Pieniądze i ludzie

Do tekstu Konrada Piskały i Tomasza Pot­kaja "Świątynia pod wezwaniem" ("TP" nr 28/07) chciałabym dodać dwie, chyba dość istotne, uwagi.
Czyta się kilka minut

Zbieranie funduszy podczas budowy świątyni w Licheniu odbywało się dokładnie tak, jak to robi Radio Maryja. Moja zaawansowana w latach mama otrzymywała przez szereg lat, co miesiąc, listy z wypełnionymi przekazami, w które należało wpisać kwotę przelewu. Do tego dochodziły różne święta kościelne, stwarzające dodatkowy pretekst do przesłania obrazka z wiadomym załącznikiem. Takich przesyłek mama otrzymywała od kilku do kilkunastu miesięcznie, całe wsparcie finansowe, którego jej udzielałam, szło na darowizny. W którymś roku na Boże Narodzenie zastałam mamę zapłakaną, że już nie ma pieniędzy, a tu nowe kalendarze jej przysłano. Dla mnie to było bezwstydne żerowanie na starej kobiecie. Świadectwem wyobrażeń mojej mamy niech będzie fakt, że molestuje mnie od pewnego czasu, bym wszystkie dewocjonalia (idące w setki sztuk) w postaci obrazów, obrazków, figur i figurek oraz wydawnictwa wszelakie wysłała do Lichenia, bo tam jest jej przyjaciel, który czeka na te dary i bardzo się ucieszy... Nie wiem, kto bojkotuje zbiórkę funduszy na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, nie pamiętam jednak, by ktokolwiek w mojej parafii w ostatnich latach ją organizował. Z parafią jestem związana i nie uszłoby mojej uwadze, gdyby taka zbiórka była. Myślę, że w innych parafiach jest podobnie. Gdyby duchowni chcieli zebrać te fundusze, wystarczyłyby comiesięczne apele i przeprowadzona kwesta.

MARIA TAJCHMAN

(Warszawa)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2007