Reparacje to szaleństwo

Polityczna głupota, polityczny autyzm, oderwanie od rzeczywistości - trudno inaczej nazwać to, co robią posłowie LPR. Przedstawili oni Sejmowi kolejny projekt uchwały w sprawie stosunków z Niemcami: izba miałaby ogłosić, że deklaracja rządu PRL z 1953 r. o zrzeczeniu się reparacji jest nieobowiązująca. Gdyby parlament przyjął taką uchwałę, byłby to praktyczny krok ku zażądaniu ich od Niemiec; takie posunięcie sugerowałoby, że są w Polsce poważne siły, które reparacje traktują nie jako element rozgrywki (w której obie strony grają trochę znaczonymi kartami), ale jako realny postulat, aktualny np. po następnych wyborach.
Czyta się kilka minut

Powtórzmy, co już tu pisaliśmy: kwestia wzajemnych roszczeń powinna pozostać zamknięta. Leży to w interesie obu krajów. Owszem, w sytuacji, gdy Powiernictwo Pruskie chce skarżyć Polskę, warto, by rząd miał w rękawie argument w postaci reparacji - ale tylko (tylko!) na wypadek, gdyby Powiernictwu cudem udało się uzyskać precedensowy wyrok. Wyciągając wówczas sprawę reparacji (jako argument w nowej sytuacji), Polska mogłaby zmusić rząd Niemiec, by wziął na siebie roszczenia wysiedlonych zza Odry jako wynikające ze skutków wojny.

W każdej innej sytuacji domaganie się reperacji jest działaniem na szkodę polskiej racji stanu. I jest - czego posłowie (nie tylko LPR) zdają się nie dostrzegać - skazane na niepowodzenie. Jeśli bowiem Powiernictwo nie wstrząśnie Europą (a miejmy nadzieję, że nie), to Polska, żądająca od Niemiec idących w setki miliardów euro (czy choćby “tylko" procenta tych sum), będzie osamotniona. Zresztą nawet gdyby przyszły polski rząd zyskał tu poparcie USA (rzecz niemożliwa), to i tak nie ma siły, która zmusiłaby rząd Niemiec do zapłacenia odszkodowań.

Wracając do rzeczywistości: trudno uwierzyć, jak demagodzy niszczą to, co udało się zbudować między Polską a Niemcami przed rokiem 1989 i w ciągu minionych 15 lat. Jeszcze bardziej zdumiewa, że ci politycy, którzy dostrzegają to szaleństwo, nie robią nic, by je zatrzymać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2004