Płyną fake newsy: jak oszuści żerują na powodzi

Fałszywe zbiórki na powodzian służące wyłudzeniu pieniędzy i danych. Filmiki podpisane jako „najnowsze” i „z Polski”, choć nagrane lata temu w Portugalii czy Meksyku. Do tego teorie spiskowe. Wszystko podlane hejtem politycznej wojenki plemion. Oto obraz powodzi w mediach społecznościowych.
Czyta się kilka minut
Źródło: X.Com / CertPolska
Źródło: X.Com / CertPolska

Paweł Wyrzykowski teoretycznie nie jest foliarzem, tylko niedoszłym parlamentarzystą z Konfederacji. Mimo to pokazał, że w teorie spiskowe potrafi. Na nagraniu, które zamieścił na TikToku, wykłada, że podczas powodzi w 1997 r. Czesi spuszczali wodę ze zbiorników retencyjnych, „żeby spłynęła dalej do Polski, jeszcze większe zniszczenia wywołała”. „Dzisiaj też spuszczają wodę ze zbiorników retencyjnych, podczas gdy mamy zagrożenie powodziowe właśnie we Wrocławiu”. Wyrzykowski w swój wywód zdołał wpleść Brukselę, elektrownię w Turowie oraz wspomnienia ojca, który „zarządzał wodociągami”.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Powielający tę samą bzdurę o winie Czechów inny użytkownik, tym razem z Facebooka, chwalił się, że zanim administratorzy kazali mu usunąć post (nie wspomniał, że za szerzenie dezinformacji), dotarł on „do ćwierć miliona osób i prawie dwa tysiące go udostępniło”.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

IMGW i eksperci mogą do woli przekonywać, że woda ze zbiorników retencyjnych w Czechach w większości spływa do Morza Czarnego i Północnego i tylko niewielka część z dorzecza Odry trafia do Bałtyku, a do tego przy zrzutach ze zbiorników polskie i czeskie służby ściśle współpracują. Ale i tak, zanim prawda włożyła buty, nawet niektóre tradycyjne media zdążyły krzykliwymi nagłówkami zasugerować, że winni naszego nieszczęścia są Czesi.

Nieistniejąca dziewczynka i fałszywe alerty RCB: jak działają wirtualni szabrownicy

Większość fake newsów w mediach społecznościowych to powtórka największych przebojów teorii spiskowych ostatnich lat. Facebook i X pełne są wpisów o tym, że katastrofa na południu Polski to skutek działania technologii 5G, chemtrailsów (smug powstających za samolotami) czy systemu anten HAARP (to amerykańska placówka zajmująca się badaniami jonosfery, czyli procesami zachodzącymi powyżej 60 km nad ziemią; deszcz powstaje w troposferze, która sięga średnio 12 km – autorzy teorii spiskowej w tej sprawie nie są jednak spójni, czy chodzi o system amerykański, turecki, natowski czy rosyjski, ani jak on w zasadzie działa). Są też tacy, którzy twierdzą, że żadnej powodzi nie ma, i że to wszystko jest spiskiem mediów.

O ile na takie bzdury można odpowiedzieć wzruszeniem ramion, o tyle poważniej wygląda sprawa z całą serią kłamstw o charakterze kryminalnym. Na Facebooku pojawiły się posty o dziewczynce rzekomo porwanej przez rwącą rzekę. Organizacja factcheckingowa Demagog ustaliła, że w sieci z tym opisem krążą dwa zdjęcia dziecka, które nie istnieje, bo fotografie zostały wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji, a wpisy dotyczą miejscowości, których powódź nie objęła. „Linki zamieszczone w postach przekierowują do strony, która nie ma nic wspólnego z powodzią czy tragedią dziewczynki. Podobne adresy stron można znaleźć na liście niebezpiecznych witryn prowadzonej przez CERT Polska” – informuje Demagog.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Policja ostrzega także, że rozsyłane są fałszywe alerty RCB, które mogą służyć przestępcom do wyłudzania pieniędzy czy danych, np. poprzez link do fałszywego ekranu weryfikacji wieku, w którym użytkownik proszony jest o podanie danych logowania do serwisu społecznościowego (prawdziwe alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nie zawierają linków). Zdaniem ekspertów w najbliższym czasie możemy też się spodziewać masowego publikowania fałszywych ogłoszeń o zbiórkach na powodzian z logo WOŚP, Caritas czy innych fundacji.

Kto wykorzystuje powódź: w sytuacji kryzysowej łatwiej manipulować emocjami

Powódź może być wykorzystywana nie tylko do wyłudzeń, ale także do szerzenia propagandy. „Ofensywne wykorzystanie dezinformacji jest szczególnie skuteczne podczas klęsk żywiołowych, zwłaszcza gdy dotknięte nimi populacje są podatne na niepokoje społeczne – pisze Tom Johansmeyer, analityk firmy reasekuracyjnej Inver Re. – Ostatnie działania dezinformacyjne po katastrofach wykazują rosnące wyrafinowanie”. W sytuacji kryzysowej o wiele łatwiej manipulować ludzkimi emocjami. Zarówno emocjami osób, które ucierpiały bezpośrednio, jak i tych, które dramatyczne sceny oglądają jedynie na ekranach. Umiejętnie prowadzone działania dezinformacyjne mają skanalizować strach, gniew czy współczucie i skierować je na tory użyteczne dla dezinformującego. Na przykład zwiększenie napięć społecznych czy nieufności.

Przykłady? W 2023 r. Mołdawię dotknęła susza, która zredukowała plony o 20 proc., poważnie nadwyrężyła też jej energetykę. W odpowiedzi kraj zalała dezinformacja, która podburzała mieszkańców najbiedniejszego kraju Europy przeciw rządowi i grała na nostalgii za czasami ZSRR. Podobnie katastrofalne pożary, które dotknęły w 2023 r. Hawaje, stały się okazją dla graczy z Chin i Rosji do, z jednej strony, rozsiewania plotek o tym, że ogień został celowo zaprószony przez kosmiczne lasery armii USA, a z drugiej do podsycania niechęci wobec Ukrainy pod hasłem „Hawaje, nie Ukraina” mających sugerować, że rząd USA faworyzuje obce państwo kosztem własnych mieszkańców.

W Polsce echa podobnych działań pobrzmiewają w postach zrzucających winę za powódź na Czechów, ale też w plotkach o tym, że wojsko potajemnie wysadza wały przeciwpowodziowe i zalewa wsie bez wiedzy ich mieszkańców. Plotki te, rozsiewane wśród mieszkańców Kamieńca Wrocławskiego, Gajkowa czy Czernicy sprawiły już, że ich mieszkańcy zaczęli organizować patrole, które miały przepędzać „intruzów” z wałów. Nie wiadomo, jak chcieli walczyć z saperami. Wiadomo natomiast, że w MON wysadzania wałów w ogóle nie planowano.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”