Reklama

Co jest w dokumencie po Synodzie?

Co jest w dokumencie po Synodzie?

27.10.2015
Czyta się kilka minut
Do kwestii budzących najwięcej dyskusji podczas Synodu należały problemy z duszpasterstwem osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach cywilnych. Przeczytaj tłumaczenie wybranych punktów z dokumentu podsumowującego Synod.
Synod o rodzinie. Fot: ANDREAS SOLARO. AFP/EAST NEWS
P

Po zakończonym w niedziele synodzie biskupów o rodzinie, Watykan opublikował dokument podsumowujący zebranie biskupów. Przedstawiamy tłumaczenie jego najbardziej istotnych punktów.

Synod o duszpasterstwie osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach

48. Nieodwołalna wierność Boga wobec przymierza jest fundamentem nierozerwalności małżeństwa. Pełna i głęboka miłość między małżonkami nie opiera się tylko na ludzkich zdolnościach: Bóg wspiera to przymierze siłą swego Ducha. Wybór, jakiego Bóg dokonał w odniesieniu do nas znajduje w pewien sposób odzwierciedlenie w wyborze, jakiego dokonuje małżonek: tak jak Bóg dochowuje swojej obietnicy, nawet kiedy upadamy, tak miłość i wierność małżeńska są „na dobre i na złe”. Małżeństwo jest darem i obietnicą Boga, który wysłuchuje modlitwy ludzi proszących o Jego pomoc. Zatwardziałość ludzkiego serca, jego ograniczenia i słabość wobec pokusy stanowią wielkie wyzwanie dla wspólnego życia. Świadectwo par żyjących w wierności małżeńskiej uwydatnia wartość tego nierozerwalnego związku i budzi pragnienie ciągłego odnawiania obietnicy wierności. Nierozerwalność odpowiada głębokiemu pragnieniu wzajemnej i trwałej miłości, które Stwórca umieścił w ludzkim sercu; jest też Jego darem dla każdej pary: „Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela’ (Mt 19,6; por Mk 10,9). Mężczyzna i kobieta przyjmują ten dar i otaczają go troską, aby ich miłość mogła trwać zawsze. W obliczu wrażliwości naszych czasów i realnych trudności utrzymania zobowiązań na całe życie Kościół zostaje wezwany, by sformułować wymogi oraz projekt życia wedle Ewangelii rodziny i chrześcijańskiego małżeństwa. <<Święty Paweł, mówiąc o nowym życiu w Chrystusie, mówi, że wszyscy chrześcijanie są wezwani, by miłować się tak, jak Chrystus ich miłował, a więc by „byli sobie wzajemnie poddani” (Ef 5, 21), co oznacza by sobie nawzajem służyli. W tym miejscu wprowadza analogię między parami mąż-żona i Chrystus-Kościół. Jasne, że to niedoskonała analogia, ale musimy uchwycić jej sens duchowy, wzniosły i rewolucyjny a zarazem prosty, dostępny dla każdego mężczyźny i kobiety, którzy zawierzają łasce Bożej>> (Franciszek, Audiencja generalna 6 maja 2015). Jeszcze raz jest to nowina, która niesie nadzieję!

49. Małżeństwo jest „wspólnotą całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa” (CIC, kanon 1055). We wzajemnym przyjęciu siebie ludzie zawierający małżeństwo obiecują sobie całkowite oddanie, wierność i otwartość na życie. W wierze i z łaską Chrystusa rozpoznają dary, które Bóg im daje i podejmują zobowiązanie w Jego imię w obliczu Kościoła. Bóg uświęca miłość małżonków i potwierdza jej nierozerwalność, dając im swą łaskę, by mogli żyć w wierności, wzajemnej bliskości i otwarciu na życie. Składajmy dzięki Bogu za małżeństwo, bowiem poprzez wspólnotę życia i miłości chrześcijańscy małżonkowie doznają radości i doświadczają tego, iż Bóg kocha ich osobiście, z namiętnością i czułością. Mężczyzna i kobieta – zarówno z osobna, jak i w parze – są, jak przypomniał papież „obrazem Boga”. Różnica między mężczyzną i kobietą „nie służy przeciwstawieniu ani podporządkowaniu, lecz jedności i prokreacji, również na obraz i podobieństwo Boga.” (Audiencja generalna, 15 kwietnia 2015). Fakt, że małżeństwo ma na celu jedność, jest stałym nawoływaniem, by miłość ta rosła i się pogłębiała. W miłosnym zjednoczeniu małżonkowie doświadczają piękna ojcostwa i macierzyństwa. Współdzielą projekty i trudy, pragnienia i troski. Uczą się wzajemnej opieki i wybaczenia. W tej miłości świętują szczęśliwe chwile i wspierają się w trudnych okresach dziejów ich życia.

50. Płodność małżonków w pełnym sensie jest duchowa: oboje stanowią żywe znaki sakramentalne, źródła życia dla wspólnoty chrześcijańskiej i dla świata. Akt płodzenia, który ujawnia „nierozerwalną łączność” między zjednoczeniem i prokreacją w związku – co uwydatnił bł. Paweł VI (por. HV 12) – należy pojmować w optyce odpowiedzialności rodziców za wypełnienie powinności troski o dzieci oraz ich chrześcijańskiego wychowania. Dzieci są najcenniejszym owocem miłości małżeńskiej. Skoro dziecko jest osobą, nie jest tożsame z tymi, którzy je powołali na świat. „Bycie synem, córką oznacza bowiem, w zamyśle Boga, noszenie w sobie pamięci i nadziei związanych z miłością, która się zrealizowała, właśnie dając życie innej istocie ludzkiej, wyjątkowej i nowej. A dla rodziców każde dziecko jest samym sobą, jest różne, jest inne” (audiencja generalna 11 lutego 2015). Piękno wzajemnego daru, radość z powodu rodzącego się życia i czuła troska o wszystkich członków rodziny, to tylko niektóre owoce, które czynią odpowiedź na powołanie rodzinne jedyną i niezastąpioną. Relacje w rodzinie przyczyniają się w kluczowy sposób do budowy społeczeństwa solidarnego i braterskiego, którego nie da się sprowadzić do samego współistnienia mieszkańców jednego obszaru albo obywateli jednego państwa.

62. Obecność w Kościele rodzin wielodzietnych jest błogosławieństwem dla chrześcijańskiej wspólnoty i dla społeczeństwa, bowiem otwarcie na życie jest immanentnym wymogiem miłości małżeńskiej. W tym świetle Kościół wyraża żywą wdzięczność rodzinom, które przyjmują, kształcą, otaczają ciepłem i przekazują wiarę dzieciom, zwłaszcza dzieciom słabego zdrowia i niepełnosprawnym. Dzieci urodzone ze specjalnymi potrzebami przyciągają miłość Chrystusa i proszą Kościół, by traktował je jako błogosławieństwo. Niestety rozpowszechniła się mentalność, która redukuje prokreację do wymiaru spełnienia pragnień jednostki albo pary. Czynniki ekonomiczne, kulturowe i edukacyjne wywierają nieraz decydujący nacisk, przyczyniając się do silnego spadku wskaźnika narodzin, co z kolei osłabia tkankę społeczną, zagraża więzi międzypokoleniowej i czyni niepewną perspektywę przyszłości. Także i w tym zakresie należy wyjść od wysłuchania osób i podkreślić piękno i prawdę bezwarunkowego otwarcia na życie jako tego, czego ludzka miłość potrzebuje, by można było ją przeżyć w pełni. Dostrzegamy tu potrzebę intensywniejszego udostępniania dokumentów magisterium Kościoła, które krzewią kulturę życia. Duszpasterstwo rodzinne powinno w większym stopniu angażować katolickich specjalistów biomedycznych w prowadzenie kursów przygotowawczych do małżeństwa i do pracy z małżonkami.

63. Według porządku stworzenia miłość małżeńska między mężczyzną a kobietą oraz przekazywanie życia są od siebie zależne (por. Rdz 1, 27-28). W ten sposób Stwórca uczynił mężczyznę i kobietę uczestnikami swojego stworzenia, jednocześnie uczynił z nich narzędzie swojej miłości, powierzając im odpowiedzialność za przyszłość ludzkości poprzez przekazywanie życia ludzkiego. Małżonkowie otworzą się na życie, wyrabiając sobie „słuszny pogląd w tej sprawie, uwzględniając zarówno swoje własne dobro, jak i dobro dzieci czy to już urodzonych, czy przewidywanych i rozeznając też warunki czasu oraz sytuacji życiowej tak materialnej, jak i duchowej; a w końcu, licząc się z dobrem wspólnoty rodzinnej, społeczeństwa i samego Kościoła.” (GS 50, por. VS 54-66). Zgodnie z charakterem osobistym i po ludzku pełnym miłości małżeńskiej, słuszna droga planowania rodziny prowadziu przez konsensualny dialog małżonków, z uwzględnieniem kontekstu czasowego i z poszanowaniem godności partnera. W tym sensie należy na nowo odkryć encyklikę Humanae Vitae (por. 10-14) oraz adhortację Familiaris Consortio (por 14, 28-35), aby pobudzić gotowość do prokreacji idącą pod prąd mentalności wrogiej życiu. Należy raz po raz zachęcać młode pary, by dawały życie. W ten sposób może wzrastać otwarcie na życie w rodzinie, w Kościele, w społeczeństwie. Poprzez liczne instytucje przeznaczone dla dzieci Kościół może przyczynić się do stworzenia społeczeństwa i wspólnoty wierzących będących bardziej na miarę dziecka. Odwaga przekazywania życia może zostać znacznie umocniona tak, gdzie tworzy się atmosfera sprzyjająca najmłodszym, w której rodzicom zapewnia się pomoc i towarzyszenie w dziele wychowania potomstwa (współpraca między parafią, rodzicami i rodzinami).

84. Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponowie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszeniu im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzieli, że należą do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, ale mogli mieć tego radosne i owocne doświadczenie. Są ochrzczeni, są braćmi i siostrami, Duch Święty rozlewa w nich dary i charyzmaty, dla dobra wszystkich. Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze. Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość.

85. Święty Jan Paweł II zaproponował kompleksowe kryterium, która pozostaje podstawą do oceny tych sytuacji: „Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”(Familiaris consortio, 84). Zatem zadaniem kapłanów jest towarzyszenie osobom zainteresowanym na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa. W tym procesie przydatne będzie dokonanie rachunku sumienia, przez chwile refleksji i skruchy. Osoby rozwiedzione, które zawarły ponowny związek powinny zadać sobie pytanie, w jaki sposób zachowywały się wobec swoich dzieci, gdy związek małżeński przeżywał kryzys; czy były próby pojednania; jak wygląda sytuacja opuszczonego partnera; jakie konsekwencje ma nowa relacja na pozostałą rodzinę i wspólnotę wiernych; jaki przykład daje ona ludziom młody, którzy przygotowują się do małżeństwa. Szczera refleksja może umocnić zaufanie w miłosierdzie Boże, które nikomu nie jest odmawiane.

Co więcej, nie można zaprzeczyć, że w pewnych okolicznościach „poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione” (KKK, 1735) ze względu na różne uwarunkowania. W konsekwencji osąd sytuacji obiektywnej nie powinien prowadzić do osądu w sprawie „poczytalności subiektywnej” (Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych, Deklaracja 24 czerwca 2000 roku, 2a). W pewnych okolicznościach ludzie napotykają na poważne trudności, by działać inaczej. Dlatego też, podtrzymując normę ogólną, trzeba uznać, że odpowiedzialność w odniesieniu do pewnych działań lub decyzji nie jest taka sama we wszystkich przypadkach. Rozeznanie pasterskie, uwzględniając prawidłowo uformowane sumienie osób, musi czuć się odpowiedzialne za te sytuacje. Również skutki popełnionych czynów nie muszą być takie same w każdym przypadku.

86. Proces towarzyszenia i rozeznania kieruje tych wiernych do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem. Rozmowa z księdzem, na forum wewnętrznym, przyczynia się do tworzenia prawidłowej oceny, tego co utrudnia możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu Kościoła oraz kroków mogących jemu sprzyjać i je rozwijać. Biorąc pod uwagę, że w samym prawie nie ma stopniowalności (por. Familiaris consortio, 34), to rozeznanie nigdy nie może obyć się bez wymagań ewangelicznej prawdy i miłości proponowanej przez Kościół. Aby tak się stało, trzeba zapewnić niezbędne warunki pokory, dyskrecji, miłości do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Bożej i chęci osiągnięcia na nią odpowiedzi bardziej doskonałej.

Punkty: 48, 49, 62, 63 - przetłumaczył Paweł Bravo. Pozostałe - Katolicka Agencja Informacyjna.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przykro mi, bo wiem, jak wiele jest powodów takie goryczy. Ten dokument świadczy jednak o pięknie dojrzałego i odpowiedzilnie przeżywanego małżeństwa, jednocześnie wykazując znacznie więcej zrozumienia dla ludzkich sytuacji niż oficjalne dokumenty w przeszłości. To, co mnie w nim niepokoi, to podejrzenie, że teraz wielka odpowiedzialność spadnie na pojedynczych duspasterzy, którzy, jak wiemy, są bardzo różni, a ich mentalność jest często (przynajmniej w Polsce) znacznie trudniej reformowalna niż cały Kościół powszechny. Aż boję się myśleć, co usłyszy wielu poranionych małżonków od swoich wrażliwych duszpasterzy...

"Niestety rozpowszechniła się mentalność, która redukuje prokreację do wymiaru spełnienia pragnień jednostki albo pary." Co oni proponują? Prokreację wbrew pragnieniom??

Oczywiscie, ze "wbrew pragnieniom"! Ale bez przesady, nic na siłę...Żadne in vitro i inne takie...

Spokojnie, tu nie chodzi żadne "wbrew", tylko o to, żeby rodzicielstwa nie redukować do jednego wymiaru, bo taka postawa jest nie tylko szkodliwa, ale i głupia. Konkretny przykład: w sensie biologicznym i emocjonalnym mogę się czuć spełniona jako matka dzięki jednemu dziecku, mogę wręcz emocjonalnie bać się drugiego. Ale dla mojego dziecka i dla nas lepiej będzie, jeśli pojawi się drugie (oczywiście jeśli okoliczności tego nie uniemożliwiają), choć emocjonalnie poczuję to dopiero kilka tygodni a nawet miesięcy po drugim porodzie. Nie warto więc wyłączać rozumu ani lekceważyć nadrzędnych wartości.

"Biorąc pod uwagę, że w samym prawie nie ma stopniowalności (por. Familiaris consortio, 34), to rozeznanie nigdy nie może obyć się bez wymagań ewangelicznej prawdy i miłości proponowanej przez Kościół." >>>> Familiaris consortio nie mówi, że nie ma stopniowości prawa. Mówi, że nie można utożsamiać "prawa stopniowości" z "stopniowością prawa". To duża nieścisłość.

że zamiennie używane jest pojęcie "stopniowości" ze "stopniowalnością". W stopniu moze istnieć stopniowalność.

Punkty, które zostały udostepnione czytelnikom TP, sa formulowane w oparciu o wypowiedzi papieza Franciszka (głównie na audiencjach, jako ze papiez przeciez niczego nie napisał i pewnie nie napisze). Stawiam teze, ze zadna rozsadna reforma Kosciola jest niemozliwa przy tym papiezu. Po prostu nie reprezentuje wystarczajacego formatu intelektualnego, niestety...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]