Reklama

Springer się myli

Springer się myli

03.04.2015
Czyta się kilka minut
„TP” 12 / 2015
T

To dla mnie zaszczyt, że najlepszy tygodnik w Polsce zajmuje się moimi publikacjami w „Gazecie Wyborczej”. Tym większy, że czyni to piórem Filipa Springera, uznanego za jednego z najbardziej utalentowanych reporterów młodego pokolenia. Problem w tym, że całkowicie się z nim nie zgadzam.

Filip Springer w tekście „Miasta po zapaści” porównuje amerykańskie Detroit i polską Łódź. Punktem wyjścia do opisu pierwszego jest książka Charliego LeDuffa „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki”, którą zestawia z moim reportażem „Łódź, miasto przeklęte” („GW” z 1 lutego 2014 r.), twierdząc, że opisane przeze mnie podobieństwa są naciągane. „Skala łódzkich problemów jest kompletnie nieporównywalna do tego, co spotkało Detroit – pisze. – Zapaść porównywalna z Detroit temu miastu na pewno nie grozi”.

Problem w tym, że książka LeDuffa to sugestywna beletrystyka. Detroit jawi się w niej niczym komiksowe „Sin City: Miasto Grzechu”, w którym dominują gwałt, przemoc i pożary. W przypadku Łodzi Springer opiera się na rozmowach z tzw. miejskimi aktywistami. Pisze, że to „pełni energii mieszkańcy miasta, którzy ani myślą się wyprowadzać”. Twierdzi, że „skupiłem się na ciemnej stronie”, ale nie odnosi się do twardych danych.

Porównanie Łodzi i Detroit nie ja wymyśliłem: używa go wielu ekonomistów i urbanistów. Oba miasta powstały dzięki monokulturze przemysłowej – Detroit dzięki motoryzacji, Łódź dzięki włókiennictwu. Oba przeżyły gwałtowny wzrost i upadek, oba stały się ofiarami globalizacji. Detroit zniszczyły związki zawodowe i rasizm, Łódź – komunizm, który zakonserwował XIX-wieczne fabryki. Oba miasta dobiła konkurencja z Dalekiego Wschodu – amerykańskie auta przegrały z japońskimi, a polskie tkaniny z południowoazjatyckimi.

Różnice wynikają z tego, że USA funkcjonują na całkowicie odmiennych zasadach niż Polska. Po pierwsze, amerykańskie miasta nie otrzymują od państwa dotacji, dzięki którym nie ma możliwości, aby jakiekolwiek polskie miasto zbankrutowało. Po drugie, do Polski, w tym do Łodzi, płynie strumień dotacji z UE. Springer pisze, że Łódź „jest wielkim placem budowy”, ale gdyby uważnie się przyjrzał, to by zobaczył, że tak naprawdę chodzi o trzy megainwestycje: trasę W-Z z wielkim dworcem tramwajowym przy Piotrkowskiej, podziemny dworzec kolejowy Łódź Fabryczna z tunelem pod miastem oraz tzw. Nowe Centrum Łodzi wokół tego dworca. Czy zdołają one wyciągnąć Łódź z zapaści?

Przed 1989 r. we włókiennictwie pracowało 100 tys. mieszkańców. Te miejsca pracy zniknęły bezpowrotnie. Pozostało 40-50 tys. trwale bezrobotnych (dane WUS) – dzieci i wnuków dawnych włókniarek, które nie potrafią przystosować się do nowych czasów. Od 1989 r. Łódź straciła też 150 tys. mieszkańców, a wg prognoz w ciągu kolejnych 20-25 lat zniknie następne 150 tys. Szacuje się, że z centrum trzeba będzie wysiedlić 50 tys. mieszkańców, bo zrujnowane kamienice należy poddać rewitalizacji.

Filipa Springera urzeka Łódź, to reporter, który „czuje sercem”. Sam pochodzę z Łodzi i chciałbym, aby miał rację. Niestety: od 25 lat obserwuję, jak kolejni prezydenci miasta oraz rząd w Warszawie nie zauważają tego, co stało się tu po upadku komunizmu. Porównania z Detroit nie przyjmują do wiadomości, bo to dla nich problem, którego nie potrafią rozwiązać. Napisałem dramatyczny reportaż ku przestrodze. Wolałbym nie powracać do mojego miasta, tak jak Charlie LeDuff do Detroit.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]