Reklama

Nieoczywistość

Nieoczywistość

06.12.2007
Czyta się kilka minut
Wyobraźnia autora "Schizmy wiele zawdzięcza religijnej topice, zakorzenia się w pokładach religijnej wyobraźni, czerpie z jej nurtów częściej, niż można sądzić. Jednak krążące wokół sacrum obrazy i symbole to tylko powierzchnia zdarzeń.
1

1.

Wojciech Bonowicz wybrał 77 wierszy religijnych Marcina Świetlickiego. Religijnych - w sposób nieoczywisty. Religijnych - dlatego że mówią o czymś, co jest z gruntu nieoczywiste.

W poezji autora "Pieśni profana" wyraźnie i od dawna słychać religijny ton. Ale aura, która w powszechnym odbiorze otacza poetę, gdzie indziej ma swoje dominanty. Ich mocne, czytelnie rozłożone akcenty, składają się na klarowny i zarazem wewnętrznie skłócony obraz. Z jednej strony - poeta piszący życiem, wykrzykujący swoje wiersze ze sceny, zaangażowany, ekstrawertyczny. Z drugiej - pisarz osobny, wycofany, ukryty za świetnie napisaną rolą, za wyrazistym gestem buntu, niezgody, przeczenia. Ta podwójna modalność dobrze służy nieoczywistości. Funduje ją i podsyca. Ale zdaje się też odsuwać poza swój nawias to, co zwykliśmy rozumieć przez poezję religijną. Jej nurt, spychany gdzieś na odległe marginesy, dryfuje w przestrzeni zbywanej wzruszeniem ramion, grymasem zażenowania, wstydliwie skrywanym wzruszeniem. Ten porzucony obszar szczególnie interesuje Bonowicza.

Autor "Hurtowni ran" w swoich wierszach konsekwentnie stara się odzyskać dla poezji terytorium religijnego doświadczenia, terytorium tak łatwo dziś zagarniane przez agresywną ideologię, naskórkową pobożność lub naiwną ckliwość. Podobne dążenie leży u podstaw "Nieoczywistego". Poczucie obcowania z tajemnicą, z jej intensywną obecnością, doznanie nagłego rozbłysku nieoczywistości, porażające doznanie ciemności i ciszy innego bytu - wszystko to są znamiona poezji, która chce być wierna duchowemu doświadczeniu kogoś, kto staje sam wobec milczenia świata i bierze na siebie jego ciemność. Wedle takich kryteriów autor "Pełnego morza" dobiera wiersze Świetlickiego. I dlatego, że mieszczą się w wyznaczanej przez te kryteria przestrzeni, nazywa je wierszami religijnymi.

Ale ten gest ma i inne - nie mniej ważne - uzasadnienie. Wielka poezja bowiem - zdaje się mówić Bonowicz - zawsze jest religijna. Jest religijna o tyle, o ile jest przeczuciem - a niekiedy i rozpoznaniem - innego sensu, nieznanego, niesłychanego sensu, który jest nagły i wielki. Taki sens "jest zawsze ryzykiem", jest "zakładem o najwyższej stawce". Jego mowa więźnie w pytaniach bez odpowiedzi. Rodzi się z niedowierzania oczywistości. Biegnie w głąb szczelin rozpadającego się świata, w głąb świata pozbawionego oparcia w życiowych wyjaśnieniach, w poręcznych prawdach wiary. Swoje spełnienie znajduje w wyczekiwaniu - napiętym, dramatycznym, bolesnym. I o tym opowiada "Nieoczywiste".

2.

Dokonany przez Bonowicza wybór pokazuje, że wyobraźnia autora "Schizmy" wiele zawdzięcza religijnej topice, że zakorzenia się w pokładach religijnej wyobraźni, że czerpie z jej nurtów częściej, niżby mogło się wydawać. Jednak krążące wokół sacrum obrazy i symbole to tylko powierzchnia zdarzeń. "Nieoczywiste" chce opowiadać przede wszystkim o źródłach i o strukturze duchowego doświadczenia, które leży u podstaw poezji Świetlickiego. To doświadczenie na wskroś egzystencjalne i zarazem poetyckie - dokonujące się pośród słów i za ich sprawą, przechowane w rytmach mowy, która w polszczyźnie swoją miarę bierze z 13 zgłosek i 4 zestrojów frazy "W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego", a symboliczną skalę ze znaku krzyża - najbardziej nieoczywistego ze wszystkich symboli (dobrze to ilustrują choćby sąsiadujące w "Muzyce środka" i pomieszczone w "Nieoczywistym" wiersze "Polska 4" i "Chodzę we śnie").

Właśnie to napięcie sprawia, że w zmąconej tonacji wierszy Świetlickiego, w ich fakturze tak często instrumentowanej ironią - brzmi nuta czegoś, co jest śmiertelnie serio, czegoś w najwyższym stopniu dramatycznego. To dlatego - jak wolno sądzić - cztery części książki ułożonej przez autora "Wyboru większości" układają się w cztery akty dramatu. Ich tok naśladuje ruch wyobraźni. Opowiadają o wydziedziczeniu i o miłosnej tęsknocie. Mówią o gwałtownych gestach zerwania i o dramatycznych poruszeniach nadziei, które powracają w tym dziele od samego początku (od pierwszych utworów - wcześniej niepublikowanych, teraz wyjętych z rękopisów i dopełniających obrazu).

Te wciąż ponawiane - nieustannie na nowo inscenizowane - poetyckie akty tworzą oś wypowiadanego świata. Jej bieg inicjowany jest przez słowo, które "brzmi jak pierwszy dzień stworzenia". To słowo wymówione - i zapisane - w chwilę po "nieruchomym święcie", po dniu bezczynnego trwania, po wydobyciu świata z bezruchu, wyłonieniu go z martwych nicości. Takie słowo jest niczym "Pierwszy numer na pierwszej stronie pierwszej płyty". Jego akord - mocne "A" - wybrzmiewa "Tuż po północy", na samym progu, na moment przed tą chwilą, kiedy

Wali się

w jednej sekundzie z nóg całe stworzenie.

Tak nicość obraca się przeciwko sobie, zapada się truchlejący nagle świat, milknie. Oś, o której mowa, biegnie bowiem od poniedziałku do niedzieli, przeszywa przestrzeń egzystencji, nicuje ją, otwiera na tajemnicę zła, na doznanie nieobecności, i zmierza pod prąd, ku regionom słów wyłuskanych z dymu, strzegących nadziei, by na koniec dotknąć wyznania wiary kogoś, kto jest "niczyim/ochroniarzem", kogoś, kto siedząc przy barze, "trzymając (...) pewnie szklaneczkę" nuci:

On przyjdzie.

Przyjdzie.

I będzie.

(...)

Zmieni krew w ciało.

Ciało zmieni w krew.

A wódkę w wodę.

Da mi robotę.

Mesjasz

da mi robotę.

Ja czekam.

Zaznaczonej "pierwszą literą" genezyjskiej erupcji i podążającej w ślad za nią katastrofie odpowiada mesjańska nadzieja. Taka klamra okala "Nieoczywiste". Ujmuje w swój cudzysłów wszystko, co zostaje powiedziane. Intuicję przełamującą milczenie stawia wobec pustki słów. Zawiesza i podważa tę apofatyczną intuicję, która zmierza w głąb istnienia, w głąb jego ciemności, i podąża dalej - w stronę intensywnej obecności czegoś, co przekracza i rozsadza granice tego świata i granice wpisanej weń egzystencji.

Dla autora "Wyboru większości" ten cudzysłów jest ryzykiem, które trzeba podjąć, jeśli chce się zacząć rozmowę o sile i racji religijnie zorientowanej wyobraźni, o sile i racji poezji otwartej na inny sens. Jeśli tak rozumiana poezja chce być uczciwa, musi podjąć to ryzyko. Musi stać się przedsięwzięciem ryzykownym. Musi bowiem pamiętać, że mierzy się z czymś, co jest radykalnie nieoczywiste, z czymś, co nie mieszka pośród słów i zarazem tylko ujęte w ich nawias daje się niekiedy uchwycić. To samo - jak pokazuje Bonowicz - dotyczy lektury takiej poezji. Również o tym opowiada "Nieoczywiste".

3.

"Wiersze religijne według Wojciecha Bonowicza" to książka brzmiąca mocno i czysto. Precyzyjnie skonstruowana, mądra, żarliwa, odważna. Pokazuje, jak dalece poezję Świetlickiego przenika aura, której źródłem jest religijne doświadczenie. Uzmysławia, jak wiele w tej liryce śladów religijnej wrażliwości. I jak głęboko czyta je wybitny poeta.

Marcin Świetlicki, "Nieoczywiste - wiersze religijne według Wojciecha Bonowicza", Kraków 2007, Wydawnictwo EMG.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]