Spojrzałem w lustro

„TP” 45/12
Czyta się kilka minut

Piszę, żeby z całego serca podziękować za dar „uciszenia” Księdza Adama Bonieckiego. Bardzo proszę o chwilę wyrozumiałości, wbrew pozorom nie jestem czytelnikiem „Frondy”; wręcz przeciwnie. Mówię jednak absolutnie poważnie i bardzo byłbym wdzięczny za przekazanie Księdzu Adamowi choćby krótkiego „Bóg zapłać!” ode mnie.

Od lat moja wiara usychała, niepielęgnowana. Przez wszystkich moich spowiedników zostałem uznany za przypadek „zafałszowanego sumienia”, gdyż ciąży na mnie czyn, który w zgodnej opinii teologów moralnych jest grzechem śmiertelnym. Z oceną tą moje serce po prostu nie może się zgodzić. Pozwoliłem, żeby ta decyzja (i bolesne odłączenie od Komunii Świętej) wypełniła mnie najpierw smutkiem, a potem zgorzknieniem. Powoli odsuwałem się od wspólnoty, czując się skrzywdzony niesprawiedliwością tego „wyroku”. Od lat już nie uczestniczę we mszach, na których czułem się nieproszonym gościem.

Zapewne mógłbym tak trwać jeszcze przez lata, gdyby nie Ksiądz Adam i jego przełożeni. Dziś, rozmyślając nad „Tygodnikiem” poświęconym postawie Redaktora Seniora, zrozumiałem coś, co powinno było być dla mnie jasne od początku. Otóż zobaczyłem, co to znaczy naprawdę nieść swój Krzyż, nawet gdy jego częścią są cierpienia wywołane przez Kościół (w znaczeniu instytucji). Wbrew oczekiwaniom krytyków Ksiądz Adam przyjął niesprawiedliwą karę z pełnym posłuszeństwem, jednocześnie nie ruszając się ani o centymetr ze swojego miejsca w Kościele. Choć miał pełne prawo do zgorzknienia, daje coraz to nowe dowody pogody ducha.

Na tle Księdza Adama spojrzałem na siebie i, z ogromnym wstydem, zobaczyłem mężczyznę, który zachował się jak skrzywdzone dziecko, zabrał zabawki i zaszył się w pokoju.

Nie potrafię przewidzieć, co teraz zrobię, ale już modliłem się, dziękując Bogu za to doświadczenie. Jeśli wystarczy mi determinacji, żeby przełamać wieloletnią inercję, w tę niedzielę pójdę na mszę. I będę się modlił do Boga Tajemnicy, dziękując za niesprawiedliwość i upokorzenie, które spotkały Księdza Adama, a nade wszystko za to, w jaki sposób je przyjął. Wiem, że to może brzmieć egoistycznie, ale mówię z głębi świeżo odgruzowanej wiary.

Być może w Kościele (a na pewno w mojej, ostentacyjnie radiomaryjnej, parafii) są ludzie, którzy wierzą, że Mistyczne Ciało Chrystusa jest tylko dla nieskazitelnych i bezbłędnie posłusznych. Na to mam wpływ niewielki. Od dziś jednak nie będę mógł wmawiać sobie, że ich postawa jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem moich zaniedbań.

Jeszcze raz, z całego serca: Bóg zapłać!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2012