Reklama

Ładowanie...

Rosja, nowiczok i doktor Freud

Rosja, nowiczok i doktor Freud

09.07.2018
Czyta się kilka minut
M

Można sobie wyobrazić, jak czują się dziś mieszkańcy miasta Salisbury i jego okolic – po tym, jak w minionym tygodniu dwoje Brytyjczyków, mężczyzna i kobieta, trafili tam do szpitala w stanie niemal agonalnym (kobieta zmarła), a lekarze stwierdzili, że oboje mieli kontakt ze słynnym nowiczokiem: rosyjskim środkiem bojowym, najbardziej śmiertelną z wszystkich trucizn, jakie działają na układ nerwowy.

Był to – wedle wszelkich przesłanek – kontakt przypadkowy. Policja sądzi, że pechowa para zetknęła się np. z przedmiotami czy miejscem, z jakimi wcześniej mieli do czynienia zamachowcy, którzy w marcu zaatakowali nowiczokiem Siergieja Skripala i jego córkę Julię. Londyn twierdzi, że zamachu na Skripalów dokonały rosyjskie służby specjalne. Skripal był podwójnym szpiegiem, jako oficer GRU pracował dla Brytyjczyków, a ujęty i skazany, został kilka lat temu wymieniony za złapanych na Zachodzie rosyjskich agentów i odtąd żył w Salisbury. Przypomnijmy też, że zamach ten – czyli, nazywając rzecz po imieniu: atak z użyciem broni chemicznej – miał ciąg dalszy. W odpowiedzi kraje zachodnie (w tym Polska) wyrzuciły stu kilkudziesięciu rosyjskich dyplomatów („dyplomatów”).

Podobnie jak wtedy, także dziś Rosja zaprzecza, jakoby miała coś wspólnego z nowiczokiem w Salisbury. Dziennikarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung” odnotował przy tym pewien szczegół. Oto w oświadczeniu ambasady Rosji w Holandii (tam ma siedzibę Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej) znalazło się – obok dementi – także pytanie (w zamierzeniu retoryczne): czy ktoś rzeczywiście wierzy, że Rosja miałaby być tak głupia, aby właśnie teraz, podczas mundialu, „raz jeszcze” użyć nowiczoka. ©℗

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]