Raport NIK o gazie: treść a forma

Na burzę w sprawie gazowych kontraktów polsko-rosyjskich zanosiło się od dawna. Już gdy w 2003 r. zawarto nowe porozumienia, polskie media, także TP, zwracały uwagę, że umowy są dla nas niekorzystne, a sposób ich negocjacji co najmniej dziwny.
Czyta się kilka minut

Podnoszono wtedy, że zapisane w protokole taryfy za przesył rosyjskiego gazu przez Polskę właściwie wykluczają w przyszłości szanse Polaków na dochód z tego przedsięwzięcia, że porozumienie oddaliło nas od korzystnego dla Polski rozwiązania dwóch kluczowych kwestii: budowy przez Rosjan drugiej nitki gazociągu jamalskiego oraz możliwości kupna gazu z alternatywnych źródeł - czyli że zagrożone może być bezpieczeństwo energetyczne Polski. Lekko ironizując można rzec, że Najwyższa Izba Kontroli nie miała trudnego zadania: wystarczyło przejrzeć prasówkę sprzed ponad roku i raport gotowy.

Nieważne już, czemu zajęło to NIK tyle czasu i dlaczego raport pojawił się akurat teraz. Zastanawia za to sposób prezentacji wyników prac tej instytucji. Otóż wiceprezes NIK Krzysztof Szwedowski najwyraźniej dał się uwieść urokowi występowania w mediach i politycznej retoryce. Jego wypowiedzi w dniu ogłoszenia raportu w stacji TVN 24 bardziej przypominały zachowanie polityka opozycyjnej Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości niż wysokiego urzędnika teoretycznie niezależnej politycznie instytucji państwowej.

Wiadomo tymczasem, że politycy każdy nieprzychylny im fakt gotowi są tłumaczyć jako brutalny atak politycznych przeciwników. Dlatego kierownictwo NIK powinno być szczególnie ostrożne w publicznych wystąpieniach, by nie dawać nawet pretekstu do podejrzeń, że uczestniczy w rozgrywce po jakiejkolwiek partyjnej stronie. Inaczej, skutkiem być musi utrata wiarygodności tak samej instytucji, jak wyników jej pracy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2004