Prezydent nie podpisze ustawy o statusie osoby najbliższej. Co dalej?

Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów bez uregulowań dotyczących związków partnerskich. Czy pozostanie nim na lata?
Czyta się kilka minut
Marsz Równości przeciwko wykluczeniom społecznym. Łódź, 10 maja 2025 r. // Piotr Kamionka / Reporter
Marsz Równości przeciwko wykluczeniom społecznym. Łódź, 10 maja 2025 r. // Piotr Kamionka / Reporter

Wszystko wskazuje na to, że jeden z dłuższych – i nudniejszych – seriali polskiej polityki, czyli próby uchwalenia prawa o związkach partnerskich, potrwa jeszcze trochę. Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki zasugerował w rozmowie z money.pl, że Karol Nawrocki rozważyłby podpisanie nowej ustawy, gdyby nie godziła ona – w odczuciu głowy państwa – w chronioną konstytucyjnie instytucję rodziny.

Problem jednak w tym, że w optyce prezydenta i prawicy w rodzinę godzi niemal każdy zapis próbujący powołać do życia nowy status związku. Nie tak dawno Lewica i PSL ogłosiły triumfalnie koalicyjne porozumienie w tej sprawie, prezentując założenia do prawa, które nawet w nazwie – „ustawa o statusie osoby najbliższej” – miało być kompromisem i nie ranić konserwatywnych uczuć ludowców.

Konserwatywni politycy oddaleni od swoich elektoratów

Ustawa, okrojona także m.in. o postulowane przez zwolenników nowego prawa tzw. przysposobienia wewnętrzne (chodzi o możliwość wzięcia odpowiedzialności przez drugą osobę w związku za biologiczne dziecko partnerki/partnera), nie zyska jednak aprobaty prezydenta ze względu na zapis o możliwości wspólnego opodatkowania partnerów. 

W całym tym serialu słowem kluczem, wbrew przymiotnikowi zawartemu w nowym tytule ustawy, jest słowo „oddalenie”.

Po pierwsze, ideowe oddalenie od siebie koalicjantów, którzy potrzebowali niemal dwóch lat, by wypracować wspólne rozwiązanie. A gdy już w końcu je wypracowali, okazało się, że z pierwotnych postulatów środowisk czekających na związki partnerskie niewiele zostało.

Po drugie, oddalenie konserwatywnych polityków od ich własnych elektoratów. W 2024 roku CBOS ogłosił, że związki partnerskie tej samej płci popiera już więcej niż połowa Polaków (52 proc.), przy ledwie 33 proc. dekadę wcześniej. Inny sondaż z tego samego roku, zrobiony przez Ipsos dla OKO.press i TOK FM, pokazał z kolei, że aż 69 proc. z nas skłonnych jest zaakceptować wewnętrzne przysposobienia. Co więcej, zgody na takie rozwiązanie udzielała nawet nieco ponad połowa zwolenników PiS i Konfederacji.

Cóż z tego, skoro ustawy – nawet okrojonej – nie chce prezydent. W praktyce może to oznaczać, że Polska, będąca jednym z ostatnich europejskich krajów bez podobnych uregulowań, pozostanie nim na lata. Skoro nowego prawa nie udaje się uchwalić przy obecnym układzie sił, trudno to sobie wyobrazić przy jakimkolwiek innym.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nie będzie niczego