Odtrutka

Artykuł wycięty z prasy, odłożony do wykorzystania. Patrzę na datę: minęło dobrych kilka dni. Po co był mi potrzebny ten reportaż z podbiałostockiej wsi?
Czyta się kilka minut

Mignął w gazecie bez echa, żadnego przeglądu prasy, żadnego dalszego ciągu. Ale teraz przypominam sobie, że wtedy pomyślałam: gdyby była taka przechodnia nagroda za najprzydatniejszy ludziom w tym dniu materiał prasowy, wybrałabym ten, zatytułowany "Modlę się jak za swoje". Bo?

Temat skromny, lokalny i pewnie tylko chęć interweniowania przesądziła o druku. Bo NFZ postanowił zlikwidować dotację do praktyki, którą na jednej z podbiałostockich wsi uprawia się od kilkudziesięciu lat. Rolnicy przejmują w opiekę pacjentów i pacjentki niedalekiego szpitala psychiatrycznego. Starzejący się schizofrenicy, opuszczeni przez rodziny, zamiast wegetować do śmierci w szpitalu, przygarniani są do domów rodzinnych. Stają się domownikami. Na ile mogą, pomagają w gospodarstwie, ale najważniejsza jest wspólna egzystencja w rolniczej zgrzebności.

Już kolejne pokolenie mieszkańców otwiera swoje domy dla chorych. To lokalna tradycja, traktowana jak oczywistość. Dlatego teraz, gdy NFZ postanowił zaoszczędzić owe 300 zł miesięcznie na chorego czy chorą, rolnicy wzruszają ramionami: to zostaną bez pieniędzy, ale chorych nie odeślą. "Nie godzi się". To już przecież swoi.

Prasa od tygodni pęcznieje artykułami pełnymi oskarżeń i sporów o nie. Potem obrona oskarżanego, potem następny sondaż: wierzycie mu, czy nie? Telewizyjni gospodarze programów walczą o takie zestawianie gości, przy którym najefektowniej eksplodowałyby pojedynki na racje i agresję. Kiedy przeczytałam tamten reportaż, wzbudził we mnie coś jak niedowierzanie: czy to naprawdę możliwe, żeby człowiek tak zwyczajnie potrafił być dobry? Potem uświadomiłam sobie, że to te wszystkie prasowe i telewizyjne pokazy agresji sprawiły, że dziwię się czemuś, co powinno być w Polsce chlebem powszednim. I może jest, tylko nikt na to uwagi nie zwraca, bo zajmują nas ponure i groteskowe spektakle.

A my co dzień powinniśmy móc dostawać odtrutkę na aplikowane nam programy. Sygnały o dobrych ludziach i o wspólnotach, które naprawdę w Polsce istnieją. I którym udaje się trwać, nawet gdy to nie wydaje się możliwe. Czy uda się i tamtym ludziom spod Białegostoku?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2008