Od chwili ogłoszenia przez Jana Pawła II adhortacji „Familiaris consortio” w Kościele rozbrzmiewa apel o poważne potraktowanie osób żyjących w powtórnych związkach małżeńskich. Coraz częściej słychać głos Franciszka o skierowanie takiej pomocy także do osób, które, będąc w separacji czy po rozwodzie, nie weszły w nowy związek. Oni potrzebują pomocy ze strony swoich wierzących braci i sióstr, bo często słyszą pytanie: dlaczego się nie ożenisz – nie wyjdziesz za mąż? Z krótkiej praktyki towarzyszenia osobom porzuconym przez swoich małżonków wiem, że nic nie może im bardziej pomóc, jak stworzenie dla nich przestrzeni do osobistego spotkania z Bogiem. Przestrzeni, którą dopełnia towarzyszenie im przez innych, którzy dzielą podobne doświadczenie. I nic bardziej nie leczy ran przeszłości, i nic bardziej nie usprawiedliwia trudów przyszłości, jak żywa relacja z Bogiem. „Być blisko” znaczy dla mnie: doświadczyć choć w małym procencie ich spotkania z Bogiem. Ale wciąż pozostaje pytanie: czy chcemy myśleć, czuć i działać razem z papieżem Franciszkiem? ©
Autor jest byłym duszpasterzem małżeństw i związków niesakramentalnych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














