Potrzebujemy historii złej

„TP” 8 / 2014
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Chciałbym rozwinąć krótko jeden z wątków, jaki pojawił się w dyskusji między Tomaszem Łubieńskim a Ingą Iwasiów w przedostatnim numerze „Tygodnika” [spór dotyczył kultury i tego, jaki obraz Polski pokazuje w swoich filmach Wojciech Smarzowski – przyp. red.]. Stwierdzenie pisarki, że „kulturze polskiej należy się dawka dorosłości”, odnieść można z powodzeniem do polskiej kultury historycznej, która w swoim szkolnym czy publicznym wymiarze jest dość przerażającym połączeniem populistycznego patosu i bezrefleksyjnej estetyzacji. Popularność niezbędnego, ale przecież tak estetyzującego Muzeum Powstania Warszawskiego czy rekonstrukcji historycznych jest dowodem na społeczny sukces historii brązowniczej (L. Gonzales), marginalizującej spojrzenie krytyczne, bardzo politycznej i mitotwórczej.
Trudno oczywiście postulować, aby społeczna recepcja wiedzy historycznej miała krytyczny charakter, skoro – jak pokazują liczne badania – mamy problem z przyjmowaniem czy rozpoznawaniem podstawowych faktów. Ale kiedy historia brązownicza wspierana jest przez instytucje pamięci jako główny model publicznej edukacji, dzieje się jakaś straszna niesprawiedliwość wobec ludzi z przeszłości. Kobiety, mężczyźni, dzieci próbujący radzić sobie często w radykalnie nieprzyjaznych warunkach, czasem bohaterzy, nigdy jednak nie w pełni doskonali, stają się w takiej historii manekinami, na które projektujemy nasze potrzeby sprawiedliwości, piękna czy realności i bezpośredniości boskiej interwencji w historię, która swoją drogą dominuje też w narracji historycznej polskiego Kościoła.
Za Ingą Iwasiów mógłbym powiedzieć, że „potrzebujemy narracji, które dobierają się do rzeczywistości bez znieczulenia i robią to z zastosowaniem docierających do widowni środków”. Potrzebujemy w kinie, w muzeum, pewnie też w Kościele historii złej, tragicznej i niesprawiedliwej, bo także taka ona właśnie jest.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2014