemieckim obozie zagłady.

Dopiero w „jądrze ciemności” uruchomione zostają emocje – najsilniej uzewnętrzniane przez dziewczyny, które płaczą, patrząc na sterty włosów ściętych więźniarkom czy na hałdy butów, wśród nich dziecięcych. Wszelako większość młodych ludzi nie okazuje emocji – co nie znaczy, że ich nie odczuwają. Nie wolno ich zostawić bez rozładowania uczuć, a sposobów na to jest wiele – sprawdza się zwłaszcza rozmowa albo warsztaty.


CZYTAJ WIĘCEJ

DODATEK SPECJALNY: Oczami dzieci. Auschwitz, Majdanek, Łódz – koszmar nie mija >>>


Jednak każdy doświadczony edukator pracujący w miejscu pamięci powie, że emocje, najczęściej fascynacja i egzaltacja, są chwilowe i ulotne. Trudno na nich budować. Dlatego za uczuciem powinna iść pogłębiona refleksja i racjonalny osąd tego, co się zdarzyło, a następnie odpowiedzenie sobie przez młodego człowieka na pytanie: jaki to ma wpływ na moje życie?

Koniec epoki

Kilka lat temu prowadziłam w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu (MDSM) warsztaty pt. „Argument – Biografia”, poświęcone opowiadaniu Zofii Posmysz „Chrystus oświęcimski”. Uczestnikami byli licealiści, którzy mieli wiele szczęścia, gdyż akurat na tych warsztatach pisarka, ocalała z Auschwitz, mogła zjawić się we własnej osobie i z nimi porozmawiać. Spotkanie odbywało się na najwyższych tonach emocjonalnych. Na koniec młodzież ustawiła się w kolejce do autorki po autograf na egzemplarzu opowiadania. Pani Zofia bez pośpiechu, kaligraficznym przedwojennym charakterem pisma wpisywała imienną dedykację pierwszej osobie.

– Przepraszam, jaka jest dzisiejsza data, bo zapomniałam… – powiedziała, podnosząc głowę i patrząc w oczy 17-letniej blondynki.

– To nieważne – odrzekła dziewczyna. – My i tak zapamiętamy ten dzień do końca życia.

Niestety, dziś nie wypowie już takich słów żaden nastolatek, gdyż epoka spotkań twarzą w twarz ze świadkiem z tamtych czasów dobiegła końca. Byli więźniowie są dziś wiekowi (pani Zofia ma 97 lat), w warunkach epidemii spotkania nie są możliwe.

Tymczasem ten najprostszy, ludzki wymiar przekazywania świadectwa za pomocą rozmowy niósł ogromny ładunek uczuć po obu stronach. Wielu byłych więźniów wskazywało na swoje emocje zwłaszcza podczas spotkań z młodzieżą niemiecką – potomkami oprawców. Nie były one negatywne, przeciwnie: wiele serca wkładali w dotarcie ze swoim pokojowym przesłaniem właśnie do tej grupy słuchaczy, a młodzi Niemcy odpłacali im z nawiązką.

Kazimierz Smoleń, więzień Auschwitz i Mauthausen, wieloletni dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, po spotkaniach z młodzieżą wyrażał wątpliwości i nadzieję: „Trudno jest nam określić, czy trafiliśmy do słuchaczy, czy nie. Ale chcemy wiedzieć przynajmniej jedno: że to, co mówiliśmy, dotarło poprzez głowę do serca. To jest dla nas bardzo istotne”. I dalej: „Zastanawiamy się nad tym, jak potoczy się historia w przyszłości i czy nasze historie, w wielu przypadkach trudne i życiowo ciężkie, do czegoś się przyczyniły. Wiemy, że zostanie dokonana ocena, wierzymy, że nasze rozmowy były skuteczne, że młodzi ludzie je zrozumieli. I to nas bardzo pociesza”.

Historyczni detektywi

Jak dotrzeć do serc młodzieży w roku 2021? Czy mimo odchodzenia pokolenia świadków możliwe jest nawiązanie osobowego kontaktu z tamtą historią? Zdawałoby się, że to niemożliwe. A jednak…

Można zachęcić młodych ludzi do pochylenia się nad historią własnych rodzin. W MDSM od pięciu lat prowadzone jest seminarium dla studentów z Polski, Niemiec i Ukrainy pod nazwą „Historia zaczyna się w rodzinie – Dialog pokoleń”. Badanie historii rodzinnych, ukierunkowane na II wojnę, narodowy socjalizm, Holokaust, stalinizm i wczesne lata powojenne, staje się kluczem do porozumienia międzynarodowego. Podczas seminarium uczestnicy przeprowadzają wywiad z członkiem rodziny, prezentują go pozostałym i szybko zauważają podobieństwo losów zwykłych ludzi (utrata bliskich, cierpienie). Więź rodzinna przekłada się na więź historyczną, a ta, przez wspólnotę doświadczeń, na ogólnoludzką.


Spotkanie z byłą więźniarką Zofią Posmysz w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, 2015 r. / MDSM W OŚWIĘCIMIU

Z kolei dla młodych oświęcimian niezwykle angażujący okazał się udział w projekcie #StolenMemory (Skradziona Pamięć), zainicjowanym w 2016 r. przez Międzynarodowe Centrum Badań Prześladowań Nazistowskich w Bad Arolsen (instytucja ta ma największe na świecie archiwum poświęcone ofiarom III Rzeszy). Celem kampanii #StolenMemory jest zwrot przedmiotów osobistych należących do byłych więźniów ich rodzinom (zegarków, portfeli, zdjęć, dokumentów, puderniczek itp.). Kampania, prowadzona w wielu miastach w Polsce, opiera się na współpracy z wolontariuszami, którzy szukają rodzin byłych więźniów.

Także kilkoro licealistów z Oświęcimia zamieniło się w detektywów szukających potomków Tadeusza Sieprawskiego i Stefana Bastera. „Każdy członek naszej grupy poczuł iskierkę powołania, zapalającą się gdzieś w głębi serca” – mówi jedna z uczestniczek. Ciekawość, wzruszenie, fascynacja, a potem duma, radość, wdzięczność – oto gama uczuć im towarzyszących.

Zapytani o zainteresowanie tematem II wojny światowej, wśród wielu powodów podają poczucie obowiązku świadczenia prawdy, co więcej – czują się strażnikami pamięci. Jako zaszczyt postrzegają możliwość uczestniczenia w tej historii, w pewien sposób kontynuując coś, co zaczęło się 80 lat temu. Zauważają, że nie wszyscy traktują przeszłość jako lekcję, że wiele konfliktów na świecie pozostaje nierozwiązywalnych. I wreszcie pojawia się empatia: „Oni tak samo jak my mieli plany, marzenia, cele, które zostały im odebrane przez wojnę”.

Za najcenniejsze, co wynieśli z projektu, młodzi ludzie uznają ceremonię wręczenia pamiątek odnalezionej rodzinie bohatera. I znów na plan pierwszy wysuwa się aspekt ludzki i emocjonalny: spotkanie z drugim człowiekiem, łzy wzruszenia, poczucie spełnienia.

Wartości dodane

Decydując się na głębsze zainteresowanie tematyką obozów i Holokaustu, młodzi ludzie na przestrzeni ostatnich lat otrzymują, oprócz rzetelnej wiedzy, wiele wartości dodanych – zwłaszcza jeśli biorą udział w warsztatach, seminariach i wielu innych aktywnych metodach eksploracji tematu. To zaskakujące, jak wiele spraw ważnych dla teraźniejszości można „przerobić”, opierając się na pamięci Zagłady! Przede wszystkim kształtowane są ich postawy ludzkie i obywatelskie. Młodzież poznaje znaczenie praw człowieka, tolerancji, szacunku. Uczy się dostrzegać zagrożenia dyskryminacją, nacjonalizmem, rasizmem, homofobią. Poznaje wartość dialogu międzynarodowego, międzykulturowego, międzywyznaniowego. Przełamuje granice i różnice, stereotypy, uprzedzenia. Zdobywa kompetencje społeczne, których nie uzyska w szkole.

Kolejnym ważnym bonusem jest integracja z rówieśnikami – także innych narodowości, zwłaszcza niemieckiej i ostatnio ukraińskiej. W ankietach młodzi ludzie podkreślają wartość wspólnie spędzonego czasu: na dyskusjach, w hotelowym pokoju, podczas posiłków, w autobusie. W czasach pandemii tego aspektu, niestety, zabrakło.

Czy to możliwe?

Na ekranie pojawiają się młodzi Polacy i Niemcy, prezentujący zdjęcia swej rodziny, na których uchwycono szczęście: wyjazd z mamą i tatą do Szczawnicy, zabawa z rodzeństwem, radość z narodzin nowego członka rodziny. „To zdjęcie jest szczególne, bo mało czasu udaje nam się spędzać razem” – mówi uczestnik polsko-niemieckiego seminarium „Prawa człowieka wczoraj – prawa człowieka dzisiaj”, realizowanego w MDSM w 2017 r. „Po 12 latach bycia jedynaczką wreszcie powitałam na świecie siostrę”. „Wybrałam to zdjęcie, bo lubię spędzać czas z siostrami”. „Jeżdżenie do Szczawnicy było naszą rodzinną tradycją”.

Te same słowa mogłyby powiedzieć dzieci chrześcijańskie i żydowskie przed okresem nazizmu, przed przybyciem do Auschwitz. One też lubiły spędzać czas ze swoją rodziną.

Czy po 80 latach można obudzić empatię młodych osób wobec ich rówieśników – ofiar nazizmu? Czy uświadomienie podobieństw między pokoleniem współczesnej młodzieży a ofiarami totalitaryzmów będzie siłą nośną pamięci? Motywacją do zgłębiania wiedzy historycznej? Przestrogą przed nienawiścią? Zachętą do obrony praw człowieka na świecie, teraz i w przyszłości? Myślę, że tak – jeśli tylko dołożymy starań. ©

MAŁGORZATA GWÓŹDŹ jest teatrolożką i nauczycielką języka polskiego, od lat współpracuje z MDSM w Oświęcimiu.

Specjalne podziękowania dla Elżbiety Pasternak i Judith Hoehne-Krawczyk, pedagożek pamięci z MDSM w Oświęcimiu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]