Sekret rodziny Dulcewów: jak wygląda życie uśpionych rosyjskich agentów

Anna i Artiom pobrali się w Buenos Aires w 2015 r., świadkami na ich ślubie byli ludzie z wymyślonymi nazwiskami. Dwa lata później wraz z dwojgiem maleńkich dzieci przenieśli się do Słowenii. Niczym się nie wyróżniali. W komputerach mieli zainstalowane oprogramowanie służące do komunikacji z centralą w Moskwie.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Na zdjęciu opublikowanym przez rosyjską agencję państwową Sputnik prezydent Rosji Władimir Putin wita obywateli Rosji uwolnionych w ramach wymiany więźniów z Zachodem. Na pierwszym planie Anna i Artiom Dulcewowie oraz ich dzieci. Lotnisko Wnukowo, Moskwa, 1 sierpnia 2024 r. // Fot. Kirill Zykov / AFP / East News
Na zdjęciu opublikowanym przez rosyjską agencję państwową Sputnik prezydent Rosji Władimir Putin wita obywateli Rosji uwolnionych w ramach wymiany więźniów z Zachodem. Na pierwszym planie Anna i Artiom Dulcewowie oraz ich dzieci. Lotnisko Wnukowo, Moskwa, 1 sierpnia 2024 r. // Fot. Kirill Zykov / AFP / East News

Nie milkną echa „wielkiej wymiany”. Na lotnisku w Ankarze 1 sierpnia wymieniono 26 osób: 10 rosyjskich agentów w zamian za 16 osób więzionych przez putinowski reżim. Rosja uwolniła i przekazała krajom zachodnim amerykańskich obywateli oraz rosyjskich opozycyjnych polityków, a Zachód oddał Rosji płatnego zabójcę z FSB, zdemaskowanych szpiegów i hakerów.

Władimir Putin przesłał sygnał swojej uplasowanej na Zachodzie agenturze: śpijcie spokojnie, wykonujcie powierzone zadania, w razie wpadki wydostaniemy was.

Życie rodzinne przeciętnego szpiega

Lotnisko Wnukowo. Po trapie samolotu schodzi para z dwojgiem dzieci, kobieta zasłania twarz dłonią, próbuje stłumić szloch. Przy trapie samolotu starszy mężczyzna wręcza jej wielki bukiet kwiatów, ona ociera łzy i rzuca się na szyję mężczyzny, ten całuje ją w ramię, poklepuje przyjaźnie po plecach. Drugi bukiet mężczyzna ma dla kilkunastoletniej dziewczynki. Potem witający mężczyzna ściska dłoń niewysokiego przybysza, obejmuje go familiarnie. Wszyscy zmierzają do budynku lotniska po rozścielonym na tę uroczystą okoliczność dywanie. Ten krótki filmik zamieściła na stronie internetowej Kremla służba prasowa. To rejestracja wydarzenia, które odbyło się 1 sierpnia: powitanie przez Władimira Putina tych, którzy zostali objęci akcją „wielkiej wymiany” pomiędzy Zachodem i Wschodem. Wśród nich – obok najważniejszego figuranta tej operacji, zabójcy z FSB, Wadima Krasikowa – byli również Anna i Artiom Dulcewowie oraz ich dzieci.

Kim są Dulcewowie?

Artiom Dulcew pochodzi z Baszkortostanu, jest oficerem Służby Wywiadu Zagranicznego. W 2012 r. Dulcew przyleciał do Argentyny z Urugwaju, w paszporcie na nazwisko Ludwig Gisch, syn Franza i Helgi z domu Tatschke, miał wbitą zwykłą wizę turystyczną. Wystąpił o obywatelstwo Argentyny.

Anna Dulcewa urodziła się w Niżnym Nowogrodzie. Podobnie jak Artiom jest oficerem Służby Wywiadu Zagranicznego; prasa pisała, że ma wyższy stopień niż partner. Do Argentyny przyjechała jako Maria Rosa Mayer Muños, urodzona w Grecji w rodzinie Austriaka i Meksykanki.

Anna i Artiom pobrali się w Buenos Aires w 2015 r., świadkami na ich ślubie byli ludzie z wymyślonymi nazwiskami. Dwa lata później wraz z dwojgiem maleńkich dzieci przenieśli się do Słowenii, zamieszkali na obrzeżach Lublany. Anna vel Maria założyła galerię online, Artiom vel Ludwig natomiast – małą firmę IT, specjalizującą się w programach antywirusowych. Niczym się nie wyróżniali, nie utrzymywali stosunków z sąsiadami. Dzieci chodziły do szkoły, w której nauka kosztowała niemało – 10 tys. dolarów rocznie. Przy czym obie firmy Dulcewów nie przynosiły niemal żadnych dochodów.

Pod koniec 2022 r. Dulcewowie zostali zatrzymani, w ich domu znaleziono dużą ilość gotówki, która zapewne przeznaczona była na opłacenie usług rosyjskiej agentury na Bałkanach (pieniądze trzymali w skrytce w spiżarni). Słowenię Dulcewowie wykorzystywali jako świetną platformę do wypadów do innych krajów europejskich.

W komputerach Dulcewów znaleziono oprogramowanie służące do komunikacji z centralą w Moskwie. Ani specjaliści ze Słowenii, ani ze Stanów nie zdołali złamać kodów.

Uśpieni agenci Rosji

Dulcewowie to klasyczne śpiochy. Instalowanie śpiochów, czyli szpiegów wyposażonych w legendy obywateli obcych państw, było jedną z metod stosowanych przez ZSRR. To była droga metoda, wymagała długotrwałego przygotowania, łączyła się z ryzykiem zdemaskowania, nie dawała gwarancji dotarcia do cennych źródeł informacji. Wydawało się, że w czasach powszechnego dostępu do prasy i innych mediów te starodawne szpiegowskie triki straciły rację bytu. Tymczasem w 2010 r. okazało się, że Rosja kontynuuje tę tradycję. Wtedy FBI w wielkiej akcji ujawniło i wyłapało całą paczkę uplasowanych w USA rosyjskich śpiochów (z Anną Chapman na czele). Wymieniono ich na cztery osoby więzione w Rosji, m.in. Siergieja Skripala (późniejszą ofiarę otrucia nowiczokiem). A teraz mamy Dulcewów. Tradycja trwa.

Zdaniem cytowanego przez portal Meduza byłego szefa wywiadu wojskowego Słowenii, Marjana Miklavčicia, rosyjskie władze często plasują swoich agentów bez jasno określonej misji i budzą śpiochów w odpowiedniej chwili. Według niego Dulcewowie zostali obudzeni po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r., gdy wiele europejskich państw zaczęło masowo pozbywać się osób podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji i Moskwa straciła wiele źródeł informacji. „Dulcewowie nie są agentami na miarę Jamesa Bonda” – powiedział Miklavčič. Musieli popełnić w swojej pracy sporo błędów, skoro zostali namierzeni przez służby i zdemaskowani.

W lipcu słoweński sąd skazał małżonków na rok i siedem miesięcy za szpiegostwo oraz za podrabianie dokumentów. Dulcewowie przyznali się do winy.

Dzieci szpiegów Dulcewów, 9-letni syn Daniel i 12-letnia córka Sofie, dowiedziały się o tym, że są Rosjanami, dopiero w samolocie wiozącym ich do Rosji. Nie znają języka rosyjskiego. Zdaniem Artioma Dulcewa syn zareagował na tę nowość pozytywnie, a córka – bardziej emocjonalnie. „Zauważyliśmy, że Sofie popłakuje” – przyznał kochający ojciec w wypowiedzi dla rosyjskiej telewizji, która nadała specjalny reportaż o pierwszych dniach rodziny Dulcewów w Rosji. Oto familia spaceruje po ogrodach jednostki wywiadu zagranicznego, podchodzi do nich reporter, wyciąga z torby maskotkę – to bohater popularnego sowieckiego filmu dla dzieci Czeburaszka, w wersji polskiej zwany Kiwaczkiem. Dzieci są speszone, ale sięgają po zabawkę – prezent na dziewiąte urodziny Daniela. „Chcemy was jakoś zaznajomić z ojczyzną” – przymilnie zagaja reporter.

Dzieci szpiegów

Dla śpiochów posiadanie dzieci to nie tylko wzmacnianie więzi rodzinnych z partnerem-szpiegiem, ale także doskonały kamuflaż utrudniający rozpracowującym ich służbom rozpoznanie. Nie wiemy, jak potoczą się dalej losy zaskoczonych nową tożsamością dzieci Dulcewów, nieświadomych ofiar działalności zawodowej rodziców. Wiemy natomiast, co się stało z synami zdemaskowanych w 2010 r. śpiochów – małżonków Jeleny Wawiłowej (używającej w USA tożsamości Tracey Lee Ann Foley) i Andrieja Biezrukowa (vel Donalda Howarda Heathfielda) – Timothym i Alexem. W chwili aresztowania rodziców mieli 20 i 16 lat, byli więc dużo starsi od dzieci Dulcewów. Też nie mieli pojęcia o tym, że są Rosjanami. I też – jak Sofie i Daniel Dulcewowie – zostali po wpadce rodziców przewiezieni do Rosji. Nie znali języka, nie znali realiów. Jak mówił w jednym z wywiadów Biezrukow, zwykle rodziny nielegałów powracają do Rosji, gdy dzieci mają 13-14 lat, czyli w wieku, kiedy jeszcze mają możliwość nauczenia się języka rosyjskiego i wtopienia się w ojczystą rzeczywistość. Małżonkowie Wawiłowa-Biezrukow, gdy dzieci były w tym wieku, podjęli decyzję o pozostaniu w Ameryce. Nie spodziewali się zdemaskowania i przymusowego powrotu do Rosji.

Andriej Biezrukow, pułkownik Służby Wywiadu Zagranicznego, świetnie odnalazł się w ojczyźnie. Jest doradcą prezesa koncernu Rosnieft’, wykłada na prestiżowej uczelni MGIMO, należy do Klubu Wałdajskiego, gdzie wykuwane są koncepcje polityki zagranicznej. Często bryluje też w programach telewizyjnych jako znawca Ameryki. Jelena Wawiłowa również pojawia się w mediach i z ochotą uchyla rąbka tajemnicy, jak doskonale żyje się szpiegowskiej rodzince.

Tim i Alex zaraz po wylądowaniu w Moskwie w 2010 r. otrzymali rosyjskie paszporty. Jak mówiła w jednym z programów telewizyjnych kochająca matka, trudno im było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jelena ujawniła, że walorem, który ich przekonał do pozostania w Rosji, była uroda rosyjskich kobiet. Mocny argument, nie ma co dyskutować.

Kilka lat temu Tim i Alex podjęli próbę odzyskania utraconego kanadyjskiego obywatelstwa. W grudniu 2019 r. Sąd Najwyższy w Ottawie przychylił się do ich wniosków. W niedawnym wywiadzie dla telewizji RTVI Jelena zapewniała, że synowie nie zamierzają wyemigrować do Kanady, a obywatelstwo chcieli odzyskać „dla zasady”.

– Synowie zrozumieli, że będzie im tu, w Rosji, dobrze – opowiadała Jelena. Z naszą pomocą zdobyli wykształcenie, pracują w sferze finansowej (…). Zastanawiali się, czy pojechać do Kanady do pracy, ale stwierdzili, że tam jest nudno, wszystko zmieniło się na gorsze.

O roli urody rosyjskich kobiet w poskramianiu emigracyjnych ciągotek potomków szpiegów tym razem nie wspomniała.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”