Po wojnie bratobójczej

Otwarcie Cmentarza to ważny etap pojednania. Ale nie można powiedzieć, że zostało ono zakończone. Takie procesy trwają przez pokolenia.
Czyta się kilka minut

Powstaje teraz pytanie: w jakim kierunku pójdzie pamięć nasza i ukraińska? Nowa sytuacja wymaga od nas nowego programu i podejścia. Dlatego pojednanie jest zadaniem na dalsze kilkadziesiąt lat.

Wymaga ono wyraźnego powiedzenia, że na Cmentarzu oddajemy hołd i ukraińskim chłopcom ze Strzelców Siczowych, i naszym Orlętom, którzy bohatersko walczyli i ginęli. Że i tamci, i ci zginęli w przekonaniu, że walczą za swoją, dobrą sprawę. Jest to lekcja historyczna: wobec tych grobów, z pamięcią o nich, mówimy, że podając sobie ręce, kończymy tamten okres. Wówczas groby te mogą jeszcze dziś odegrać swą rolę: nasze zobowiązanie wobec nich polega na zaangażowaniu w budowanie nowej ukraińsko-polskiej rzeczywistości, właśnie na podaniu sobie przez obie strony ręki. Dopiero wtedy nastąpi pojednanie. A to wymaga edukacji. Młodzież o wiele lepiej wszystko to rozumie, a rozumienie tych procesów przez młode pokolenia jest sprawą najważniejszą.

Ważne, byśmy wiedzieli, że działa to po obu stronach. Mogą tu pomóc po pierwsze Kościoły. Dalej, ważny jest język: na francusko-niemieckich cmentarzach mówi się dziś o wojnie bratobójczej. Trzeba podkreślić: wojnie bratobójczej. Wreszcie, dopiero dopracowujemy się nowej wizji historii Ukrainy i Polski. Bardzo długo będziemy jeszcze wspólnie dyskutować nad wydarzeniami z Wołynia. Wojen między nami, począwszy od dramatu Chmielnickiego w XVII w., było przecież niemało. Z dawnych czasów wiele już rozumiemy, dziś historyk polski i ukraiński podobnie napiszą o XVII wieku. 50 lat temu byłoby to niemożliwe.

Jak powiedział poeta Taras Szewczenko: owszem, Ukraina runęła, ale zaraz potem runęła Polska. Nie potrafiliśmy zamienić Rzeczpospolitej polsko-litewskiej na polsko-litewsko-ukraińską. Dopiero dziś mamy szansę - w ramach Europy. Jesteśmy na dobrej drodze, choć wiele pracy czeka nasze społeczeństwa. O czym świadczą choćby niektóre podręczniki.

Notował MK

Prof. JERZY KŁOCZOWSKI (ur. 1924 r.) był żołnierzem AK, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Historyk na KUL, inicjator i od 1991 r. dyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, którego celem jest ukazanie historycznej i kulturowej specyfiki tej części kontynentu między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2005