Protest wyrażony krzykiem

List otwarty Marka Edelmana do premiera i marszałka Sejmu, który ukazał się we wszystkich większych tytułach prasowych, był ostatnim głosem protestu społecznego przed zasadniczym zwrotem, jakim stała się wypowiedź Stolicy Apostolskiej przekazana Kościołowi w Polsce przez nuncjusza. Głosem o wyjątkowym nasileniu i wymowie.
Czyta się kilka minut

Takiego listu nie mógł napisać nikt inny. Tylko ostatni żyjący dowódca powstania w getcie warszawskim mógł użyć takiego języka i takiej tonacji. Ostatecznym powodem był nonszalancki i obraźliwy felieton wygłoszony w Radiu Maryja w stałym cyklu Stanisława Michalkiewicza, ale to była tylko kropla przelewająca naczynie zbyt pełne. Rada Etyki Mediów oprotestowała język felietonisty, używając argumentów merytorycznych i wyważonych, i domagając się zaprzestania podobnych wypowiedzi w rozgłośni "przedstawiającej się jako katolicka". Edelman zareagował globalnie, zestawiając nadzieję, że w wolnej od szesnastu lat Polsce "wszyscy obywatele mieli być równi, a braterstwo i sprawiedliwość miało być naczelną zasadą państwa", z trwającą od lat w mediach toruńskich praktyką programów politycznych "szerzących ksenofobię, szowinizm i antysemityzm". Użyte porównanie do "hitlerowskiego »Stürmera«" i wyrażenie oczekiwania, by władze polskie "podjęły kroki, które wyeliminują ideologię szerzoną przez Radio Maryja" do zamknięcia radiostacji włącznie, to krzyk podniesiony przez człowieka, który przeżył to, co przeżył, i ma prawo odczuwać zagrożenia tak, jakby ciemna przeszłość stała tuż za progiem i mogła odrodzić się, zanim się spostrzeżemy. Pisze o tym expressis verbis ("Doświadczenie uczy, że od nienawistnych słów do zbrodniczych czynów jest czasem niedaleka droga"), a natężenie protestu niewątpliwie powiększa wskazywany przezeń fakt, iż najwyższe władze Rzeczypospolitej przyjęły w ostatnich miesiącach zasadę korzystania z mediów toruńskich w bardzo szerokim zakresie, nie szczędząc im pochwał i zdając się żadnego pojawiającego się tam programu czy wypowiedzi nie uważać za przeszkodę. To sprawia wrażenie - pisze Edelman - że "państwo solidaryzuje się z linią polityczną Radia Maryja".

Tak powinien być odebrany ten list: jako krzyk człowieka, którego rany od czasu powstania w getcie się nie zagoiły. Któremu przysługuje prawo do wyjątkowej wrażliwości i do naszego szacunku niepodlegającego dyskusjom ani tym bardziej wykrętom. Problem dalszego funkcjonowania Radia Maryja i Telewizji Trwam został tymczasem złożony w ręce Kościoła, ale odpowiedzialność polityków również ma swoje wymiary, których nie wolno zlekceważyć ani tym bardziej zignorować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2006