Sentencje Ojców

Nauka (Tora) stoi wyżej od kapłaństwa i wyżej od władzy (świeckiej). Władzę świecką bowiem zdobyć można dzięki trzydziestu przymiotom, dla osiągnięcia kapłaństwa wystarczy mieć dwadzieścia cztery,...
Czyta się kilka minut

...aby zaś opanować Torę, trzeba spełnić aż czterdzieści osiem warunków. (6, 5; część pierwsza Miszny)

Przymioty królewskie w judaizmie nie mają ani charakteru religijnego, ani etycznego. Wynikają z pozycji króla. Nie wolno go postawić przed sądem. Nie można go zmusić do składania zeznań. Nie wolno siadać na jego tronie. Zabronione jest oglądanie go w łaźni. Król może na służbę powoływać dowolne osoby. Ma prawo konfiskować ziemię w stosownych okolicznościach. Powinien być Żydem. Nie może wywodzić się z niewolników. Tak jak nie może pochodzić z nieprawego łoża lub być konwertytą. Tylko pewne zachowania królewskie mają religijne odniesienia. Nie wolno mu być nadmiernie bogatym, by nie zepsuł go luksus. Powinien nosić ze sobą zawsze miniaturowe zwoje Tory, by pamiętał, jaka jest jego wiara. Przymioty króla nie wynikają z jego osobistych zasług. Nie jest kimś powołanym na tron z powodu swoich talentów. Ważne, by bronił państwa i je godnie reprezentował.

Podobnie jest z kapłaństwem. Jest ono przynależne wyłącznie osobom, które wywodzą się z potomków Aarona, wielkiego kapłana. Tora wskazuje jedynie na zewnętrzne cechy kapłana i nie zwraca większej uwagi na jego wewnętrzne przymioty. Starannie są opisane jego szaty. Wskazane zostało, z kim wolno mu się żenić i jakich postępków powinien unikać, by się nie splamić. Z pewnością czego innego wymaga się od kapłana, a czego innego od uczonego męża lub człowieka sprawiedliwego (cadyka). Ważna jest cielesność kapłana. Musi pochodzić z właściwego rodu i obcować jedynie z kobietami o szczególnym pochodzeniu. Jego ciało jest święte i ono rozstrzyga o tym, że ktoś pełni zaszczytną rolę. Mówiąc „cielesność” nie chcę jej przeciwstawiać temu, co zwykło nazywać się duchowością. Sądzę, że w Torze obecne jest przekonanie, iż dobre pochodzenie i dobre, bo prawem nakazane postępowanie są kluczem do bliskości z Bogiem. Wszak tylko kapłan mógł wejść do wewnętrznej komnaty Świątyni i tam sprawować służbę w dniu święta Jom Kipur. Tylko on mógł składać ofiary, a wtedy słodki zapach unosił się aż do Niebios.

Ale opanowanie Tory wymaga czegoś więcej niż świętości ciała. Czegoś więcej niż uprawnień królewskich. Nauka jest otwarta nie tylko dla arystokracji, osób dobrze urodzonych. Nie jest przywilejem nielicznych, a wybranych. Owe czterdzieści osiem cech zależą od osobistych przymiotów ducha i ciała. Dlatego rabin Akiwa mógł stać się wielkim mędrcem, choć do czterdziestego roku życia był analfabetą. Szemaja i Awtalion, o których mowa jest w Sentencjach Ojców, byli konwertytami, z kolei wielki Hillel wywodził się z biednej rodziny. Tora jest otwarta do studiów i odsłania przed każdym wnikliwym czytelnikiem siedemdziesiąt twarzy. Korona Tory czeka na tego, kto chce być nią ozdobiony. Niech przyjdzie, studiuje i nakłada na siebie królewską ozdobę. Tego uczy ten fragment Miszny.

Oto one: praca naukowa, skupiona uwaga. (5, 6, c.d.)

W Księdze Jozuego Bóg poucza, że nad Torą należy medytować dzień i noc (1, 8). Jej studiowanie jest zajęciem bez początku i bez końca. Każdy, kto żyje intelektem, wie, że dobre rozwiązania, istotne myśli, trafne metafory przychodzą nie wtedy, gdy się nad nimi biedzimy, ale same, w sposób niespodziewany, czasem we śnie, niekiedy przy zmywaniu naczyń. Podobnie jest ze studiami nad Torą. Zajęcie to musi być tak intensywne, tak mocne, że odkrywanie sensu Księgi przychodzi w sytuacjach zaskakujących, bo medytujemy nad Słowem nawet wtedy, gdy oddalamy się do innych zajęć. Same studia nad Torą są tu traktowane nie tyle jak jedno z zajęć, ale jako sposób życia, dzięki któremu przekraczamy swoje ograniczenia i naszą fizyczną egzystencję.

Słuchanie ma w judaizmie znaczenie pierwszorzędne. Słuchać należy, pouczają mistrzowie, nauczyciela. Słuchać należy „ustnej” Tory. Ta zawiera się nie tylko w spisanych traktatach. Zawiera się też w zwykłych ludzkich zachowaniach. Martin Buber przytacza pyszną opowieść o pewnym bogobojnym Żydzie, który wybierał się do cadyka z Międzyrzecza. Zapytano go, po co do niego jedzie. Odrzekł: żeby zobaczyć, jak wiąże buty. Nie o trywialne sznurówki tu chodzi, a o przekonanie, że nawet w tych prostych dziełach znaleźć można ślad świętości wynikający z tego, że wszystko to, co cadyk robi, czyni przesiąknięty studiami nad Torą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2012