Pisarz i mecenas

Seria Archiwum „Kultury” była ostatnim projektem wydawniczym Jerzego Giedroycia. Do roku 2012 ukazywała się nakładem Czytelnika, teraz przejęła ją Biblioteka „Więzi”. To już tom czternasty!
Czyta się kilka minut

„Otwarcie tej paczki i rozcinanie kartek – była to dla mnie naprawdę Wielka Chwila... Jestem najgłębiej Panu wdzięczny za wielostronny wysiłek, jakim było wydanie tej mojej książki” – pisał Teodor Parnicki 27 grudnia 1955 r. Kilka tygodni później Jerzy Giedroyc odpowiadał z bolesną zapewne dla pisarza szczerością: „(...) moralnie jestem nadal bardzo z tej pozycji zadowolony. W sensie sprzedażnym to jest jak dotąd katastrofa”... Mowa o jednej z najwybitniejszych powieści polskich – „Końcu »Zgody Narodów«”.

Dlaczego powieść, której akcja toczy się w II wieku przed narodzeniem Chrystusa, miała swój pierwodruk w Bibliotece „Kultury”? Odpowiedź jest prosta – Parnicki był wtedy emigrantem politycznym. Aresztowany w styczniu ’40 r. we Lwowie przez Sowietów, zwolniony po podpisaniu układu Sikorski–Majski, pracował w ambasadzie polskiej w Kujbyszewie, w 1944 r. mianowano go attaché kulturalnym przy Poselstwie RP w Meksyku. Po wojnie tam pozostał i biedując pracował nad kolejnymi książkami – „Słowem i ciałem” oraz właśnie „Końcem »Zgody Narodów«”.

Ta korespondencja pokazuje Redaktora jako prawdziwie bezinteresownego mecenasa. Świadomy, że w swoich planach politycznych nie będzie miał raczej z Parnickiego pożytku, dostrzega jednak jego wielkość i wspiera go na rozmaite sposoby. Co więcej: nie tylko godzi się z faktem, że Parnicki w okresie odwilży zaczyna drukować w kraju, ale pomaga mu w kontaktach z wydawnictwem Pax, choć co do Paxu jako organizacji nie ma złudzeń. Pisarz z kolei Giedroyciowi ufa – starczy przeczytać poruszające wyznania na temat „kompleksu mieszańca” i polskości, która stała się świadomym wyborem dwunastoletniego już chłopca. Słucha (choć nie zawsze) jego rad, potem pośredniczy w akcji pomocy dla „krajowców”; zleca Paxowi przekazywanie części honorariów osobom wskazanym przez Redaktora, za co otrzymuje równowartość w dolarach. Wśród beneficjentów tej akcji znalazła się m.in. mieszkająca w Krakowie matka Andrzeja Bobkowskiego.

Korespondencja urywa się w styczniu 1968 r., kilka miesięcy po ostatecznym powrocie Parnickiego do Polski. Przed nim jeszcze 20 lat życia i kolejne, coraz bardziej hermetyczne powieści składające się na ogromne dzieło. To, że mogło ono powstać, jest zasługą także Jerzego Giedroycia. ©℗


Jerzy Giedroyc, Teodor Parnicki, „Listy 1946–1968”. Opracował, wstępem i przypisami opatrzył Andrzej Dobrowolski. Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, Association Institut Littéraire „Kultura”, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2014, ss. 436 + 412.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2015