Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Port poezji

Port poezji

20.03.2012
Czyta się kilka minut
Krzysztof Czyżewski, członek jury Nagrody Literackiej Europejski Poeta Wolności: Prawdziwa sztuka buduje mosty. Nie ma sztuki bez przekraczania, nie ma sztuki bez przekładu.
A

ANDRZEJ FRANASZEK: Jaka idea patronuje Europejskiemu Poecie Wolności?

KRZYSZTOF CZYŻEWSKI: Ustanowienie nagrody przez miasto jest jak nadawanie miastu imienia – kształtuje jego tożsamość, wzmacnia wizerunek w świecie. Dla Gdańska tym imieniem jest wolność. Stoi za tym dziedzictwo „wolnego miasta”, tolerancji religijnej, wolnościowych dążeń hanzeatyckiego mieszczaństwa, polskich tradycji niepodległościowych, wreszcie dziedzictwo „Solidarności”. Wolność była ceną europejskości Gdańska, wysoką, bo często ceną życia.

Europejski Poeta Wolności otrzymuje nagrodę Gdańska za twórcze odniesienie się do wolności. Pierwszym laureatem był Uładzimier Arłoŭ, poeta szykanowany przez reżim Łukaszenki, zwolniony z pracy za publikowanie literatury „wątpliwej jakości” i za przynależność do niezależnego Związku Pisarzy Białoruskich. Ale ten reżim to nie jedyne zagrożenie wolności. Tony Judt, pisząc esej o aktualności „Zniewolonego umysłu” Miłosza, nie miał na myśli sytuacji w Rosji czy Białorusi. Myślał o zniewoleniu wiarą w „rynek”, przypominającym ślepą wiarę w dziejową konieczność. To posłuszne zażywanie pigułek Murti-Binga przez wyznawców nowych „panortodoksji” stanowi istotne zagrożenie wolności.

A zatem istnieje dziś „jedna Europa” czy też nadal aktualne są podziały na „lepszą” i „gorszą” , o których pisał choćby Miłosz?

Na moście wiodącym z Bazylei do granicy francuskiej nie znajdziemy dziś tablicy obwieszczającej zakaz wstępu Cyganom, Polakom, Rumunom i Bułgarom, na którą natknęli się studenci wileńskiego Klubu Włóczęgów podczas wyprawy do Francji, opisywanej przez Miłosza w „Rodzinnej Europie”. Niemniej silne podziały nadal są rzeczywistością naszego kontynentu. Dotyczy to również kultury. Granice Unii nie mają charakteru wyłącznie politycznego. O tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nie mogą się ubiegać miasta z drugiej strony linii Schengen, ustanawiającej limes, odgradzające „właściwych” Europejczyków od „barbarii”. Zresztą nowe limes przebiegają także w obrębie wielokulturowych regionów, o czym od dawna wiedzą Cyganie, o czym dowiadują się teraz Polacy w Brukseli czy wyznawcy islamu w Mediolanie.

Pisarz egzotycznego języka, z kraju położonego na peryferiach „starej Europy” lub z gett imigrantów w wielkich metropoliach, ma znikome szanse zaistnienia we wspólnej europejskiej przestrzeni kulturowej. O tą właśnie przestrzeń wspólnotową upomina się Nagroda EPW. Nasza „jedna Europa” obejmuje 46 krajów. Przekład na język polski nominowanych książek, a zwłaszcza zdobycie nagrody głównej to nie tylko ich obecność w życiu kulturalnym Polski, ale także szansa na przekłady na inne języki. Gdańsk staje się portem poezji na mapie Europy rozumianej jako wspólny projekt kulturowy.

Wydaje się jednak, że dziś na temat wolności więcej ma do powiedzenia poeta z Albanii niż z Niemiec.

Właśnie dlatego, że współczesne zagrożenia wolności nie są wyłącznie polityczne, tracą na znaczeniu podziały w rodzaju tego na Wschód i Zachód. Granica Schengen nie oddziela już dzisiaj, w tak oczywisty sposób jak kiedyś mur berliński, światów wolnego i zniewolonego. To nie na ulicach Tirany organizuje się najczęściej protesty i wznosi barykady, lecz na ulicach Madrytu, Warszawy czy Amsterdamu. Oczywiście w krajach tych nie ma reżimu, ale demokracja jest w kryzysie, ludzie czują, że wszechwładna komercja, potężne korporacje i bezkarni bankierzy zagrażają ich wolności, równemu dostępowi do edukacji, sprawiedliwości społecznej, wolności w internecie. Nowe ruchy społeczne, jak Indignados czy ACTA, to zapowiedź fali wolnościowego protestu. Redefiniujemy dziś rozumienie wolności. Nauka Jana Pawła II, że wolność to odpowiedzialność, którą odbieraliśmy walcząc o suwerenną i solidarną Polskę, dzisiaj nabiera realnego kształtu jako wolność 2.0.

Inne zagrożenia dostrzegam w postaci ksenofobicznych, antyimigranckich, islamofobicznych ideologii, rodzących się często na autentycznym gruncie konfliktów kulturowych, które stawiają na nowo kwestie wolności obywatelskich w Europie. Ta sytuacja sprawia, że jako współczesny Europejczyk mam gwałtowną potrzebę wejścia do księgarni i sięgnięcia po książkę z półki Europejski Poeta Wolności, by znaleźć w niej poetyckie antidotum na zagrażające mi nowe formy zniewolenia.

Poezja jest w zawsze „wolnościowa”?

Niedawno w Charkowie uczestniczyłem w debacie z mieszkającym w tym mieście poetą Serhijem Żadanem. Zaskoczyło mnie, że niektóre z pytań wypełniającej po brzegi ogromne uniwersyteckie audytorium publiczności dotyczyły kwestii tak zasadniczych, jak pytanie czy wiersz, który nie jest rymowany, może nosić miano poezji. Wygłaszając obronę wiersza białego, Żadan był rewolucyjny, przełamywał stereotypy, otwierał okna na świat. Potem zrobiło się jeszcze bardziej gorąco, bo dyskutowaliśmy o – jak to nazywa Jarosław Hrycak – herezji pogranicza, czyli o tym, czy literatura może wyrażać jedynie ducha etnosu, czy także ducha etosu obywatelskiego, dając miejsce pod jednym dachem ludziom mówiącym różnymi językami, różnych konfesji i tożsamości. W którą stronę byśmy się nie zwrócili w tej „poetyckiej” debacie, natychmiast wstępujemy na terytorium wolności bądź zniewolenia.

Inaczej broni terytorium wolności w swych wierszach Ryszard Krynicki, który niejako w odpowiedzi na zalew słów, coraz mniej obciążonych sensem, pozostawia nam coraz więcej bieli na kartkach książki, pozwala dosłyszeć „szary szron szeptu” i skłania do milczenia. Z podobnego ducha wyrasta poezja Petra Halmaya, oszczędna w słowa i emocje, udzielająca głosu raczej obserwatorowi niż mówcy. Żyjemy w czasach, gdy cisza może mieć większą od krzyku moc przeciwstawienia się zniewoleniu. Nawet poezja Luljety Lleshanaku, której rodzice byli prześladowani przez reżim Envera Hodży, i której wiersze oscylują cały czas wokół tego doświadczenia, wycisza politykę na rzecz prawdy o człowieku, który wolność zdobywa w zmaganiu z sobą samym.

Wydaje się, że gra formą, antyideologiczność, nie wychodzenie na scenę, lecz za kulisy, ironia, obrona autonomii jednostki stają się cechami wyróżniającymi współczesnych poetów wolności. Dotyczy to również innych finalistów obecnej edycji gdańskiej nagrody: Tozan Alkan, podobnie jak Żadan, przełamuje tradycyjne dla poezji tureckiej i martwe już konwenanse językowe; dla Kristin Berget większy problem stanowią konwenanse obyczajowe, choć i ona musi szukać nowego języka; z buntu wobec milczenia ludzi marginesu, których w Hiszpanii i nie tylko pozbawia się głosu, wyrasta poezja Pabla Garcíi Casado; erudycja kulturowa, połączona z ironią i mistrzowskim władaniem formami wiersza klasycznego, pozwala Dursowi Grünbeinowi z Berlina nie ulec zniewoleniu wielkiej grecko-rzymskiej tradycji zakrzepłej w europejskie pomniki i muzea.

Będąc rewoltą, sztuka spełnia zarazem funkcję budowania mostów?

Każda prawdziwa sztuka buduje most – ku drugiemu brzegowi, ku nieznanemu, ku innemu. Nie ma sztuki bez przekraczania – siebie, granic, uprzedzeń, horyzontów. Nie ma sztuki bez przekładu, nie tylko z jednego języka narodowego na inny, ale także bez przekładu międzyludzkiego, międzykulturowego. Tworząc sztukę nieustannie szukamy środków wyrazu, a więc i komunikowania się, dialogu.

Problem tkwi w tym, że ciągle w niewielkim stopniu wykorzystujemy potencjał kultury dla budowania mostów we współczesnym, rozpadającym się na osobne kawałki świecie. Realizujemy wielkie projekty integracyjne, takie jak Unia Europejska czy program Europejskiej Polityki Sąsiedztwa albo „Partnerstwo Wschodnie”, z minimalnym, jeśli w ogóle, udziałem kultury. W sferze politycznej czy gospodarczej projekty te napotykają na coraz większe trudności. Jakże miałoby być inaczej, skoro nie posiadają one „tkanki łącznej”, możliwej do wytworzenia tylko przez szeroko rozumiane działania kulturowe? Od dawna przekonany jestem, że powinniśmy podjąć się wielkiego zadania budowania Europy jako wspólnej przestrzeni kulturowej, przekraczającej polityczne podziały, obejmującej wszystkie kraje europejskie, angażującej środki porównywalne z tymi, które przeznaczane są na tzw. projekty twarde.

Ale w dzisiejszej Europie głosy podobne do mojego to ciągle „wołanie na puszczy”. Przezwyciężenia tej sytuacji nie ułatwia fakt, że kultura na starym kontynencie pozostaje domeną państw narodowych. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby towarzyszyła temu jednocześnie praca nad warstwą uniwersalną duchowości europejskiej i gdyby ministerstwa kultury krajów europejskich inwestowały w tworzenie wspólnych z artystami innych krajów przedsięwzięć kulturalnych tyle samo, ile inwestują w promocję własnej kultury narodowej.

Daje tutaj ponownie znać o sobie problem herezji pogranicza z charkowskiej debaty, obnażający trudność, jaką mamy z przejściem od tożsamościowego etnosu do wspólnotowego etosu.  

KRZYSZTOF CZYŻEWSKI (ur. 1958) jest pisarzem, eseistą, współzałożycielem Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach oraz Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie, autorem m.in. książek „Ścieżka pogranicza” (2001) i „Linia powrotu. Zapiski z pogranicza” (2008).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1971 r. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”, krytyk literacki, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, sekretarz Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]