Reklama

Słabe nerwy i wybory

Słabe nerwy i wybory

23.10.2005
Czyta się kilka minut
Roman Graczyk w tekście “Siła odporności" (“TP" 41/05) podsumowuje “portret" kandydata na prezydenta Lecha Kaczyńskiego słowami: “z pewnością nie ma z jego strony żadnego zagrożenia dla polskiej demokracji". Otóż ja dostrzegam takie zagrożenia, i to dwa:
1

1. Kaczyński jako prezydent nie zagraża demokracji, jednak z bratem stanowią zagrożenie, i to poważne. W razie objęcia Pałacu Namiestnikowskiego przez Lecha, Jarosław będzie sterował z tylnego siedzenia już nie tylko premierem, ale i prezydentem. Sprzężenie bliźniaków jest przecież stuprocentowe. Taki wariant zbliżyłby Polskę do sytuacji z okresu międzywojennego i schematu rządów AWS sterowanych przez Mariana Krzaklewskiego. Demokracja, w której główny autor polityki państwa nie jest obarczony żadną odpowiedzialnością za to państwo, jest kpiną z demokracji.

2. Od czasu zakazu Parady Równości wiadomo, że stosunek Kaczyńskiego do wolności obywatelskich jest wybiórczy. Graczyk nie chce “wchodzić w ten spór", a szkoda. Stosunek prezydenta do mniejszości, w tym seksualnych, ma bowiem wielkie znaczenie dla jakości demokracji. Nie popieram pomysłów wprowadzenia instytucji małżeństw homoseksualnych ani praw do adopcji dla gejów i lesbijek, natomiast niezbędne w prawdziwej demokracji wydaje mi się zagwarantowanie wszystkim bez wyjątku obywatelom prawa do dziedziczenia wspólnego majątku i sprawowania opieki nad chorym partnerem. Podkreślam: a więc i wszystkim homoseksualistom. W dobie AIDS to cywilizacyjne minimum. Zachód zrozumiał i uznał takie standardy. Bez tego minimum polska demokracja będzie kulejąca, a z pewnością Kaczyński do poprawy tej sytuacji się nie przyczyni.

JACEK KUBIAK (Rennes, Francja)

***

Ad 1. W wywodzie Jacka Kubiaka o braciach-bliźniakach uderza brak wzmianki o treści polityki kandydata na prezydenta. Wynika z tego, że choćby Lech był aniołem, i tak zagrozi demokracji, ponieważ posiada brata Jarosława, który będzie pociągał za sznurki. Każdy polityk pełniący funkcję publiczną może mieć swojego mentora. Ale ostatecznie odpowiedzialność poniesie ten polityk, a wtedy mentor (jako pociągający za sznurki) zniknie. Kaczyński ma wady i to one są przeciwwskazaniem dla jego prezydentury, a nie brat-bliźniak.

Ad 2. Zgadzam się. Nie chciałem wchodzić w ten spór jedynie z braku miejsca.

Kampania wyborcza ma swoje prawa, ale ludzie rozumni nie powinni poddawać się tanim chwytom z kampanii. Wizja IV RP, którą głoszą zwolennicy Kaczyńskiego, nie grozi nadwątleniem polskiej demokracji, jak dziś straszą ludzie o słabych nerwach. Ta wizja grozi jedynie pewnym bałaganem instytucjonalnym. To wystarczający powód, by nie głosować na Kaczyńskiego, ale niewystarczający do zakładania Komitetów Obrony Demokracji Przed Kaczorami.

ROMAN GRACZYK

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]