Właśnie wydany album „Sylwester »Kris« Braun. Fotograf od powstania” składa się ze zdjęć przedstawiających życie powstańczej Warszawy oraz tekstu będącego próbą pogłębienia biografii ich autora. To ważny element, bo gdy poznajemy historię wojennego fotoreportera, oglądane kadry nabierają innego kontekstu – zdjęcia są już nie tylko historycznym dokumentem, zyskują warstwę emocjonalną, kontekst osobisty.
Sylwester Braun, pseudonim „Kris”, zaistniał w zbiorowej świadomości w latach 80. jako odnaleziony po latach autor słynnego zdjęcia dokumentującego eksplozję pocisku na gmachu dawnego Towarzystwa Ubezpieczeń Prudential. W roku 1979, w 35. rocznicę Powstania Warszawskiego, „Kurier Polski” ogłosił akcję poszukiwania autora zdjęcia, wówczas anonimowego, mając z góry przygotowany scenariusz i plan rozpowszechnienia poruszającej fotografii.

W rzeczywistości kilka miesięcy wcześniej fotografa, przebywającego wówczas w Stanach Zjednoczonych, spotkał Wacław Guth-Nowowiejski (pisarz, dziennikarz i były powstaniec) oraz redaktorka Hanna Dorota Trojan. Obejrzeli i zachwycili się zdjęciami, które Braun przechowywał od czasu powojennej ucieczki z Polski, a którymi bezskutecznie próbował zainteresować szwedzką, a później amerykańską społeczność.
Upozorowanie akcji poszukiwania było konieczne ze względów politycznych. Misternie zorganizowany plan wypalił i niedługo później Braun „odnalazł się”, gościł także na wystawach swoich prac, które wzbudziły ogromne zainteresowanie. Nie tylko żyjących jeszcze wówczas powstańców – jak mówi Piotr Głogowski, rozpalały też wielkie emocje wśród zwykłych warszawiaków, którym cenzurowana przez lata historia miasta nie była obojętna. Parę lat później, w 1983 r., udało się wydać również album „Reportaże z Powstania Warszawskiego” zawierający aż 575 zdjęć Brauna.

Głogowski – redaktor obecnie wydanego albumu i kurator towarzyszącej mu ekspozycji w Muzeum Warszawy – dodaje, że album z lat 80. broni się, jest wartościową publikacją. Dlaczego więc postanowiono ponownie zaprezentować te same fotografie? Szczęśliwym trafem odnalazło się wiele nowych materiałów – między innymi przekazane przez Dorotę Kusnerz pokaźne archiwum po Sylwestrze i Joannie Braun (mnóstwo prywatnej korespondencji, zapisków, fotografii, negatywów, pamiątek), które pozwoliły stworzyć biograficzny zarys sylwetki powstańczego dokumentalisty. Kolejnym źródłem wiedzy o Braunie okazała się Berta Weissberger, towarzyszka i asystentka fotografa, która, jak się okazało, była również autorką niektórych zdjęć przypisywanych dotąd Braunowi.
Początki przygody z fotografią młody Sylwester zawdzięcza ojczymowi, który wprowadził go w tę dyscyplinę i pożyczał aparat marki Kodak. Zainteresowanie rosło na tyle, że młodego adepta fotografii bardziej od szkolnych zajęć pociągały wagary z aparatem w dłoni w Lasku Bielańskim. Piotr Głogowski podkreśla, że przekazane archiwum, mimo swej obszerności, nie dostarcza wielu informacji o życiu Brauna sprzed wojny. Wiadomo, że maturę zdał w roku 1928, rozpoczął studia na Wydziale Geodezyjnym Politechniki Warszawskiej, gdzie w 1932 r. uzyskał tytuł inżyniera. Ślub, narodziny syna i rozstanie pary w 1934 r. to niestety jedynie suche fakty.

W kolejnym okresie Braun udaje się w podróż do Jugosławii, tam poznaje miłość swojego życia – Krystynę (być może była to Krystyna Marynowska, tancerka i aktorka), z którą przez kilka lat pozostanie w związku. Podróże do Włoch, Niemiec i Hiszpanii, a także pracę w Wydziale Planowania Miasta przerywa wrzesień 1939 r. Braun nie porzuca jednak drogi fotografa. Wręcz przeciwnie – kupuje małoobrazkowy aparat Leica Standard (dzięki poręcznym gabarytom doskonały na trudne warunki) za odprawę przyznaną urzędnikom przez Stefana Starzyńskiego. To moment narodzin legendy Brauna.
Jego prace z początku wojny, jak pisze Głogowski, cechują się przemyślaną kompozycją planów oraz chłodną, chwilami jakby „techniczną” rejestracją ruin. Wyglądają jakby wykonane na potrzeby urzędowego sprawozdania. Braun zestawia ocalałe fragmenty budynków z tłem zdominowanym przez zgliszcza i zwały gruzu. Dystrybucja zdjęć cieszy się dużym popytem, przynosi spory zysk, a sam fotograf zaczyna używać pseudonimu „Kris”. Równolegle funkcjonuje w podziemnej organizacji wojskowej „Wilki”, włączonej później w struktury Armii Krajowej. W wyprawach fotograficznych towarzyszy mu Jan Ryś, złapany w 1941 r. przez Gestapo. Po śmierci Rysia Braun ogranicza swoją aktywność dokumentalisty i dzięki artystycznym wpływom Krystyny zaczyna zajmować się fotografią teatralną i portretową.

W 1942 r. poznaje Bertę Weissberger, która odegra znaczącą rolę w jego życiu prywatnym, ale też, jak się później okaże, zostanie jego towarzyszką zawodową. Ta 18-letnia Żydówka, nosząca fałszywe imię i nazwisko Krystyna Żółkoś, razem z matką trafiła do stolicy po trudach ciągłego ukrywania się. Swoją prawdziwą tożsamość wyjawi Braunowi dopiero w czasie powstania, gdzie po okresie prywatnych spotkań w kawiarniach, teatrze i na plaży nad Wisłą, Berta przyjmie oficjalnie funkcję asystentki prasowego sprawozdawcy wojennego. Po latach spędzonych w Stanach, już jako 98-latka, w czasie spotkania z Piotrem Głogowskim w Warszawie powie, że możliwość asystowania Braunowi była wybawieniem od przygniatającej konieczności ukrywania się w piwnicy.
Głównie asystuje, ale czasem również naciska spust migawki. Fotografowanie przynosi jej poczucie sprawczości, pozwala na moment zapomnieć o strachu. Dziś wiadomo, że część zdjęć przypisywanych Braunowi jest wykonana przez Bertę. Ona sama nie widzi jednak potrzeby dochodzenia praw autorstwa, a pamięć podsuwa jej raczej obrazy zniszczonych kwartałów miasta i emocji, które jej wówczas towarzyszyły. Jednak „samo odkrycie współautorstwa jest kwestią niezwykle istotną, skłania bowiem do przyjrzenia się poszczególnym kadrom i całej kolekcji”, mówi Głogowski.

Zdjęcia zawarte w albumie to w dużej mierze dokumentacja zniszczeń, które dotknęły miasto, uchwycenie skali upadku Warszawy. Na całość publikacji składają się również fotografie scen z powstańczej codzienności; sanitariuszki przy pracy, odpoczywające grupy powstańców, przygotowywanie posiłku w polowych kuchniach. To również kadry niezwykle przejmujące, na przykład chłopiec siedzący na roztrzaskanym fortepianie, samotna dziewczynka na podwórku pełnym naprędce usypanych grobów czy mężczyzna w wyrwie muru kościoła św. Krzyża z karabinem wycelowanym w pustkę ulicy. To zdjęcie posłuży później za podstawę projektu na konkurs pomnika Powstania Warszawskiego.
Album, poza zdjęciami i szkicem biograficznym Brauna (z jego równie fascynującymi losami powojennymi, jak ucieczka do Szwecji frachtowcem przewożącym węgiel, bolesne rozstanie z Bertą i życie w Stanach oraz ostateczny powrót do Polski w latach 90.), uzupełniono o teksty poświęcone roli i znaczeniu powstańczej ikonografii w roku 1944 i obecnie. Analizy Iwony Kurz, Tomasza Stempowskiego i Tomasza Szerszenia uwspółcześniają i pogłębiają temat warszawskiego zrywu, dzięki czemu album zyskuje wielość perspektyw. Można jednak zaryzykować tezę, że najważniejszym wkładem w uzupełnienie i niejako domknięcie dorobku Sylwestra Brauna stało się odnalezienie żyjącej jeszcze świadkini powstania i towarzyszki fotografa – kiedyś Berty Weissberger, dziś Betty Lauer.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















