Rzeczywistość pod ochroną

Czy nie powinniśmy pomyśleć o jakiejś formie ochrony tego, co realne? Podobnie jak istnieją ustawy chroniące dziedzictwo naturalne albo zabytki kultury, tak można by sobie wyobrazić analogiczne przepisy dotyczące tego, co rzeczywiste.

29.11.2021

Czyta się kilka minut

Fot. Karol Paciorek /
Fot. Karol Paciorek /

Klimat tej prezentacji przypomina skrzyżowanie którejś z późnych powieści Philipa K. Dicka z filmami promocyjnymi Kościoła Scjentologii. Ta sama atmosfera pozornej familiarności, ta sama na pierwszy rzut oka świetlana wizja, ten sam nieustępliwy, żeby nie powiedzieć kompulsywny optymizm. A zarazem gdzieś w substancji świata przedstawionego jakiś niepokojący dysonans, jakaś fałszywa nuta. Czy to osobliwa robotyczność gestów i nieruchomy wzrok Marka Zuckerberga, które zupełnie nie pasują do nadmiarowo entuzjastycznej mimiki i radosnego głosu? Czy może raczej krajobraz – tak sielski, tak starannie oszlifowany, tak metodycznie pozbawiony wszelkich nieregularności, że aż budzący grozę?

W każdym razie opublikowany na YouTubie pod koniec października ponadgodzinny film przedstawiający rozliczne zalety projektu znanego pod nazwą Metaverse to zapowiedź nowej epoki. Nie tylko w domenie technologii – bo też i pierwszym zasadniczym efektem zaistnienia Metaverse będzie zanik tego, wciąż jeszcze obowiązującego, rozróżnienia: na technologię i nie-technologię.

Jak dotąd wszystkie dobrodziejstwa internetu – przekonuje, powtórzę, cokolwiek robotyczny Zuckerberg – przychodzą do nas za pośrednictwem smartfonów i laptopów. Między nami a nieskończonym bogactwem wirtualnego kosmosu rozpościera się więc nieprzekraczalna przepaść, czy raczej nieprzenikliwa warstwa hardware’u. Od cyfrowego uniwersum, w tym także – a może przede wszystkim – od naszych bliższych i dalszych znajomych na Zoomie albo Skypie, oddziela nas tafla ekranu. I niezależnie od tego, jak bardzo pragniemy stopić się w jedno z tym, co na nim widoczne – prędzej czy później docieramy do granicy. Do granicy rzeczywistości.

To właśnie tę granicę Metaverse zamierza ostatecznie zdemontować. W jej miejsce pojawić się ma kontinuum. Nawiasem mówiąc, „pojawić się” to nie jest odpowiednie sformułowanie, sugeruje ono bowiem jakąś punktowość, której tu brak. Różnica między światem realnym a wirtualnym – wieszczy twórca Facebooka – zaniknie, urządzenia zaś, które są dziś wymownymi emblematami tej różnicy, staną się w pełni dyskretne, obecne poza polem percepcji.

Postulowanym rezultatem będzie zupełnie nowa jakość, bez mała alchemiczna kompozycja realnego i nierealnego, materialnego i wirtualnego, opornego i podatnego na nieskończoną kreację. Będziecie mogli – mówi Zuckerberg przejętym głosem, ale z tą samą miną – spotykać się z ludźmi, którzy są od was oddaleni o tysiące kilometrów. Będziecie mogli znajdować się w miejscach, które do tej pory oglądaliście na ekranach waszych smartfonów. Będziecie mogli być, kim chcecie i gdzie chcecie. I to wszystko – do złudzenia – naprawdę. Doświadczenie bycia gdzieś daleko bez wychodzenia z pokoju, uzyskiwane za pomocą Metaverse, będzie równie realne, co dzisiejsza podróż w trójwymiarowej przestrzeni.

Oto nowy hybrydowy świat, który powoła do istnienia wielka korporacja.

Czy jednak aby na pewno pragniemy w nim zamieszkać? Czy już teraz nie mierzymy się – indywidualnie, społecznie, cywilizacyjnie – z konsekwencjami systematycznego zacierania się linii demarkacyjnych pomiędzy prawdą a fałszem, faktem a fikcją? Realnością a kreacją, skrojoną dokładnie pod nasze emocjonalne potrzeby i słabości przez pozbawionych skrupułów ekspertów od cyfrowego marketingu, którzy świetnie znają najnowsze osiągnięcia neuronauki i potrafią wykorzystać je w służbie kolonizowania naszej uwagi? I czy jeszcze bardziej radykalne pogłębienie zbiorowego poczucia nierzeczywistości jest tym, czego nam dzisiaj potrzeba?

To tylko niektóre z pytań pojawiających się przy okazji nowego pomysłu Zuckerberga. Innym, może fundamentalnym, jest pytanie o to, czy stawka tego projektu – rzeczywistość – nie jest zbyt wysoka. I czy nie powinniśmy pomyśleć o jakiejś formie ochrony tego, co realne. Podobnie jak istnieją ustawy chroniące dziedzictwo naturalne albo zabytki kultury, tak można by sobie wyobrazić analogiczne przepisy dotyczące tego, co rzeczywiste. Chroniłyby one realne przed inwazją wirtualnego, pozwalały zachować enklawy istnienia w świecie symulakrów.

Wbrew pozorom ten pomysł nie jest taki znowu zuchwały. Przez tysiące lat eksploatowaliśmy świat przyrody, za co teraz spotykają nas konsekwencje. Może więc warto powstrzymać eksploatację rzeczywistości, zanim będzie za późno i całkiem ją stracimy? Ostatecznie motywacje eksploatujących są tu dokładnie takie same: zysk i chęć ekspansji. Tyle że w przypadku projektu Metaverse będzie to ekspansja w sensie jak najściślejszym nieskończona. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Eseista i filozof, znany m.in. z anteny Radia TOK FM, gdzie prowadzi w soboty Sobotni Magazyn Radia TOK FM, Godzinę filozofów i Kwadrans Filozofa, autor książek „Potyczki z Freudem. Mity, pokusy i pułapki psychoterapii”, „Co robić przed końcem świata” oraz „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2021