Na odbywających się w ostatni weekend łódzkich targach książki Jarosław Molenda miał co podpisywać – łącznie opublikował ponad 60 tytułów. Są wśród nich biografie, przewodniki, reportaże historyczne (głównie dotyczące II wojny światowej), a nawet pozycje popularyzujące wiedzę na temat roślin.
Oskarżony o plagiat nie czuje się winny
Dwa lata temu dziennikarka „Gazety Wyborczej” Izabella Adamczewska zauważyła, że jedna z książek Molendy (o Zbigniewie Nienackim) to „montaż opublikowanych już tekstów innych autorów”. Wszystko wskazuje na to, że wydana rok później „Zbrodnia w Kobierzynie” powstała w podobny sposób – m.in. w oparciu o książkę Kaliny Błażejowskiej pt. „Bezduszni”. Autorka przedstawiła dowody plagiatu w oficjalnym piśmie skierowanym do wydawcy Molendy.
Tymczasem autor nie czuje się winny. Przeciwnie: uważa, że „ma prawo” użyć nawet 30 proc. prac kolegów i koleżanek po fachu bez konieczności tłumaczenia „zapożyczeń”. Nie ma też obowiązku stosowania cudzysłowu, kiedy przepisuje ich teksty.
Przestarzałe przepisy i podkasterzy poza prawem
Ta sprawa obnaża nabrzmiewający od lat problem: nasz ustawodawca wciąż słabo chroni twórców i twórczynie. Można się o tym przekonać, analizując sprawy zebrane i opisane na stronie internetowej projektu badawczego „Kultura przed prawem 1989-2024”. Procesy o naruszenie praw autorskich trwają wiele lat, a zadośćuczynienia wypłacane w przypadku wygranej stanowią często mniej niż połowę średniego wynagrodzenia.
A spraw dotyczących kradzieży własności intelektualnej będzie więcej. W ostatnich latach kontrowersje wzbudzają m.in. działania podkasterów (szczególnie tych opowiadających o zbrodniach), którzy – opierając się na wiedzy zaczerpniętej wyłącznie z książek innych twórców – czerpią ze swoich działań spore korzyści.
Trudno jednak, by polskie prawo dostrzegało podkasterów, jeśli nie weszło jeszcze nawet w erę telefonów komórkowych. Rozporządzenie w sprawie opłat reprograficznych (mechanizm kompensacyjny dozwolonego użytku w prawie autorskim) dalej tkwi w epoce kaset VHS, faksów i DVD. Nowelizacja rozporządzenia ma wejść w życie dopiero 1 stycznia 2026 r.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















