Reklama

O dzietności inaczej

O dzietności inaczej

13.02.2016
Czyta się kilka minut
„TP” 6 / 2016
W

W listach od czytelników znalazła się prośba pani Ewy o pozytywne świadectwo na temat rodzicielstwa. Oto garść moich wspomnień i refleksji.

Moi synowie są dorośli. Czas opieki nad nimi mam już za sobą. Nie mam żadnych wątpliwości, że to był najpiękniejszy okres w moim życiu. Żałuję, że już się skończył. Patrząc z perspektywy czasu, wydaje mi się, że trwało to bardzo krótko. Trudno mi pogodzić się z myślą, że mogę żyć jeszcze kolejne 20 lat lub więcej, już tego nie zaznając. Mam nadzieję, że kiedyś będą wnuki, ale to przecież nie to samo.

Gdy decydowaliśmy się na pierwsze dziecko, żadne z nas nie miało pracy, mieliśmy do dyspozycji jeden pokój u teściów. Żadnych pewnych perspektyw na przyszłość i wielka radość. Podobnie było z drugim, choć wtedy żyło się już trochę łatwiej – była praca i mogliśmy tymczasowo korzystać z małego mieszkania należącego do rodziny. Chyba większy ciężar (słodki) opieki nad dzieckiem spoczywał na mnie, ale nie przeszkodziło mi to w zrobieniu doktoratu i habilitacji.

To był również najważniejszy czas dla naszego małżeństwa. Teraz jest o wiele trudniej. Nie umiemy się odnaleźć. Nawet nie wiem, czy przetrwamy razem. Nie mam natomiast żadnej wątpliwości, że to te 20 lat wspólnej opieki nad dziećmi scementowało nas tak, że nasza miłość wciąż jeszcze jest silniejsza niż obecny kryzys, a bez tego dawno już utracilibyśmy się nawzajem.

Co niezwykłego daje bycie rodzicem? Mogę podać tylko kilka przykładów. Pierwsze zaciśnięcie dłoni noworodka na moim palcu. Gaworzenie niemowlaka i niesamowita myśl, że kiedyś moje dziecko ze mną porozmawia. Pełne ufności spojrzenie malucha, jakby to przeze mnie, jak przez jakąś szybę, oglądał cały świat. Zabawy, w których można było na nowo odkryć dziecko w sobie. Pokazywanie świata, które okazywało się jego wspólnym odkrywaniem. Pytania, które porządkowały myślenie o sprawach najbardziej podstawowych. Błędy, które bolały i pozwalały na nowo podjąć pracę nad sobą. Radość z tego, że jestem dla dziecka kimś potrzebnym, i zarazem z jego każdego bardziej samodzielnego kroku. Chęć przekazania synom mojego światopoglądu – i świadomość, że pójdą własną drogą, a ja muszę to uszanować. Wreszcie bolesna konstatacja, że młody człowiek już nie czeka, żeby się z nim pobawić, że coś bezcennego właśnie powoli się kończy. Potem pamięć o tym czasie, we wspomnieniach coraz bardziej wyidealizowanych, i przez to chyba nie mniej prawdziwych. Być ojcem – to było i jest coś wspaniałego. Pewnie bycie matką jest jeszcze piękniejsze, ale tego doświadczyć nie mogłem.

Stały czytelnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]