Orędzie milczenia

"Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu". Łk 2, 51
Czyta się kilka minut

Trzeba było matczynej wrażliwości serca, by w powszedniej ciszy Nazaretu dostrzec wielkie Boże sprawy, które należało objąć wierną pamięcią. Naszą logikę, przyzwyczajoną do odmiennych zachowań, może szokować orędzie wielkiego milczenia kierowane przez Jezusa przed rozpoczęciem misji. Może szokować to, że większość poświęconego ludzkości czasu spędził na prowincji w Nazarecie, nie czyniąc użytku ze środków, które mogłyby w istotny sposób zmienić reakcję środowiska na Jego działania ewangelizacyjne. Mógł przecież w tym samym okresie objawić wiele prawd, które nurtowały współczesnych, uleczyć wiele chorób, które były przyczyną życiowych dramatów, zorganizować grono uczniów podejmujących znacznie bardziej skuteczne działania apostolskie.

Na przekór naszym pragmatycznym sugestiom, wybrał w okresie pobytu w Nazarecie zgoła odmienne środki działania. Ich główną postać wyraża milcząca solidarność z człowiekiem, uzewnętrzniona w byciu razem na głuchej prowincji, w miasteczku, które nie było nawet raz wspomniane w tekstach Starego Testamentu. Zaduma nad głębią milczenia stanowiącego orędzie z Nazaretu jest tak bardzo ważna dla nas, kształtowanych przez wzorce, które cenią skuteczność i sukces, pragmatyzm i spektakularność działań.

Także po pożegnaniu z Nazaretem w postawie Jezusa widzimy konsekwentne świadectwo wartości niedocenianych. Nie odniósł sukcesu ani wtedy, gdy usiłował dyskutować z Piłatem, ani gdy w rankingu popularności znacznie więcej głosów otrzymał znany przestępca Barabasz. Mógł być skuteczny, przynajmniej wtedy, gdy wybierał grono uczniów; tymczasem wybrał wśród nich Judasza z Iskariotu. Mógł zgromadzić przy sobie elitarne środowiska żydowskie, tymczasem nie przekonał wrażliwego i bogatego rozmówcy, aby zostawił wszystko i poszedł za Nim (Łk 18, 18-23).

Zamiast troski o maksymalną skuteczność społecznego oddziaływania, podkreślał swą więź z bezdomnymi, cierpiącymi, ludźmi marginesu, publicznymi grzesznikami. Może w tym właśnie wyraża się istotna cecha Jego całej misji: być wśród samotnych, którzy potrafią chronić w pamięci każde słowo. Wyrażać solidarność z tymi, którzy cierpią i nie obnoszą się z tym. Więcej czasu spędzać w wielkiej ciszy Nazaretu niż w gwarze Jerozolimy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2009