Osiemset zdjęć Józefa Ulmy

Pokazują życie codzienne Markowej, jej mieszkańców, a także rodziny Ulmów, najpierw w latach 30. XX w., a potem podczas wojny: fotografie archiwalne, którymi ilustrujemy ten dodatek, wykonał Józef Ulma.
Czyta się kilka minut
Dzieci Ulmów latem 1943 roku. Od lewej: Franek, Stasia, Basia i Władzio. / Fot. Fundacja Instytut Studiów Strategicznych
Dzieci Ulmów latem 1943 roku. Od lewej: Franek, Stasia, Basia i Władzio. / Fot. Fundacja Instytut Studiów Strategicznych

Był on bowiem nie tylko ambitnym gospodarzem i społecznikiem, ale też pasjonatem fotografii. Robił – rzecz na tamte czasy niezwykła – tysiące zdjęć, nie tylko dla siebie, ale też dla sąsiadów. Do dziś zachowało się około ośmiuset – przechowali je ludzie z Markowej i okolicznych wsi. Część pomieszczono w albumie, którego drugie wydanie ukazało się w 2015 r. Przedstawiają świat, w którym żyli Ulmowie – czy może raczej: opowiadają o tym świecie, obrazem i również emocjami, bo Józef był naprawdę dobrym fotografem, umiał uchwycić sytuację i klimat. Np. w zdjęciach, które robił żonie Wiktorii i dzieciom, niemal czuć emocje – miłość.


CZYTAJ CAŁY DODATEK SPECJALNY "ULMOWIE  – POLSCY SPRAWIEDLIWI".




Dwa zdjęcia z tego albumu można by uznać za symboliczny epilog tej – fotograficznej – opowieści. Na jednym widzimy czterech mężczyzn, jak w gospodarstwie Ulmów rąbią drewno na opał. To Goldmanowie: Żydzi, którzy zginęli razem z Ulmami [zdjęcie publikujemy w tekście „Samarytanie od jedwabników” – red.]. Na drugim dwie młode kobiety siedzą na trawie; między nimi dziecko, najpewniej dziewczynka. Na rękawach sukienek kobiety mają opaski z gwiazdą Dawida [patrz tekst „Wciąż dostajemy wiele świadectw” – red.]. Obie pochodziły z Markowej, nazywały się prawdopodobnie Tencer. Gdy przyszedł rozkaz, by Żydzi poszli do gett, ukryły się w schronie w jarach; w jego budowie pomagał Józef Ulma. Odnalezione podczas poszukiwań, zarządzonych przez sołtysa na rozkaz Niemców, obie zginęły w grudniu 1942 r.

Na tym drugim zdjęciu widać kilkanaście ciemnych drobnych plamek. To krople krwi ofiar mordu dokonanego w domu Ulmów 24 marca 1944 r. Zdjęcie zabrała mieszkanka Markowej i przechowała. Dziś jest jednym z najcenniejszych eksponatów w markowskim Muzeum. ©℗

Mateusz Szpytma, SPRAWIEDLIWI I ICH ŚWIAT. MARKOWA W FOTOGRAFII JÓZEFA ULMY, wydanie drugie, poprawione i uzupełnione; IPN i Fundacja Instytut Studiów Strategicznych, Kraków 2015. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2016