Słabe nerwy i wybory

Roman Graczyk w tekście “Siła odporności" (“TP" 41/05) podsumowuje “portret" kandydata na prezydenta Lecha Kaczyńskiego słowami: “z pewnością nie ma z jego strony żadnego zagrożenia dla polskiej demokracji". Otóż ja dostrzegam takie zagrożenia, i to dwa:
Czyta się kilka minut

1. Kaczyński jako prezydent nie zagraża demokracji, jednak z bratem stanowią zagrożenie, i to poważne. W razie objęcia Pałacu Namiestnikowskiego przez Lecha, Jarosław będzie sterował z tylnego siedzenia już nie tylko premierem, ale i prezydentem. Sprzężenie bliźniaków jest przecież stuprocentowe. Taki wariant zbliżyłby Polskę do sytuacji z okresu międzywojennego i schematu rządów AWS sterowanych przez Mariana Krzaklewskiego. Demokracja, w której główny autor polityki państwa nie jest obarczony żadną odpowiedzialnością za to państwo, jest kpiną z demokracji.

2. Od czasu zakazu Parady Równości wiadomo, że stosunek Kaczyńskiego do wolności obywatelskich jest wybiórczy. Graczyk nie chce “wchodzić w ten spór", a szkoda. Stosunek prezydenta do mniejszości, w tym seksualnych, ma bowiem wielkie znaczenie dla jakości demokracji. Nie popieram pomysłów wprowadzenia instytucji małżeństw homoseksualnych ani praw do adopcji dla gejów i lesbijek, natomiast niezbędne w prawdziwej demokracji wydaje mi się zagwarantowanie wszystkim bez wyjątku obywatelom prawa do dziedziczenia wspólnego majątku i sprawowania opieki nad chorym partnerem. Podkreślam: a więc i wszystkim homoseksualistom. W dobie AIDS to cywilizacyjne minimum. Zachód zrozumiał i uznał takie standardy. Bez tego minimum polska demokracja będzie kulejąca, a z pewnością Kaczyński do poprawy tej sytuacji się nie przyczyni.

JACEK KUBIAK (Rennes, Francja)

***

Ad 1. W wywodzie Jacka Kubiaka o braciach-bliźniakach uderza brak wzmianki o treści polityki kandydata na prezydenta. Wynika z tego, że choćby Lech był aniołem, i tak zagrozi demokracji, ponieważ posiada brata Jarosława, który będzie pociągał za sznurki. Każdy polityk pełniący funkcję publiczną może mieć swojego mentora. Ale ostatecznie odpowiedzialność poniesie ten polityk, a wtedy mentor (jako pociągający za sznurki) zniknie. Kaczyński ma wady i to one są przeciwwskazaniem dla jego prezydentury, a nie brat-bliźniak.

Ad 2. Zgadzam się. Nie chciałem wchodzić w ten spór jedynie z braku miejsca.

Kampania wyborcza ma swoje prawa, ale ludzie rozumni nie powinni poddawać się tanim chwytom z kampanii. Wizja IV RP, którą głoszą zwolennicy Kaczyńskiego, nie grozi nadwątleniem polskiej demokracji, jak dziś straszą ludzie o słabych nerwach. Ta wizja grozi jedynie pewnym bałaganem instytucjonalnym. To wystarczający powód, by nie głosować na Kaczyńskiego, ale niewystarczający do zakładania Komitetów Obrony Demokracji Przed Kaczorami.

ROMAN GRACZYK

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2005